Aktorka nie była jedyna. Ludzie kradną, kamery nagrywają

Warszawa

Fakty TVNAktorka ukradła biżuterię

W jednej z warszawskich siłowni znana aktorka serialowa miała ukraść biżuterię wartą 50 tysięcy złotych. Scena nie była udawana i została zarejestrowana przez monitoring. Aktorce trudno się będzie od tej roli uwolnić. Kradzieży pod okiem kamer wciąż przybywa. Tematowi przyjrzała się reporterka "Faktów" TVN Katarzyna Górniak.

MATERIAŁ Z PROGRAMU "FAKTY" TVN

To była z pozoru zwyczajna sytuacja w jednej z wielu warszawskich siłowni. Młoda kobieta przyszła, aby zadbać o kondycję, ale wyszła z czymś jeszcze. Ujawniły to zdjęcia z monitoringu. – Na nagraniu widać, jak kobieta chowa biżuterię do kieszeni, po czym wychodzi z klubu – nie ma wątpliwości komisarz Robert Szumiata ze śródmiejskiej policji.

Okazało się, że w kieszeni kobiety wylądowała wysadzana brylantami i szafirami obrączka oraz pierścionek – wszystko warte 50 tysięcy złotych. Zostawiła je tam inna klientka fitness klubu, a znalazła znana z seriali aktorka.

– Kobieta nie tłumaczyła swojego zachowania. Nie chciała zbyt dużo na ten temat mówić – przyznaje komisarz Szumiata. Funkcjonariusze zatrzymali aktorkę po spektaklu w teatrze, w którym właśnie grała. Wpadła, bo nie spodziewała się, że na sali w siłowni będzie obserwowana.

Elektroniczne oczy

- Kamery są zainstalowane w stałych miejscach. Są obrotowe i tak naprawdę sprawca nie wie, czy jest w danym momencie obserwowany, czy nie – tłumaczy Krzysztof Kubiciel, wiceprezes zarządu firmy City Security.

Wystarczy rzut okiem, by przekonać się, że w oku kamery znaleźć się można bardzo łatwo. I to niemal w dowolnym miejscu. Reporterka "Faktów" w okolicy ronda Dmowskiego naliczyła 46 kamer. Zaledwie trzy z nich to miejski monitoring, zaś reszta to w większości prywatne kamery sklepów i punktów usługowych. Jesteśmy obserwowani nad ziemią, pod ziemią, w środku i na zewnątrz.

Katarzyna Górniak /b/ec