30-latek wykorzystał 12-latkę. Bez aresztu, dozoru, może być wszędzie

Warszawa

TVN24"Decyzja o umorzeniu jest kompromitująca"

Decyzja o umorzeniu jest kompromitująca - mówi minister sprawiedliwości i zapowiada postępowanie dyscyplinarne. Wracamy do sprawy dwunastolatki, która została wykorzystana przez 30-letniego mężczyznę, a prokuratura w Wołominie umorzyła sprawę. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Miał uprawiać seks z nieletnią i zamiast siedzieć w areszcie, cieszy się wolnością. Dlaczego prokuratura wypuściła Pawła R.?

Adwokaci nie mają wątpliwości

Niespełna rok temu Paweł R. miał zabrać dwunastoletnią dziewczynę do siebie i wykorzystać seksualnie. Mężczyzna szybko został zatrzymany i tymczasowo aresztowany. Po dwóch miesiącach areszt zamieniono na dozór policyjny, a później sprawę... umorzono. Czemu?

- Mnie nie brakuje niczego, żeby postawić mu zarzuty czy sporządzić akt oskarżenia - ocenia Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

- Powinien być postawiony zarzut, jeżeli prokurator dysponował wiedzą ponad wszelką wątpliwość, że doszło do obcowania płciowego osoby dorosłej z małoletnią - potwierdza adwokat Zbigniew Roman.

Prokuratura tak pisała w uzasadnieniu: "Opinia biegłego z zakresu genetyki potwierdziła, że materiał genetyczny zabezpieczony na miejscu zdarzenia należał do podejrzanego i małoletniej pokrzywdzonej, zatem opinia potwierdza jedynie fakt, że między Pawłem R. a Kariną doszło do stosunku płciowego".

Jak podkreślają prawnicy, już ta informacja powinna być przesłanką, by mężczyźnie postawić zarzut pedofilii. - To jest paradoks tej sprawy. Jeżeli jest prawdą, że znaleziono ślady biologiczne i to potwierdza wersje pokrzywdzonej, to dziwne jest, że to postępowanie nie jest prowadzone i nie ma środków zapobiegawczych - dodaje Kładoczny.

Prokurator generalny zapowiedział postępowanie dyscyplinarne i ponowne rozpatrzenie sprawy. - Zaszły zdarzenia, których nie jestem w stanie wytłumaczyć i zakończyły się w mojej ocenie skandaliczną decyzją. Poleciłem, tak jak zawsze zapowiadałem stanowczość w takich sprawach, postępowanie dyscyplinarne - zapewniał minister Ziobro.

Mężczyzna ma zaś odpowiedzieć za swój czyn. Ale na razie pozostaje jednak na wolności. Nie znajduje się w areszcie, nie ma także dozoru policyjnego. Może być praktycznie wszędzie.

Przemysław Kamiński / kz/r