"Będziemy bronić muzeum jak niepodległości"

Warszawa

Maciej WężykMuzeum Kolejnictwa

- Jesteśmy zdeterminowani. Muzeum Kolejnictwa będziemy bronić jak niepodległości – odgraża się Adam Struzik, marszałek Mazowsza. Muzeum brzytwy się chwyta i szuka sprzymierzeńców na najwyższym szczeblu, aby odzyskać teren od PKP.

– Zagraża nam widmo likwidacji – tak powitał gości Ferdynand Ruszczyc, dyrektor Muzeum Kolejnictwa. W środę zebrali się w sali lustrzanej muzeum, aby debatować o sytuacji placówki. A ta nie napawa optymizmem.

W sądzie toczy się sprawa o eksmisję muzeum z terenu PKP przy ulicy Towarowej. Placówka od 2009 roku zajmuje go bezumownie, a dług z tego tytułu wynosi już prawie dwa miliony złotych. Obecnie sąd zlecił wycenę gruntu. Sama sprawa może potrwać kilka lat.

Sprawa a sądzie

Władze Mazowsza deklarują, że pomocy w walce z kolejarzami chcą szukać u najważniejszych osób w kraju.

- Będziemy bronić muzeum jak niepodległości. W innych krajach o takie dziedzictwo się dba i zapewnia możliwość rozwoju. Doszliśmy do momentu, gdzie potrzebne są decyzje na najwyższym szczeblu – twierdzi marszałek Struzik. Jak dodaje, już niedługo będzie chciał się spotkać z członkami rządu, aby poprosić ich o pomoc.

Choć przyznaje, może być trudno: – Już dwa razy minister transportu odrzucał nasze odwołanie od decyzji wojewody, który przyznał wieczyste użytkowanie terenu przy Towarowej dla PKP – przypomina Struzik.

Obecnie Mazowsze od decyzji resortu odwołało się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Teraz trwa oczekiwanie na wyrok.

- Zamiast wojować z nami, trzeba sobie zdać sprawę z sytuacji i zacząć z nami rozmawiać – proponuje Teresa Pyzik, przedstawicielka PKP. Jednak kolejarze przyznają, że ze sprzedaży każdego metra kwadratowego terenu przy placu Zawiszy mieliby co najmniej 10 tysięcy złotych, a grunt nadaje się na inwestycyje.

Inna lokalizacja czy sprzedaż?

Możliwych rozwiązań obecnej sytuacji kilka. Przeniesienie muzeum do innej lokalizacji lub zakup terenu pod jego działalność. Jednak tym nie są zainteresowani ani marszałek, ani dyrekcja muzeum - ze względu na koszty i trudny transport pociągów.

Jest też trzecie rozwiązanie. Dla terenu przy Towarowej nie ma jeszcze planu zagospodarowania przestrzennego. Jeśli domument powstanie i będzie przewidywał dalsze funkcjonowanie muzeum, to Urząd Marszałkowski będzie mógł wywłaszczyć PKP. – Wtedy wojewoda mazowiecki ustali wysokość odszkodowania, które będzie musiał zapłacić Urząd Marszałkowski – wyjaśnia Dariusz Zduńczuk, dyrektor biura nieruchomości PKP.

Bez pieniędzy, ale za to z wizją

Muzeum Kolejnictwa, mimo niepewnej przyszłości, w środę oficjalnie zaprezentowało nową koncepcję zagospodarowania terenu, który zajmuje. Przewiduje ona utworzenie Centrum Techniki i Cywilizacji, budowę dworca turystycznego czy biur.

CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT

Cena takiej inwestycje idzie w dziesiątki milionów złotych. Władze Mazowsza twierdzą, że możliwości finansowania jest kilka. Partnerstwo publiczno prywatne czy fundusze unijne.

- Po 2014 roku duża część dotacji unijnych ma być przeznaczana na programy rewitalizacji - mówi Struzik.

- Trzeba walczyć o Towarową – twierdzi dyrektor Ruszczyc.

Dopóki jednak urząd marszałkowski nie stanie się właścicielem terenu, nie ma szans na realizację wspomnianej wizji.

Bartłomiej Frymus//mz