Trzy wieczory z wirtuozem saksofonu. Długo omijał Warszawę

TVN Warszawa | Najnowsze

Autor:
Piotr Bakalarski
Źródło:
tvnwarszawa.pl
mat. organizatoraAnthony Braxton

Anthony Braxton, jeden z najważniejszych saksofonistów muzyki improwizowanej, wystąpi na trzech koncertach w Warszawie. Przyjeżdża ze swoim nowym kwartetem, z którym wraca do jazzowych standardów. Ale znając jego podejście do jazzu można być pewnym, że poda je w sposób wysoce niestandardowy.

Warszawa będzie jednym z trzech europejskich przystanków na trasie Anthony Braxton’s Standard Quartet. Na podobnych trzydniowych rezydencjach zespół amerykańskiego saksofonisty zagra także w Londynie i austriackim Wels.

Daniel Radtke z klubu Pardon, To Tu przyznaje, że Braxtona chciał zaprosić od dawna, ale nie udawało się. - Na pięć zaproszeń, odmówiono mi 10 razy - żartuje. Dlaczego tak trudno ściągnąć artystę do Polski? - Myślę, że tutaj jest dużo powodów. Na pewno jeden z nich jest dość prozaiczny, a mianowicie Anthony Braxton nie gra często w klubach, wybiera raczej festiwale. Nie wiemy, dlaczego akurat teraz po wieloletnich staraniach się zgodził u nas zagrać, ale na pewno jego i jego menadżera spytamy się o to - dodaje.

Swój udział mogli mieć także "wspólni znajomi". Podczas trzech koncertowych wieczorów (środa, czwartek, piątek) saksofoniście towarzyszyć będzie ten sam skład: pianista Alexander Hawkins, kontrabasista Neil Charles i perkusista Stephen Davis. Ten pierwszy jest tu kluczowy.

- Hawkins grał u nas przy Nowym Teatrze (poprzednia, tymczasowa siedziba klubu – red.) w projekcie Chicago/London Underground z Robem Mazurkiem, Chadem Taylorem i Johnem Edwardsem. Myślę, że może "dobre słowo" o jego wizycie w Pardonie, mogło się przyczynić do tego, że ostatecznie menadżer stwierdził, że skoro komuś (czyli Alexanderowi) się spodobało, to może warto zaryzykować i przyjąć nasze zaproszenie - zastanawia się Radtke.

Wirtuoz, wizjoner, wykładowca

Urodzony w Chicago w 1945 roku, mieszkający na stałe w Nowym Jorku muzyk jest wirtuozem saksofonu altowego, ale chętnie sięgał po wszystkie inne odmiany tego instrumentu. Grywał także na flecie i klarnecie, a nawet na fortepianie. Debiutował ponad 50 lat temu albumem "Three Compositions of New Jazz" nagranym z towarzyszeniem skrzypka Leroya Jenkinsa i trębacza Leo Smitha (wtedy jeszcze nie używał imienia Wadada). Nietypowy skład i nieskromny tytuł określiły artystyczny kierunek młodego saksofonisty - była to droga innowacji, nieustannego poszukiwania nowego. Drugi krążek "For Alto" był prawdopodobnie pierwszą solową płytą jazzową zagraną od początku do końca wyłącznie na saksofonie. Ale potem koncertował także z dużymi składami, komponował na orkiestrę, pisał opery.

Akademicki etat (wykłada kompozycję na Wesleyan University) dał mu stabilność finansową, co przełożyło się na artystyczną wolność. Lista muzyków, z którymi grał imponuje długością i różnorodnością. Są na niej zarówno prominentni przedstawiciele jazzowego mainstreamu, jak Dave Brubecek czy Pat Metheny, ale też tuzy awangardy - dość wspomnieć Evana Parkera, Petera Brötzmanna czy Roscoe Mitchella. "Jednym z aspektów niesamowitego szczęścia, które spotkało mnie w życiu był fakt, że od zawsze byłem wystawiony na działanie wielkich osobistości świata sztuki" - mówił w wywiadzie dla portalu jazzarium.pl. I rzeczywiście czerpał z wielu, także spoza świata jazzu. Wielokrotnie wspominał o swojej fascynacji twórczością Johna Cage’a, Karlheinza Stockhausena czy Krzysztofa Pendereckiego. Gatunkowa łatka jazzmana zaczęła go w pewnym momencie uwierać, woli widzieć w sobie przedstawiciela "muzyki kreatywnej".

Jeszcze jeden fragment wspomnianej rozmowy: "Nie interesowałbym się tak bardzo muzyką, gdyby nie okazja zaskoczenia samego siebie. Żeby dać się zaskoczyć samemu sobie, potrzebna jest przestrzeń, w której może się ona wydarzyć, w której 'nieznane' może dać o sobie znać".

Paradoksalnie, przestrzenią do poszukiwań nieznanego bywa obszar doskonale znany - jazzowe standardy, którym poświęcił kilka wielopłytowych albumów. Bo Anthony Braxton nie jest burzycielem tradycji, on ją rozwija na własnych zasadach. Standardy stały się też pretekstem do najnowszej trasy. Czego się spodziewać? - Utworów jazzowych mistrzów jak Miles Davis, John Coltrane, Wayne Shorter czy Thelonious Monka, ale nie jest tajemnicą, że Braxton lubi zaskakiwać i zagrać na przykład standard brazylijskiej legendy Antonio Carlosa Jobima. Wiemy też, że każdego dnia będzie inny repertuar - zapowiada Daniel Radtke. - Warto podkreślić, że wszystkie trzy dni zostaną nagrane. W planach jest wydanie tych koncertów na płytach - dodaje.

Moc szwedzkiego barytonu

Ale zanim muzyka zarejestrowana w Warszawie zasili oficjalną, liczącą ponad sto pozycji, dyskografię Amerykanina, na scenie Pardon, To Tu zamelduje się grupa Underflow. To nowy projekt innego znakomitego saksofonisty Matsa Gustafssona oraz trębacza Roba Mazurka i gitarzysty Davida Grubbsa. Gustafsson był tu widziany raptem w listopadzie, kiedy z zespołem The End dał pokaz niespożytej energii, wyjątkowej techniki, mocy saksofonu barytonowego oraz... punkowej konferansjerki. Tych atrakcji nie powinno zabraknąć także 21 stycznia. Będzie to jeden z dwóch polskich koncertów Underflow, drugi zaplanowano w Lublinie.

Anthony Braxton's Standard Quartet - 15, 16, 17 stycznia, godz. 20.30 The Underflow (Gustafsson, Mazurek, Grubbs) - 21 stycznia, godz. 20.30 Pardon, To Tu, aleja Armii Ludowej 14

Źródło: tvnwarszawa.pl

Piotr Bakalarski