Autobusem do centrum? Tylko miejskim

Warszawa

Często prywatne autobusy blokują miejskie na przystankach ZTM - fot. Maciej Wężyk/tvnwarszawa.pl

Ratusz ogranicza wjazd prywatnym autobusom do centrum. Dla pasażerów dojeżdżających spod Warszawy właśnie tym środkiem transportu, może to oznaczać spore utrudnienia. – Monopol ZTM nie służy pasażerom – denerwują się przewoźnicy. Podobnego zdania są eksperci.

Już od przyszłego roku część prywatnych linii autobusowych nie będzie mogło zatrzymać się w centrum. - Mamy umowę do końca przyszłego roku. Po tym czasie nie będziemy mogli zatrzymywać się na przystankach w centrum miasta, czyli będziemy musieli wysadzać pasażerów wcześniej, np. na Trasie Łazienkowskiej – mówi Kamil Gąsior z firmy Bags (dowozi pasażerów np. z Mińska Mazowieckiego). W takiej sytuacji są też inni przewoźnicy.

Do centrum tylko z ZTM

Brak możliwości skorzystania z przystanku oznacza, że prywatne linie po prostu nie będą mogły wjeżdżać do ścisłego centrum. Skąd taki pomysł? Jak tłumaczą urzędnicy ZTM, przewoźnicy często zamiast jedynie wypuszczać i wpuszczać pasażerów na przystanku, robią tam postój, sprzedają bilety i blokują jednocześnie możliwość wjazdu autobusom komunikacji miejskiej. Tak jest między innymi przy hotelu Novotel w Al. Jerozolimskich, pod Mariottem i w kilku innych miejscach w centrum. Dlatego urzędnicy pracują nad wyznaczeniem pewnej liczby przystanków węzłowych poza obszarem: Wisłostrada-Trasa Łazienkowska-Raszyńska-Towarowa-Okopową-Słomińskiego (Śródmieście, Wola, Ochota) i docelowo głównie na nich będą musiały zatrzymywać się prywatne linie.

5 groszy za zatrzymanie

Aktualnie z przystanków Zarządu Transportu Miejskiego korzystają zarówno autobusy komunikacji miejskiej, jak i prywatni przewoźnicy, którzy zawarli stosowne umowy. Ci drudzy, po uchwale rady miasta z czerwca 2011, za postój na przystanku muszą płacić – 5 groszy za każde zatrzymanie się. Zarząd Transportu Miejskiego już zapowiedział, że nie będzie przedłużał umów przewoźnikom, którym się one kończą, bo chce uporządkować sytuację.

- Chcemy przede wszystkim zachęcić przewoźników do tego, by wysadzali pasażerów na przystankach węzłowych na obrzeżach centrum. Dlatego wprowadzamy okres przejściowy. Do końca 2016 roku wszystko zostaje po staremu, z tą różnicą, że wygasające w tym okresie umowy z przewoźnikami nie będą przedłużane. Nie wykluczamy, że po 2016 roku część przystanków w centrum zostanie udostępniona na innych niż dotychczas zasadach również prywatnym autobusom. Mamy jeszcze trochę czasu, żeby się zastanowić – tłumaczy Leszek Ruta, szef ZTM.

"Tak robią monopoliści"

Jednak proponowane zmiany nie znajdują zrozumienia u przedsiębiorców. - Były na ten temat rozmowy z rok temu. Wtedy mówiliśmy, że takie rozwiązanie jest możliwe, ale w chwili, gdy ZTM ograniczy kursy autobusów z linii podmiejskich. Wtedy, przy założeniu, że obowiązywałby wspólny bilet również na nasze autobusy, to miałoby sens – mówi Jan Domosławski z firmy przewozowej Translud. – Ale ZTM woli brać od gmin dopłaty do swoich autobusów podmiejskich i wycinać konkurencję z centrum. To zachowanie monopolisty. Niestety, tracą pasażerowie – denerwuje się.

Podobnego zdania są eksperci.

Co drugi pasażer spod Warszawy

Co drugi pasażer stołecznej komunikacji, mieszka w podwarszawskich miejscowościach. To bardzo duża grupa, której organizator przewozów nie może dyskryminować – mówi prof. Wojciech Suchorzewski, ekspert z Politechniki Warszawskiej. - Oczywiście jestem za uporządkowaniem sytuacji na przystankach, bo często prywatne autobusy faktycznie blokują komunikację miejską. Jednak To rola organizatora przewozów, czyli ZTMu, by ten problem rozwiązać nie jednocześnie umożliwiając dojazd do centrum prywatnym przewoźnikom. Zwłaszcza, że oni nie pobierają dopłat z budżetu, jak przewoźnicy komunalni – dodaje profesor.

Walka o wspólny bilet

Zresztą nie tylko właściciele firm przewozowych mają ostatnio na pieńku z ZTM. Umowę wspólnego biletu wypowiedziały na początku tygodnia Ząbki, bo nie zgodziły się na, ich zdaniem, zbyt dużą podwyżkę ze strony ZTM. Większych pieniędzy nie chce też płacić za utrzymywanie SKM Otwock. Pozostałe podwarszawskie gminy również negocjują. Na podpisanie umów na przyszły rok mają czas do 10 grudnia.

Zdaniem dr Andrzeja Brzezińskiego z Politechniki Warszawskiej, pomóc w rozwiązaniu wielu problemów ze wspólnym biletem, czy obsługą komunikacyjną przez prywatnych przewoźników mógłby pomóc plan transportowy dla Warszawy. Ustawa o publicznym transporcie zbiorowym narzuca na miasta obowiązek sporządzenia takich dokumentów. Określa on np. jakimi środkami transportu powinny być obsługiwane poszczególne korytarze komunikacyjne. - To dałoby nam odpowiedź czy np. do Otwocka stawiamy bardziej na SKM, czy prywatne busy. Albo czy prywatni przewoźnicy powinni wjeżdżać do centrum, czy wysadzać pasażerów na obrzeżach i stamtąd byliby dowożeni tramwajem, czy metrem. Niestety, planu wciąż nie ma – mówi dr Andrzej Brzeziński.

Maciej Czerski

Co sądzisz na temat zmian, proponowanych przez ZTM: