Autorka tęczy: Dziękuję tym, którzy podbiegli z gaśnicami

Warszawa

warszawa@tvn.plNie tylko strażacy ratowali tęczę

Julita Wójcik, autorka podpalonej tęczy, uważa, że najprawdopodobniej wystarczy zapasu kwiatów, by naprawić instalację. W mailu do redakcji pisze, że przede wszystkim dziękuje osobom, które o 5 rano ratowały tęczę.

"Od ostatniej odbudowy Tęczy minęły 3 miesiące. Dzisiejsze poranne podpalenie odbyło się wg schematu: pijani sprawcy plus płyn łatwopalny i zapalniczka. Sprawcy zostali zatrzymani przez odpowiednie służby, ich sprawa skończy się zapewne w sądzie" – pisze Julita Wójcik.

Dodaje, że obserwuje naprawę tęczy, dziękuje też wykonawcy i przedstawicielom miasta za szybką reakcję.

"Przede wszystkim osobom, które zareagowały bawiąc się o 5 rano na placu, gdy zobaczyły moment podpalania i podbiegły do Tęczy z gaśnicami. Dzięki temu straty są na tyle nieduże, że prawdopodobnie wystarczy zapasu kwiatów przygotowanych w kwietniu przez Spółdzielnię Rękodzieła Artystycznego Tęcza, aby je uzupełnić" – pisze Wójcik.

Kilka razy paliła się, potem ją odtworzono

Tęcza była kilkukrotnie palona. Ostatni raz 11 listopada 2013 roku, w czasie Marszu Niepodległości. Straty oszacowano na 70 tys. zł.

W styczniu instalacja zniknęła z placu Zbawiciela, żeby zostać odbudowana na 1 maja. Wtedy ratusz zapewniał, że instalacja jest zabezpieczona przed podpaleniem, ale szczegółów nie ujawniał. Nad jej bezpieczeństwem mają czuwać także służby. Policja przy tęczy - czytaj więcej.

Instalacja jest objęta monitoringiem miejskim.

Pod koniec maja 2014 roku pijany mężczyzna próbował podpalić tęczę. Interweniowała straż miejska.

Co robili straznicy przy tęczy?
TVN24
Kto zapłaci za zniszczenia?
TVN24

lata