Będzie skwer Kuryłowicza, ale dopiero za cztery lata

Warszawa

Tak będzie wyglądał biurowiec Wola Center / fot. materiały inwestora

Od tragicznej śmierci Stefana Kuryłowicza minął właśnie rok. Wrocławski deweloper, który na Woli buduje biurowiec według jego projektu, chce nadać imię architekta skwerowi przed budynkiem. Na przeszkodzie stoją jednak przepisy.

Stefan Kuryłowicz zginął 6 czerwca 2011 roku w hiszpańskiej Asturii, w katastrofie małego samolotu, który pilotował. Kilka miesięcy później wrocławska firma LC Corp zaprezentowała jeden z ostatnich projektów, które wyszły spod ręki architekta - czarny biurowiec, który stanie na Woli, w sąsiedztwie Muzeum Powstania Warszawskiego, między Przyokopową, a Karolkową.

Nazwą, ale za pięć lat?

Budowa zaczęła się jesienią, a inwestycja ma być gotowa w przyszłym roku. LC Corp chce przy tej okazji upamiętnić architekta. Publiczny skwer, który został zaprojektowany przed budynkiem, od strony muzeum, miałby nosić właśnie jego imię. To grunt należący do dewelopera, ale firma chce, by nazwisko profesora trafiło na oficjalne plany i do Miejskiego Systemu Informacji, więc ze swoją inicjatywą zgłosiła się do miasta.

W środę propozycją LC Corp zajmą się radni z komisji nazewnictwa. Posiłkować mieli się stanowiskiem zespołu ekspertów, który im doradza. Ci jednak wniosek dewelopera odrzucili, nie wydając żadnej opinii, z powodów formalnych. - Nie możemy go zaopiniować, bo jest niezgodny z przepisami - tłumaczy Jarosław Zieliński, zasiadający w zespole varsavianista. - Obowiązuje reguła, że od śmierci do nadania imienia ulicy czy placowi musi minąć co najmniej 5 lat - przypomina.

Nazewnicza puszka Pandory

- Sam pomysł nie budzi żadnych kontrowersji, ale nie możemy zrobić wyjątku dla profesora Kurłowicza, bo otworzylibyśmy puszkę Pandory. Naciski, by komuś przyznać miejsce "poza kolejnością", odczuwamy właściwie cały czas - tłumaczy Zieliński.

Jego zdaniem, do sprawy można będzie wrócić za cztery lata. - Ponieważ teren jest prywatny, miasto nie nada mu ze swojej inicjatywy innego patrona - zauważa.

Ostateczna decyzja należy do Rady Warszawy, a to czy w ogóle będzie się ona zajmować się pomysłem - od wyniku dzisiejszego posiedzenia komisji. Szanse są jednak małe, bo do uczynienia wyjątku potrzebna byłaby zmiana przepisów.

- Inicjatywa firmy LC Corp była dla nas bardzo miłym zaskoczeniem. To rzadki i bardzo sympatyczny gest - mówi syn profesora Kuryłowicza, Marek. Formalnego zamieszania nie chce oceniać, ale podkreśla: - Zasada pięciu lat ma sens, nie róbmy z tego problemu.

Warszawski star-architekt

Stefan Kuryłowicz był architektem i wykładowcą na wydziale architektury Politechniki Warszawskiej. Do jego najbardziej znanych stołecznych realizacji należą m.in. siedziba LOT-u budynek Focus Filtrowa czy stacja metra Dworzec Gdańsk. A także najnowsze, ukończone już po jego tragicznej śmierci: Prosta Tower czy dom handlowy vitkAc.

Według projektów, przy których pracował, powstaną jeszcze 90-metrowy wieżowiec przy pl. Unii Lubelskiej, siedziba Mazowieckiej Spółki Gazownictwa przy Kruczkowskiego oraz nowa siedziba Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego nad Wisłą. Jest też autorem projektu Centrum Profilaktyki Nowotworów fundacji TVN "Nie jesteś sam".

Karol Kobos