"Bezpieczeństwo w internecie jest kwestią wychowania"

Warszawa

| tvn24.pl., PAPfot

To od wychowania zależy bezpieczeństwo dzieci w internecie. Technika nie wyręczy rodziców, chociaż bywa pomocna - uważają goście "Miejskiego Reportera".

W czwartek w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyła się debata poświęcona problemowi blokowania groźnych stron internetowych. Goście "Miejskiego reportera" zwracali uwagę, że to metoda, która nie rozwiązuje podstawowych problemów.

- To, że jakaś 13-latka wysyła swoje nagie zdjęcie nieznajomemu mężczyźnie, nie jest problemem technicznym, ale wychowawczym - stwierdził stanowczo Jakub Śpiewak, prezes fundacji Kidprotect.pl.

Nie oznacza to jednak, że technika nie jest przydatna w wychowaniu. - Jak pokazują różne badania, duża część młodych ludzi trafia na treści pornograficzne przez przypadek, np. przez spam. W takich przypadkach technika dodaje Mirosław Maj, z fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń.

Jednym z takich narzędzi są programy filtrujące. - Dzięki nim rodzic może filtrować treści, z jakimi styka się dziecko. To jest bardzo przydatne narzędzie, zachęcam rodziców do korzystania – wyjaśnia Śpiewak.

"Rząd strzela kulą w płot"

Goście "Miejskiego Reportera" odnieśli się przy okazji do rządowych pomysłów filtrowania stron internetowych.

- Naszym zdaniem to jest niebezpieczne narzędzie. Poza tym to jest działanie pozorne, bo zamiast zlikwidować jakiś problem, zamiata się go pod dywan – uważa Śpiewak.

Według niego niepożądane treści trzeba z Internetu usunąć. - Trzeba zatem ustalić, kto je umieścił, ukarać go i usunąć te treści - proponuje.

- Państwo powinno zrobić więcej niż robi, ale nie strzelać kulą w płot – dodaje Katarzyna Szumielewicz z fundacji Panoptykon. Według niej, takie działania nie tylko są pozorne, ale dodatkowo jeszcze szkodzą policji. - W momencie zablokowania takich treści daje się sygnał temu które je umieścił, że został namierzony - mówi.

"To rola sądu"

Kolejnym problemem, na jaki zwrócili uwagę goście TVN Warszawa, jest obarczanie operatorów obowiązkiem decydowania, które treści są nielegalne. - Jeżeli mamy akty z 3-latką, to nie będzie żadnych wątpliwości, ale jak jest zdjęcie 16-latki, to co? – pyta Śpiewak. – Tym, co jest legalne, a co nie, powinien zajmować się sąd. Tak jest w każdym normalnym państwie prawa.

par/roody