300 tysięcy głosów nieważnych, ale specjalnego nadzoru nie będzie

Warszawa

TVN24Ponad 300 tysięcy głosów było nieważnych

Mazowieccy radni SLD i PiS chcieli, by głosowanie w wyborach samorządowych na Mazowszu zostało objęte dodatkowym nadzorem PKW. Sejmik nie przyjął jednak uchwały w tej sprawie. Marszałek Adam Struzik ocenił, że przyjęcie stanowiska sugerującego, że dochodzi do fałszerstw byłoby nieuprawnione.

W trakcie poniedziałkowej - ostatniej w obecnej kadencji - sesji sejmiku województwa mazowieckiego, radny SLD Grzegorz Pietruczuk wskazywał, że podczas poprzednich wyborów samorządowych ok. 300 tys. głosów zostało uznanych za nieważne. - Na Mazowszu tajemniczo unieważnionych zostało 300 tys. głosów w wyborach do sejmiku województwa. Jesteśmy jedynym województwie w kraju gdzie taki cud się odbywa - powiedział.

Dodał, że w sumie unieważniono ok. 30 proc. głosów. Zaznaczył, że wiele z nich to były tzw. podwójne skreślenia, a nie puste karty. Pietruczuk stwierdził, że zna przypadek kiedy jeden z popularniejszych kandydatów do sejmiku dostał jeden głos, a 175 było unieważnionych. – Nie wierzę żeby taki wynik był możliwy - podkreślił radny SLD.

Wniosek o specjalny nadzór

Dlatego zaproponował projekt uchwały, mówiącej o tym, aby podczas zbliżających się wyborów samorządowych, objąć Mazowsze specjalnym nadzorem Państwowej Komisji Wyborczej. - Chyba nam wszystkim zależy na uczciwości wyborów do sejmiku województwa - apelował.

Również radna PiS Ewa Tomaszewska zaznaczyła, że problem z dużą liczbą nieważnych głosów pojawił się praktycznie tylko w przypadku wyborów do sejmiku. Oceniła też, że stale zmniejsza się liczba miejsc gdzie legalnie komitety wyborcze mogą wywieszać swoje materiały wyborcze. Jej zdaniem, takie działania ograniczają prawa wyborcy do informacji.

Ostatecznie propozycja SLD nie zyskała poparcia w sejmiku. Za przyjęciem uchwały głosowało 15 radnych, 18 było przeciw, a 5 wstrzymało się od głosu.

Nieważnych nawet 40 proc. głosów

Marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik (PSL) przyznał, że problem dużej liczby nieważnych głosów w ostatnich wyborach został zauważony. - Przyjrzeliśmy się temu i jest to szczególnie nasilone na obrzeżach województwa i dotyczy gmin wiejskich. Są gminy gdzie poziom nieważnych głosów do sejmiku sięga nawet 40 proc. - przyznał.

Struzik podkreślił jednak, że "teorie spiskowe" sugerujące fałszerstwa są nieprawdziwe. Przedstawiając dane PKW zwrócił uwagę, że zdecydowana większość nieważnych głosów (60-70 proc.) to tzw. puste karty jakie głosujący wrzucali do urn. Marszałek ocenił, że główną przyczyną dużej liczby nieważnych głosów jest niewiedza nt. funkcji sejmików wojewódzkich. W porywaniu do wyborów prezydentów, wójtów, burmistrzów, poziom niewiedzy o funkcjach radnych sejmiku czy o kandydujących do niego osób jest olbrzymi - zaznaczył.

Marszałek dodał, że przyjęcie uchwały, która sugerowałaby, iż dochodzi do manipulacji czy fałszerstw jest nieuprawnione i nieroztropne. Struzik pytał, "czy przy każdej urnie postawimy urzędnika PKW".

Wojewoda będzie "instruował"

Obecny podczas sesji wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski dodał, że spotkał się z komisarzami wyborczymi i polecił im, aby komisje wyborcze lepiej instruowały wyborców o zasadach prawidłowego głosowania.

- Taka instrukcja do komisji pójdzie - zapewnił. Kozłowski podobnie jak Struzik zwrócił uwagę na niewiedzę wyborców w kwestii wyborów do sejmiku. Zwrócił także uwagę, że karta do głosowania na radnych do sejmiku jest największa i przypomina książeczkę. Jego zdaniem może to powodować, iż wyborca po oddaniu wcześniejszych głosów np. na prezydenta miasta czy burmistrza, czy do rady gminy, w momencie wyboru kandydatów do sejmiku "jest mniej skoncentrowany".

Wojciech Bartelski (PO) apelował do radnych, aby komitety wyborcze korzystały ze swoich praw. - Po to wymyślono mężów zaufania, po to wymyślono pluralistyczny skład komisji wyborczych, aby każdy komitet miał pełny wgląd w proces liczenia głosów i sporządzania protokołów. W ten sposób unikniemy wszelkich nieprawidłowości - powiedział.

Podobnie jak Struzik ocenił, że przyjęcie uchwały ws. dodatkowej kontroli "stawiało by nas wszystkich w dość niezręcznej sytuacji". Jego zdaniem przyjęcie takiego stanowiska sugerowałoby, że organy wyborcze działają nieprawidłowo.

PAP/bf/b