Będzie wystawa w ubeckim areszcie. Rusza zbiórka pamiątek

Warszawa

MPWRusza zbiórka pamiątek

Muzeum Powstania Warszawskiego rozpoczyna zbiórkę pamiątek po ofiarach stalinowskich represji. Pamiątki zaprezentowane zostaną na wystawie poświęconej powojennym losom powstańców warszawskich i żołnierzy Armii Krajowej.

Muzeum apeluje o przekazanie na wystawę pamiątek po osobach, dotkniętych stalinowskimi represjami.

- Mogą to być przedmioty osobiste, dokumenty, zdjęcia, rysunki, dokumenty ze śledztw, korespondencja czy grypsy – powiedział dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski. - Ta ekspozycja ma przypomnieć o losach Żołnierzy Wyklętych, którzy po wojnie zamiast iść w paradzie Alejami Ujazdowskimi, trafiali do katowni aresztu śledczego przy Koszykowej, zaraz przy Alejach – dodał.

Przedmioty można przekazać do muzeum w darze albo depozycie. Do stworzenia ekspozycji potrzebne będą także wspomnienia z okresu powojennego. - Zależy nam na wysłuchaniu i ocaleniu od zapomnienia opowieści świadków historii – podkreślił Ołdakowski.

Kiedyś areszt, dziś ministerstwo

Areszt działał od jesieni 1945 r. do 1956 r. Obecnie budynek jest siedzibą Ministerstwa Sprawiedliwości. Wystawa, która tu powstanie, ma na celu przybliżenie powojennej historii żołnierzy, struktury resortu bezpieczeństwa i metod działania bezpieki. Ukazana zostanie także skala inwigilacji społeczeństwa przez władze PRL.

W podziemiach budynku u zbiegu Koszykowej i Alej Ujazdowskich po wojnie działał areszt śledczy dla zatrzymywanych "wrogów systemu". Wśród więzionych byli m.in. prof. Władysław Bartoszewski, prof. Wiesław Chrzanowski, gen. Emil Fieldorf "Nil", Jan Rodowicz "Anoda" czy Henryk Kończykowski ps. "Halicz", żołnierz batalionu "Zośka".

Spanie na betonie, do jedzenia chleb

- Aresztowano mnie w Łodzi i przewieziono do Warszawy, na Koszykową. Zaprowadzili mnie do piwnicy, do małego pomieszczenia. Tam trzech funkcjonariuszy UB szeptało coś między sobą, czego nie mogłem zrozumieć. Dopiero jak się wsłuchałem, zrozumiałem, że mówią po francusku. Przywieźli mnie do stolicy Polski, a tu urząd państwowy, w którym funkcjonariusze nie mówią po polsku. Pomyślałem – do jakiego ja świata trafiłem? – wspominał na czwartkowej konferencji prasowej w Muzeum Powstania Warszawskiego Henryk Kończykowski, były więzień aresztu.

- Wprowadzili mnie do celi, też nieduże pomieszczenie. Półmrok. Nie dochodzi światło dzienne. Niby okienko jest, ale za kratami i zasłonięte. Półmrok przez cały czas. Wpuścili mnie do celi, pokazały się dwie osoby – zarośnięte, przetrzymywane już od jakiegoś czasu. Nie było golenia, nie było mycia czy koców – spało się na betonie, jak się przyjechało. Czy jest dzień, czy noc wiedziało się po tym, czy przynosili kawałek chleba - poranek, zupę – popołudnie, czy samą wodę – wieczór. Czułem się jak zamknięty w katakumbach. Byłem tak, przez dwa miesiące, odcięty od życia i świata – kontynuował.

Zgłoszenia przyjmowane będą w Muzeum Powstania Warszawskiego (ul. Grzybowska 79, Pokój Kombatanta, I piętro, budynek C, e-mail: zbiorka@1944.pl

PAP/b