Auto przemknęło kilka sekund przed pociągiem. Awaria szlabanu

Warszawa

pawelek66 /Kontakt 24Samochód przejechał tuż przed pociągiem

Prawie dobę trwała naprawa awarii automatycznego szlabanu przed przejazdem kolejowym w Zalesiu Górnym pod Warszawą. Przez ten czas kierowcy musieli zachować jeszcze większą ostrożność, ale – jak widać na przesłanym do naszej redakcji nagraniu – nie wszystkim to się udało. Jedno z aut przemknęło kilka sekund przed nadjeżdżającym pociągiem. PKP PLK zapewnia, że w sytuacjach, kiedy dochodzi do awarii, wdrażane są specjalne procedury i tak było również tym razem.

Zarejestrowana przez autora filmu sytuacja miała miejsce 2 października. Na przesłanym nagraniu widać nadjeżdżający pociąg oraz pokonujące przejazd auto. Jednemu z nich - widocznemu w około 20 sekundzie nagrania - udało się przejechać niewiele przed pociągiem.

O tym, że tego dnia w Zalesiu Górnym doszło do awarii szlabanu, potwierdziły nam PKP Polskie Linie Kolejowe.

- Awaria trwała od godz. 16 do 14 następnego dnia. Tyle czasu wymagała naprawa tej konkretniej usterki - poinformował redakcję Kontaktu 24 Maciej Dutkiewicz z biura prasowego PKP PLK. Jak dodał, w przypadku awarii automatycznych przejazdów kolejowych przewidziane są specjalne procedury bezpieczeństwa na czas naprawy awarii. Maszyniści muszą przede wszystkim ograniczyć prędkość do 20 km/h.

"Maszyniści otrzymują sygnały"

- Dzięki montażowi dodatkowej sygnalizacji świetlnej, na torze, co najmniej kilkaset metrów przed przejazdem, maszyniści otrzymują sygnały o stanie urządzeń przejazdowych. W przypadku ich uszkodzenia, kradzieży, dewastacji, maszynista, zgodnie z przepisami, ogranicza prędkość do 20 km/h, nadaje sygnały dźwiękowe i zachowuje szczególną ostrożność. System bezpieczeństwa wykrywa kiedy rogatki są otwarte: wówczas maszynista na semaforze widzi sygnał zobowiązujący go do redukcji prędkości - powiedział Dutkiewicz.

Jak dodał przedstawiciel PKP PLK, wdrażana jest jeszcze druga procedura - maszynista na wcześniejszej stacji otrzymuje od dyżurnego ruchu specjalny rozkaz nakazujący ograniczenie prędkości na odcinku, gdzie znajduje się przejazd.

- Także w tym przypadku prędkość jest ograniczana do 20 km/h i maszynista musi nadawać sygnały dźwiękowe. Musi być również przygotowany do zatrzymania pociągu. Jeśli przejazd jest strzeżony przez dróżnika, wówczas zajmuje się on kierowaniem ruchem na przejeździe. W zależności od sytuacji dróżnik instaluje znak stop i ewentualnie znaki przy torach dla maszynistów nakazujące ograniczenie prędkości - poinformował.

"Kierowcy również muszą być ostrożni"

Ekipy techniczne mają zazwyczaj kilka godzin na naprawę urządzeń na przejeździe, niekiedy jednak - jak w przypadku z Zalesia Górnego - usuwanie usterki trwa dłużej.

- Kierowcy w takich sytuacjach muszą zachować szczególną ostrożność. To również od nich zależy bezpieczeństwo na przejazdach - mówił Dutkiewicz. Jak stwierdził, 99 proc. wypadków na przejazdach kolejowych spowodowanych jest przez nieostrożnych kierowców, którzy ignorują m.in. znak stopu przed przejazdem.

CZYTAJ TEŻ NA KONTAKT 24