Akt oskarżenia ws. zamieszek po śmierci Nigeryjczyka

Warszawa

| Polska Agencja Prasowafot. TVN Warszawa

Stołeczna prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia wobec 20 obywateli Nigerii i jednego obywatela Gruzji, którzy brali udział w zamieszkach pod Stadionem Dziesięciolecia w maju 2010 r. po śmierci postrzelonego przez policjanta Nigeryjczyka Maxwella Itoyi.

- O czynną napaść na funkcjonariusza oskarżonych jest 18 osób, trzy kolejne o stawianie oporu. Wobec kolejnych sześciu osób śledztwo zostało umorzone wobec faktu niestwierdzenia popełnienia przestępstwa - powiedziała w środę PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, prok. Renata Mazur.

Oskarżonym o czynną napaść na funkcjonariuszy grozi od roku do 10 lat więzienia, z kolei stawianie czynnego oporu policjantom zagrożone jest karą do trzech lat pozbawienia wolności.

Śmierć w czasie kontroli

Cały czas prowadzone jest również śledztwo dotyczące śmierci Nigeryjczyka. Toczy się ono w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Postępowanie to jest przedłużone obecnie do 25 sierpnia.

Do śmiertelnego postrzelenia Nigeryjczyka doszło 23 maja 2010 r. rano, podczas kontroli na bazarze w okolicy budowy Stadionu Narodowego. Według policji ubrani po cywilnemu funkcjonariusze zajmujący się przestępstwami gospodarczymi, podeszli do grupy czarnoskórych mężczyzn. Ci zaczęli zachowywać się agresywnie, jeden uciekał. W pogoń za nim ruszył policjant. Jak wynikało z wstępnych relacji funkcjonariuszy, w tunelu pod torami policjant przewrócił uciekającego na ziemię i próbował założyć mu kajdanki. Wtedy jego i jego kolegę, który biegł za nim, miała zaatakować grupa mężczyzn.

Pomiędzy policjantem a ściganym mężczyzną miało dojść do szamotaniny. Z relacji kolegów policjanta wynika, że strzał padł podczas próby wyrwania mu broni. 36-letniego Nigeryjczyka nie zdołano uratować. Przyczyną śmierci Maxwella Itoyi była rana postrzałowa uda, uszkodzenie tętnicy i krwotok.

Oburzenie nigeryjskiego MSZ

Rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski informował, że policjant próbował udzielać postrzelonemu mężczyźnie pomocy, jednak został obrzucony kamieniami, cegłami i rurami. Podobnie jak pięciu innych policjantów został ranny. Sytuację udało się opanować dopiero po przyjeździe dodatkowych sił prewencji.

Odmienne były relacje kolegów Nigeryjczyka. Wynikało z nich, że Maxwell podszedł do policjanta po tym, jak zobaczył, że jeden z jego handlujących kolegów został zatrzymany. Jak mówili, policjant zanim strzelił Itoyi, już wcześniej celował do innych ludzi, którzy przebiegali obok.

Tydzień po śmierci Maxwella Itoyi ulicami Warszawy przeszedł marsz ku jego pamięci. Zdarzenie potępiło też nigeryjskie MSZ, a do szefa polskiej policji wystąpił Instytut Afrykański, prosząc o "wnikliwe i sprawiedliwe" wyjaśnienie wszystkich okoliczności tragedii.

PAP/bf