Alkohol nad Wisłą. Czy bulwar jest ulicą? Odpowie Sąd Najwyższy

Warszawa

TVN24Prawnik o definicji bulwaru

W czwartek po południu Sąd Najwyższy zajmie się definicją bulwaru. To kluczowe dla sprawy spożywania alkoholu nad Wisłą, o co walczy od miesięcy Marek Tatała, inicjator akcji "Legalnie nad Wisłą". W programie "Wstajesz i wiesz" problem komentowała prawniczka Joanna Parafianowicz.

Mecenas nie miała wątpliwości, że bulwar jest ulicą, choć dość specyficzną, bo nadrzeczną. Przyznała, że ustawa o wychowaniu w trzeźwości tej kwestii nie precyzuje. - Mówi, że nie wolno spożywać alkoholu na ulicach, w parkach i placach. Natomiast definicja bulwaru jest rozumiana inaczej - mówiła.

Dwie definicje

Sąd Najwyższy może definiować ulicę na dwa sposoby: albo na podstawie definicji językowej, albo celowościowej. - Nie ulega wątpliwości, że jeśli spojrzymy do Słownika Języka Polskiego, to bulwar ulicą jest. Ale być może sąd zada sobie pytanie, co ustawodawca miał na myśli wprowadzając zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych - dodała. Jest jeszcze jedna możliwość. Sąd Najwyższy - jak podkreśliła Parafianowicz - w ogóle nie musi zajmować się sprawą. Ma prawo odmówić udzielenia odpowiedzi na zadanie pytanie prawne, jeśli uzna, że uściślanie nie jest konieczne. - Ja bym oczekiwała, że odmówi udzielenia odpowiedzi - powiedziała. - W rożnych kontekstach mówimy dziś o tym co nam wolno, na co możemy sobie pozwalać. A mam wrażenie, że zbyt rzadko zadajemy sobie pytanie, co nam wypada. Jeszcze nie tak dawno po prostu nie wypadało pić alkoholu publicznie, podobnie jak palić papierosów - stwierdziła.

Nie przyjął mandatu

Sprawa Marka Tatały trwa od sierpnia 2015 roku, kiedy to udał się z butelką piwa na schodki leżącego na lewym brzegu Wisły Bulwaru Flotylli Wiślanej. Policja ukarała go mandatem za naruszenie ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Mężczyzna mandatu jednak nie przyjął i odwołał się do sądu. Tatała od początku przekonywał, że bulwar (na którym on sam spożywał alkohol) nie jest ulicą, ale betonowym obiektem oddalonym od ulicy. Sąd pierwszej instancji nie przyznał mu racji i uznał za winnego. Inicjator akcji "Legalnie nad Wisłą" postanowił walczyć dalej i odwołał się do Sądu Okręgowy. Ten przyznał, że sprawa "jest skomplikowana" i postanowił spytać o opinię właśnie Sąd Najwyższy. Decyzję SN poznamy po godzinie 13.00. Uchwała trzech sędziów SN wiąże sąd, który zadał pytanie prawne; inne sądy mogą ją brać pod uwagę, choć nie muszą.

Zobacz wyrok I instancji:

Sędzia odczytuje wyrok
Mateusz Szmelter / tvnwarszawa.pl

kw/b