Bestia na torach. Dla śniegu nie miała litości

Warszawa

"Bestia dla śniegu, dla ostrej zimy"Tomasz Zieliński, tvnwarszawa.pl
wideo 2/2

Mniejsze zaspy pokonywał z łatwością, większe traktował potężnym wirnikiem. W Stacji Muzeum można oglądać pojazd-pług, który walczył ze śniegiem, kiedy srogie zimy były za oknem, a nie tylko na starych zdjęciach. Kamera tvnwarszawa.pl zajrzała do wnętrza tego nietypowego pojazdu.

- To pług odśnieżny wirnikowo-lemieszowy, prawdziwa bestia dla śniegu i ostrej zimy – mówi Sławomir Majcher ze Stacji Muzeum (kiedyś: Muzeum Kolejnictwa). I prezentuje pojazd stojący na torach przy nieczynnej stacji Warszawa Główna. - Konstrukcja powstała w 1980 roku w Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego w Stargardzie Szczecińskim. Tylko dwa takie pojazdy zostały wyprodukowane, ten służył do lat dwutysięcznych. Do naszego muzeum trafił w 2010 roku – dodaje.

Pług jak kamper

Dlaczego muzeum chwali się pługiem dopiero dziś? Bo po raz pierwszy fani kolejnictwa i techniki będą mogli zajrzeć do środka. Ponieważ kiedyś zimy były srogie, pojazd musiał być funkcjonalny niemal jak kamper - jego ekipa mogła spędzać w nim długie godziny, nie wychylając nosa na zewnątrz. Martwili się co najwyżej o prowiant. Teraz można będzie zobaczyć, w jakich warunkach pracowali.

- Wnętrze było przystosowane do pracy przez kilkanaście godzin, tam były rozkładane leżanki do odpoczynku, toaleta, przestrzeń socjalna - wyjaśnia nasz rozmówca. - To był urządzenie samowystarczalne energetycznie. Niestety nie był to pojazd samojezdny, do jego popchnięcia konieczna była lokomotywa. Kiedy pokrywa śnieżna sięgała 2-3 metrów trzeba było wyłączyć trakcję elektryczną i taki pojazd mógł pchać parowóz albo spalinowóz – precyzuje.

Dodajmy, że musiała to być lokomotywa o potężnej mocy (co najmniej 1700 koni mechanicznych), bo sam pług waży aż 64 tony.

Wirnikiem w zaspę

Pług walczył ze śniegiem na dwa sposoby. Stroną lemieszową mógł rozgarniać czapę grubą na półtora metra na jedną lub dwie strony. Przy maksymalnym rozstawieniu lemieszy szerokość odśnieżania toru sięgała sześciu metrów. Drugie czoło wyposażone było w wirnik, który mógł mierzyć się ze śniegiem wysokim nawet na trzy metry, który odrzucał na odległość 20-40 metrów. Co ciekawe maszyna mogła obrócić się o 180 stopni dzięki hydraulicznemu mechanizmowi zainstalowanemu w podwoziu.

- Gdy dojeżdżał częścią lemieszową do wielkiej zaspy i okazywało się, że nie jest w jej stanie pokonać, wtedy następowało zatrzymania pługa, odwrócenie na torze dzięki mechanizmom, które są ukryte we wnętrzu, i ta część mogła mierzyć się z pokrywą śnieżną wysoką na trzy metry – opisuje Sławomir Majcher. - Po raz pierwszy będzie można zajrzeć do wnętrza takiego pługu, zobaczyć potężny 12-cylindrowy silnik, który napędzał ten wirnik, a jednocześnie służył do obracania kolosa na torze – podsumowuje.

Pług można oglądać w godzinach pracy Stacji Muzeum, a zajrzeć do środka w wybrane weekendy stycznia i lutego.

ZOBACZ NA ARCHIWALNYM FILMIE, JAK PRACOWAŁ PŁUG (STARSZEGO TYPU):

Tak pracował pług - film z 1963 roku [1/2]Jerzy Szeliga, archiwum Stacji Muzeum
wideo 2/2

Piotr Bakalarski