Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

Autobus przegrał z zimą. Na wiadukt wepchnęli go pasażerowie

Warszawa


Nagły atak śnieżycy i śliska jezdnia sprawiły, że miejski autobus miał poważny problem ze sforsowaniem wiaduktu. Z pomocą przyszli pasażerowie, którzy wepchnęli przegubowy pojazd pod górę. Film z nietypowej "akcji ratunkowej" dostaliśmy na Kontakt 24.

Ten obrazek przywodzi na myśl zdjęcia z PRL-u, na których pasażerowie wypychają stare jelcze ze śnieżnych zasp. Ale opisane zdarzenie miało miejsce w ostatnią niedzielę, na ul. Saskiej, w rejonie skrzyżowania z ul. Lizbońską. Autobus komunikacji miejskiej jechał z Gocławia w kierunku al. Waszyngtona. Jechał, póki nie utknął.

"Obfite opady śniegu sparaliżowały warszawskie ulice. Poślizgi i stłuczki były do przewidzenia. Autobusy natomiast miały kłopoty na wjeździe na wiadukt na ul. Saskiej. Na szczęście w takich wypadkach pasażerowie okazywali się niezawodni i wspólnymi siłami wpychali autobusy pod górkę" – napisała Reporterka 24 J0anna R i załączyła trzy filmy z ul. Saskiej. - Po kilkunastu minutach prób podjazdu, w końcu dzielni pasażerowie w końcu wzięli sprawy w swoje ręce i wepchnęli autobus na wiadukt – dodała nasza czytelniczka.

MZA: powinien zaczekać na interwencję

Pasażerowie rzeczywiście wykazali się podziwu godną solidarnością wobec samych siebie i kierowcy. Nasuwa się jednak pytanie, czy pchanie potężnego przegubowca, który co chwilę zsuwa się po śliskiej nawierzchni było dla nich bezpieczne? Czy kierowca powinien dopuścić do sytuacji, w której ochotnicy narażają swoje zdrowie? Te pytania zadaliśmy w MZA.

- Będziemy wyjaśniali tę konkretną sytuację, natomiast nie dopuszczamy angażowania pasażerów w tego typu sytuacje – przyznaje Adam Stawicki, rzecznik prasowy Miejskich Zakładów Autobusowych. - Kierowca powinien był zaczekać na interwencję służb miejskich lub pogotowia technicznego – dodaje rzecznik przewoźnika.

Policja: najważniejsze bezpieczeństwo

O komentarz poprosiliśmy również stołecznych policjantów, którym pokazaliśmy nagranie. - Na ogół nie można wchodzić na ulice, ale to normalne, że w sytuacji, kiedy trzeba udrożnić ruch, ludzie sobie pomagają – mówi Rafał Retmaniak z wydziału prasowego Komendy Stołecznej Policji. Podkreśla, że nie ma różnicy, czy pomoc dotyczy kierowcy autobusu czy samochodu osobowego, bo obaj są uczestnikami ruchu drogowego.

- Oczywiście zawsze powinni dbać przede wszystkim o własne bezpieczeństwo, aby sami nie stali się ofiarami innego zdarzenia. Nie można na przykład wychodzić zza pojazdu, bo z drugiej strony może nadjeżdżać inny samochód - zastrzega policjant.

Retmaniak informuje też, że kierowca autobusu nie otrzymałby żadnego mandatu, bo nie złamał przepisów ruchu drogowego. – Pozostaje natomiast kwestia regulaminu ZTM – zauważa.

Wysłaliśmy pytania do Zarządu Transportu Miejskiego. Jego rzecznik Igor Krajnow przyznaje, że trudno odnieść się do sytuacji, bo nie wiadomo czy kierowca sam poprosił pasażerów o pomoc, czy ci postanowili pchać autobus sami z siebie. - Oczywiście w naszym odczuciu można tu mówić wprost o zagrożeniu zdrowia lub życia pasażerów - zauważa Krajnow.

Podobnie jak rzecznik MZA dodaje jednak: - Kierowca, po tym jak zgłosił fakt śliskiej nawierzchni na Saskiej, powinien oczekiwać na interwencję odpowiednich służb. Dlaczego tego nie zrobił? Trudno powiedzieć.

kw/b