Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

Amerykanin chciał objechać świat, podróż przerwał wypadek pod Płońskiem

Warszawa

Jedna osoba nie żyjeLech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
wideo 2/3

Ciężarówkę "podrasował", na stałe postawił domek holenderski i ruszył w podróż dokoła świata. Po kilku latach przygodę jego życia przerwał tragiczny wypadek. W minioną środę pod Płońskiem auto Amerykanina zderzyło się czołowo z audi.

O 60-letnim Sunilu Hegde magazyny motoryzacyjne w Stanach Zjednoczonych rozpisywały się w 2014 roku. Amerykaninowi marzyło się stworzenie "najlepszego kampera na świecie". Miał nim zwiedzić cały świat.

Napęd na cztery koła, system oczyszczania wody

"Kampera" z napędem na cztery koła zbudował na bazie samochodu ciężarowego - mitsubishi fuso. Wybór nie był przypadkowy, to auto sprzedawano na całym świecie. Gdyby się zepsuło na trasie, nie byłoby problemu z dostaniem części.

Auto miało napęd na cztery koła, kolektory słoneczne, instalację elektryczną oraz system oczyszczania wody. Na pace stanął domek holenderski, w którym Sunil mieszkał w czasie podróży. Zamontował specjalne schodki, którymi wchodził do "mieszkanka". Z tyłu auta zaczepił jeszcze rower.

Cały zestaw pasował do kontenera, którym można było go "wysłać" w dowolne miejsce na świecie. Amerykanin - jak podawały motoryzacyjne magazyny - potrzebował jedynie: paliwa, wody, jedzenia i kierunku do odkrycia.

Tragiczny wypadek

W minioną środę przed godziną 19 w miejscowości Pawłowo auto Amerykanina zderzyło się czołowo z audi. Siła zderzenia była tak duża, że auto osobowe "wbiło się" pod ciężarówkę.

Strażacy musieli sprowadzać specjalny dźwig, którym wydostali audi spod samochodu ciężarowego. Kierowca audi zginął na miejscu, a 60-latek trafił do płońskiego szpitala.

Jak dowiedzieliśmy się w płońskiej policji, Amerykanin nie miał poważnych obrażeń, szpital opuścił kolejnego dnia i - jak powiedział funkcjonariuszom - stamtąd miał jechać prosto na lotnisko.

Auto zostało w Polsce. Będzie potrzebne śledczym do wyjaśnienia szczegółów tragicznego wypadku, choć – według pierwszych ustaleń – Amerykanin jechał prawidłowo.

Co dalej?

- Nawet jeżeli da się naprawić auto, które ma bardzo uszkodzony przód, to jednak pojawia się pytanie, czy psychika mężczyzny pozwoli na dalszą podróż, bo to był jeden z najtragiczniejszych wypadków, jakie widziałem w ciągu ostatnich pięciu lat – komentuje Lech Marcinczak z tvnwarszawa.pl, który był na miejscu zdarzenia.

Do wypadku doszło na krajowej "siódemce"
targeo

kz/ec