Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

Areszt przy Rakowieckiej zmieni się w Muzeum Żołnierzy Wyklętych

Warszawa

Polska i świat tvn24Areszt śledczy na Rakowieckiej zostanie zamknięty

Równie legendarny co niesławny, areszt przy Rakowieckiej w Warszawie idzie do likwidacji. Niedługo zniknie w nim oddział obserwacji psychiatrycznej, potem kolejne, by w końcu powstało muzeum. Materiał magazynu "Polska i świat" w TVN24.

To jedno z najmroczniejszych miejsc w Polsce. Tunelem pod Pawilonem Dziesiątym aresztu śledczego na Rakowieckiej często szło się tylko w jedną stronę. - To więzienie ma ponurą sławę, historię. Przez to więzienie przeszli ludzie AK, polskiego państwa podziemnego, delegatury, przywódcy, dziennikarze prasy podziemnej z czasów wojny - wymienia prof. Andrzej Friszke, historyk IPN.

Muzeum zamiast aresztu

Tam, w karcerze mokrym trzy tygodnie przetrzymywano gen. Fieldorfa "Nila". Tam też, strzałem w tył głowy, zamordowano rotmistrza Pileckiego. Już wkrótce te miejsca będą otwarte dla zwiedzających.

- Teren aresztu śledczego powinien stracić swą funkcję penitencjarną. Podjęto decyzję, by budynek zagospodarować na potrzeby muzeum żołnierzy wyklętych i więźniów politycznych PRL - stwierdził Sebastian Kaleta, rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości.

Mokotowskie więzienie powstało ponad 100 lat temu i już wtedy było uznawane za jedno z najcięższych. Późniejsza katownia gestapo po II wojnie światowej zyskała nowy przydomek: wrót do stalinowskich piekieł. - To więzienie to kawał polskiej historii, historii patriotycznej, oporu przeciwko komunistom, różnych generacji - podkreśla prof. Friszke.

"Zaczynał śledztwo od pytania i uderzenia"

Opozycjonista Leszek Moczulski pierwszy raz trafił na Rakowiecką w latach pięćdziesiątych. - Jeden z oficerów miał taką metodę, ze zaczynał śledztwo od pytania i uderzenia - jak nie dostał odpowiedzi, pogrążał się w milczeniu. Po jakimś czasie znowu bił i pytał: przyznasz się? a ja: do czego? i albo uderzył, albo nie - wspomina. Łącznie w peerelowskich więzieniach Leszek Moczulski spędził siedem lat, większość właśnie na Mokotowie. Ale planowanemu kształtowi muzeum jest przeciwny. - Nie ma żadnego powodu, żeby to wiezienie było tylko muzeum upamiętniającym wydarzenia po II wojnie - twierdzi Moczulski.

Według zapowiedzi ministerstwa sprawiedliwości, muzeum ma powstać najpóźniej za 4 lata.

Czytaj też na stronie magazynu "Polska i świat".

mm/ja / Źródło: tvn24