Awantura o planowane wieżowce w centrum

Warszawa

materiały inwestoraTak ma wyglądać wieżowiec archidiecezji

Komisja ładu przestrzennego miała przegłosować poprawki do projektu planu zagospodarowania dla Śródmieścia Południowego i zająć się sprawą budowy archidiecezjalnego wieżowca. Na posiedzeniu doszło jednak do awantury.

Komisja ładu przestrzennego miała przegłosować poprawki do projektu planu zagospodarowania dla Śródmieścia Południowego i zająć się sprawą budowy archidiecezjalnego wieżowca. Na posiedzeniu doszło jednak do awantury.

Posiedzenie odbyło się w środę. - Zachowanie miejskich radnych z komisji było skandaliczne. Jeden z lobbystów cały czas siedział z radnymi PiS i wymieniali się uwagami. Przewodniczący Michał Czaykowski (PO) zażądał wyprowadzenia mnie z sali. Nie chciał udostępnić mieszkańcom listy radnych obecnych na komisji, czym złamał prawo – nie kryje oburzenia Jan Śpiewak.

Spór o kworum

To właśnie kworum (czyli liczba radnych potrzebnych na posiedzeniu, żeby glosowanie było ważne) było jednym z głównych punktów zapalnych awantury. - Przewodniczący Czaykowski nie zauważył, że nie ma kworum. Gdybyśmy nie zwrócili mu uwagi, dalej prowadziłby głosowanie. A bez kworum jest nieważne – mówi Śpiewak.

- Sprawdzałem je dwa razy. Kiedy otwierałem obrady, było osiem osób. Z Michałem Grodzkim (PiS), który był na posiedzeniu, ale z racji, że został burmistrzem Bemowa i zrzeka się mandatu – dziewięć. Przy drugim liczeniu stwierdziłem, że kworum nie ma. Radna Krystyna Prońko wyszła, więc musiałem przerwać obrady – tłumaczy w rozmowie z tvnwarszawa.pl Czaykowski.

Aktywiści zauważają jednak, że nie wiadomo, w którym momencie kworum zabrakło, a co za tym idzie, które głosowania są ważne, a które nie.

- Do czasu drugiego stwierdzenia, kworum formalnie było. W mojej ocenie wszystkie głosowania są ważne, ale zastanawiam się, czy dla "czystości sprawy" ich nie powtórzyć następnym razem. Komisja o tym zdecyduje – mówi Czaykowski.

Wieżowiec dla archidiecezji

Przypomnijmy: projekt planu dla Śródmieścia Południowego dopuszcza budowę wieżowców od 160 do 230 metrów. Częściowo mają stanąć na terenie dawnego liceum im. Klementyny Hoffmanowej.

Największe kontrowersje budzi jednak drapacz chmur planowany po drugiej stronie ul. Emilii Plater. Wieżowiec może mieć 180 metrów, a o jego zbudowanie od lat zabiega Archidiecezja Warszawska i Fundusz BBI Development.

Tereny zielone na działce Hoffmanowej

Miejscy aktywiści nie chcą godzić się na budowę wieżowców. Bardziej widzieliby w tym miejscu szkoły czy tereny zielone. Do projektu planu złożyli dziesiątki uwag już kilka miesięcy temu. Wszystkie zostały skreślone przez autorów planu i prezydent Hanną Gronkiewicz-Waltz.

Teraz – na wyraźny wniosek radnej Pauliny Piechny-Więckiewicz – wrócili do nich radni zasiadający w miejskiej komisji ładu przestrzennego. - Z uwag, które zgłosiłam w ich imieniu, które nie były przyjęte przez panią prezydent przeszła, uwaga pozostawienia działki po liceum Hoffmanowej na tereny zielone i rekreacyjne – mówi Piechna-Więckiewicz.

Sprawa budowy wieżowców pozostaje nierozstrzygnięta. Radni wrócą do niej na kolejnym posiedzeniu komisji, które odbędzie się w poniedziałek. Później plan zostanie poddany dyskusji na forum całej rady, która ma decydujący głos.

Atmosfera wokół uchwalania planu od początku jest bardzo burzliwa. Jedno z posiedzeń skończyło się wezwaniem policji. CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT

Tak wyglądały obrady jednej z komisji:

Awantura na obradach komisji
Artur Węgrzynowicz, tvnwarszawa.pl

kw/ran