Będzie dodatkowa ochrona na najniebezpieczniejszej trasie

Warszawa

Pociąg, w którym doszło do dewastacji - fot

Profesjonalna agencja ochrony będzie znowu patrolowała pociągi Kolei Mazowieckich - zdecydowały właśnie władze spółki. To pokłosie dewastacji pociągu i napadu na maszynistę, do których doszło przed tygodniem w miejscowości Urle, na trasie Warszawa-Małkinia. KM chce też rozliczyć wandali ze szkód, jakie spowodowali.

- Chuligańskie wybryki w miejscowości Urle przyspieszyły naszą decyzję o ogłoszeniu przetargu na profesjonalne usługi ochroniarskie - mówi Donata Nowakowska, rzeczniczka KM. Przypomina też, że w ostatnich latach władze spółki czasem decydowały się na takie rozwiązanie.

Tak było w 2005 roku, w ramach akcji "Bezpieczny pociąg". Umowa została przedłużona na 2006 rok. Później, jak przekonuje rzeczniczka, nastąpił spadek liczby niebezpiecznych zdarzeń. Dodatkowa ochrona znów pojawiła się w 2011 roku, ale ta umowa już wygasła.

- Przetarg ogłosimy jak najszybciej. Patrole będą prowadzone na wszystkich liniach ze szczególnym uwzględnieniem tych, na których spółka notuje najwięcej przypadków wandalizmu, w tym na linii Warszawa-Małkinia - dodaje Nowakowska.

Chcą odszkodowania

Władze KM chcą też domagać się w sądzie zadośćuczynienia od wandali. - Chodzi o odszkodowanie nie tylko za straty, jak wybite szyby czy pozrywane hamulce. Skład musiał zostać wycofany z eksploatacji - tłumaczy Nowakowska. To oznacza, że teraz niektóre pociągi kursują w mniejszym zestawieniu. - Za to można podziękować właśnie chuliganom - kwituje rzeczniczka.

Spółka deklaruje również pomoc dla maszynisty, którego pobito. Jeżeli zdecyduje się zaskarżyć chuliganów, będzie mógł liczyć na pomoc prawnika.

ran/mz