Aktywiści chcą dymisji wiceprezydenta. Za reprywatyzację działki przy PKiN

Warszawa

Tomasz Zieliński/ tvnwarszawa.plMJN o reprywatyzacji Chmielnej 70

Z informacji ujawnionych przez Ministerstwo Finansów wynika, że miasto zwróciło grunt przy Chmielnej 70 bezprawnie. Mogło na tym stracić aż 160 mln złotych – poinformowali na czwartkowej konferencji aktywiści z Miasto Jest Nasze. Stowarzyszenie złożyło doniesienie do prokuratury, domaga się też dymisji wiceprezydenta Jarosława Jóźwiaka.

Podczas zorganizowanej przy Pałacu Kultury konferencji, aktywiści przekonywali, że ratusz pośpieszył się z oddaniem nieruchomości przy przedwojennym adresie Chmielna 70.

- Sprawa bulwersuje, bo mamy tu ciąg nieprawidłowości, zdarzeń o ewidentnie możliwym przestępczym charakterze. Bulwersuje jeśli poznamy kulisy, kto i w jaki sposób odzyskuje te nieruchomości - mówił Jan Śpiewak, prezes stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. - Składamy kolejne zawiadomienie do prokuratury w związku z nowymi okolicznościami. To potężna suma, którą miasto mogło wydać na sieć dróg rowerowych czy chodników. Sprzeciwiamy się takim działaniom ratusza – dodawał.

Prezes stowarzyszenia przytoczył zagmatwaną historię reprywatyzacji nieruchomości.

- Historia zaczyna się w 1943 roku, kiedy Polka sprzedaje własności nieruchomości Martinowi Holgerowi, obywatelowi Danii. W 1945 roku nieruchomość zostaje znacjonalizowana. W 1953 roku państwo polskie podpisuje umowę odszkodowawczą z królem Danii, na mocy której wszyscy obywatele duńscy zostają spłaceni a ich nieruchomości w Polsce przechodzą na Skarb Państwa – tłumaczył Jan Śpiewak.

- W 2010 roku pojawia się pan mec. Nowaczyk, który mówi że jest spadkobiercą i zwraca się o zwrot nieruchomości. Miasto w tym momencie wysyła zapytanie do Ministerstwa Finansów. Odpowiedź: "Poczekajcie szukamy, zbieramy dowody". W 2011 roku przekazuje spis osób, które były objęte tymi odszkodowaniami. Wśród nich jest Martin Holger. Mimo tego w 2012 roku miasto oddaje nieruchomość handlarzom roszczeń - dodał.

Domagają się dymisji Jóźwiaka

W zawiązku ze sprawą stowarzyszenie domaga się dymisji wiceprezydenta Warszawy Jarosława Jóźwiaka zarzucając mu kłamstwo. Śpiewak przypomniał, że w maju bieżącego roku odbyła się specjalna sesja rady miasta, podczas której wiceprezydent przekonywał mieszkańców i radnych, że żadnych informacji ze strony ministerstwa finansów nie było w sprawie nieruchomości przy Chmielnej 70, a sam ratusz czekał z oddaniem działki 2,5 roku.

- Okazało się, że czekali tylko rok, a mimo wątpliwości zwrócili nieruchomość - mówił prezes MJN. - Domagamy się dymisji wiceprezydenta Jóźwiaka i szybszego działania prokuratury i CBA - podkreślił.

Resort obarcza ratusz

W środę Ministerstwo Finansów poinformowało, że warszawscy urzędnicy, którzy oddali w 2012 cenną działkę na Placu Defilad, wiedzieli, że nie powinni tego robić. Resort opublikował nowe dokumenty w tej sprawie i przekonuje, że już w 2011 przekazał ratuszowi informacje, które powinny zostać potraktowane jako sygnał ostrzegawczy. Działkę oddano, choć roszczenia do niej zostały spłacone. Dlatego ministerstwo obarcza winą ratusz.

"W przypadku odszkodowania za nieruchomość położoną przy ul. Chmielnej 70 z dokumentacji pozyskanej w Danii wynika, iż zostało ono podjęte po śmierci Holgera Martina przez jego spadkobierców" – czytamy w komunikacie ministerstwa.

Wprawdzie Holger Martin odmówił rządowi duńskiemu przyjęcia odszkodowania. Jednak pracownicy ministerstwa podkreślają, że sam ów fakt nie zmienia roli strony polskiej. "Wszelkie duńskie roszczenia określone w układzie (w umowie między Polską a Danią) należy uznać za spłacone" – piszą urzędnicy.

skw/sk