Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

3 godziny na płycie lotniska. "Wizzair zrobił dobry biznes"

Warszawa

Facebook / Lotnisko ModlinLotnisko w Modlinie pod śniegiem na początku roku

"Przez 3 godziny firma Wizzair trzymała nas na płycie lotniska, bez jedzenia i bez picia" - pisze na Kontakt24 Agneta, która w sobotę wieczorem miała lecieć do Goteborga z Modlina. W końcu pasażerowie mieli usłyszeć, że lot jest odwołany.

"27 października miałam lecieć do Goteborga o godzinie 19.15. Samolot przyleciał z Eindhoven opóźniony i o 19.40 rozpoczęło się upychanie ludzi w samolocie" – pisze w mailu pasażerka.

"Trzymani w puszce"

Według jej relacji, śnieg padał coraz większy, a w samolocie znalazła się o godz. 20. Najpierw jednak musiała do niego dobrnąć. "Nie było nawet posypane piachem, nie mówiąc o odśnieżeniu ścieżki dla pieszych" - twierdzi.

I zaznacza, że przewoźnik trzymał pasażerów przez 3 godziny na płycie lotniska. "Bez jedzenia i bez picia - mam na myśli, że bez darmowego posiłku. Oczywiście, jak ktoś chciał, to mógł sobie kupić. Wizzair zrobił dobry biznes, ponieważ po około godzinie ludzie trzymani w puszce bez powietrza zaczęli robić zakupy na pokładzie" - mówi Agneta.

"Schody nie były odśnieżone"

Pasażerowie byli informowani, że płyta jest odśnieżana, ale o godz. 23 usłyszeli, że lot w sobotę się nie odbędzie. "Zostaliśmy poinformowani, że lot zostaje przełożony na godzinę 7.30 rano następnego dnia. Mieliśmy się stawić na lotnisku o 5 rano według tego, co usłyszeliśmy w megafonach. Zostaliśmy poproszeni o opuszczenie samolotu" – przekonuje pasażerka. "Schody, po których schodziliśmy nie były nawet odśnieżone. Trzeba było bardzo mocno trzymać się poręczy, żeby nie spaść" – dodaje.

Co z pilotem?

I pyta o stan pilota, który miał lecieć z Modlina: "Czy pilot, który siedział w samolocie do godziny 23 i powiedzmy, że dotarł do hotelu na 24, juz o 7 rano był na tyle wypoczęty, żeby wsiąść za ster i brać odpowiedzialność za cały samolot ludzi".

O całą sytuację postanowiliśmy zapytać władze lotniska w Modlinie. - Po godz. 19 w sobotę widzialność się pogorszyła, co powodowało problemy. Kwestia trzymania pasażerów w samolocie jest po stronie przewoźnika. To są ich decyzje logistyczne, być może prognoza pokazywała, że pogoda się poprawi. Szczegółów jednak nie znam - mówi Edyta Mikołajczyk z Portu Lotniczego Warszawa-Modlin.

Jak przekonuje, ekipy odśnieżające na pewno pracowały cały czas, ale intensywne opady połączone z silnym wiatrem powodowały, że śnieg jest nawiewany z powrotem. – Pracujemy też nad, żeby powstało zadaszenie nad ścieżkami dla pasażerów – zaznacza Mikołajczyk.

Niestety nie udało nam się w niedzielę skontaktować z przedstawicielami firmy Wizzair.

ran/roody