Aktywiści: zrezygnować z bramek. Urzędnicy: pełnią ważne funkcje

Warszawa

Mateusz Szmelter, tvnwarszawa.plBramki to przeżytek?

- Uwolnić wejście do metra i zrezygnować z bramek - zastanawiają się aktywiści ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze i powołują się na podobne rozwiązanie w czeskiej Pradze. Zarząd Transportu Miejskiego jest sceptyczny.

"Was też irytują kolejki przed bramkami w metrze? Konieczność każdorazowego zatrzymywania się przed nią i wyciągania karty albo biletu, by móc przejść? Blokujące się kołowrotki? Klinujące się walizki? Zastanawiacie się, po co to, skoro i tak można wejść otwartym obok wejściem dla pasażerów z gabarytami? A na II linii przy pomocy kartonikowej wejściówki? Skoro nie ma tego w autobusach, pociągach i tramwajach, po co akurat w metrze?" - pytają.

A za chwilę stwierdzają: Prażanie nie zadają sobie tych pytań.

"92 procent pasażerów ma szybciej i wygodniej"

W Pradze do metra wchodzi się swobodnie, bez kolejek.

"Nawet jeśli zachęci się w ten sposób paru gapowiczów więcej. Czesi uznali, że warto godzić się na te 8% (na tyle szacuje się odsetek „černých pasažérů“), by pozostałe 92% miało szybciej i wygodniej. Zresztą dzięki polityce transportowej Pragi już ponad 50% mieszkańców jeździ bezpłatnie. Dlatego DPP (tamtejszy ZTM) nawet nie rozważa instalacji bramek. Tak samo jest w Berlinie, Wiedniu i innych miastach" - przytaczają aktywiści.

Podają też, że w temacie zrezygnowania z bramek w stolicy, Zarząd Transportu Miejskiego zawsze powoływał się właśnie na statystyki. "A może warto rozważyć inne metody liczenia pasażerów?" - pytają.

"Kwestia bezpieczeństwa"

O kłopotliwych dla warszawiaków bramkach pisaliśmy również na tvnwarszawa.pl. Zarząd Transportu Miejskiego odpowiadał nam wtedy, że zasady "zostały ustanowione na etapie realizacji inwestycji pod koniec ubiegłego wieku"), ale dodał też, że "dzięki bramkom możliwa jest skuteczna kontrola biletów, a to ma duży wpływ na wysokość wpływów z ich sprzedaży" (choć kontrola biletów odbywa się przecież nie na bramkach, lecz na peronach w pociągach).

Z poniedziałkowej rozmowy z Igorem Krajnowem też wnioskujemy, że na zmiany raczej nie ma co liczyć. - Bramki spełniają teraz dwie ważne funkcje. Po pierwsze uszczelniają system biletowy. Po drugie pozwalają na liczenie pasażerów – mówi rzecznik ZTM. - Liczenie pasażerów wykorzystujemy do kształtowania rozkładu jazdy. Możemy sprawdzać ilu pasażerów korzysta z metra. Na których stacjach, o jakich porach dnia pojawia się najwięcej osób – dodaje.

Otwarte wyjścia awaryjne kuszą. Jedni korzystają świadomie, inni po prostu idą za tłumem, wlokąc ciężkie bagaże lub gapiąc się w ekrany komórek. Chwila nieuwagi może być jednak bardzo kosztowna:

500 zł za przejście bramką awaryjną w metrze
Marcin Chłopaś/tvnwarszawa.pl

kz