2,60 za przedszkologodzinę. Ratusz odpuszcza rodzicom

Warszawa

Nowe stawki w przedszkolach / fot. TVN 24

Nie 3,50 lecz 2,60 zł za godzinę opieki w przedszkolu zapłacą rodzice. Ratusz proponuje zmianę stawek, która obejmie także trwający już miesiąc, jeśli tylko 22 września zgodzi się na nie Rada Warszawy.

Przypomnijmy: w czwartek premier Donald Tusk skrytykował samorządy, które wykorzystują możliwość wprowadzania opłat za opiekę przedszkolną do łatania budżetów. Dostało się także władzom Warszawy.

We wtorek ratusz ustąpił i przedstawił nową propozycję. Na czym polega?

Nowe zasady

Po pierwsze, bezpłatna będzie nie opieka od 8.00 do 13.00 albo od otwarcia przedszkola do 13.00, niezależnie od tego, czy pracuje od 6.30, od 7.00 czy od 8.00. - To oznacza, że rodzice nie będą musieli czekać przed drzwiami przedszkola od 7:50 do 8:00, tylko po to, by nie "napocząć" płatnej godziny - tłumaczy Agnieszka Kłąb z biura prasowego ratusza.

Stawka za każdą godzinę po 13.00 będzie równa i wyniesie 2,60 zł. Rodzice, których dochód nie przekracza 1039 złotych na członka rodziny, będą mogli liczyć na 100 proc. zniżki. 50 proc. zniżki będzie przysługiwać tym o dochodach między 1040 a 1386 złotych.

Rodzice nie będą płacili za dni, w których dziecko było nieobecne.

Promocje się nie łączą

- Pojawi się też nowa ulga dla rodziców, którzy do przedszkoli odprowadzają więcej niż jedno dziecko. Będą płacić 75 proc. stawki za każde z nich - tłumaczy Kłąb. Ci, których obejmą obie zniżki, będą musieli wybrać, która jest dla nich korzystniejsza. Jak w restauracjach z dostawą, dwie zniżki nie łączą się.

Tyle propozycja ratusza. By weszła w życie, musi się na nią zgodzić Rada Warszawy. Wniosek w tej sprawie trafi pod obrady 22 września. Jeśli rada się zgodzi, rodzice zapłacą według nowych stawek także za wrzesień, bo od tego roku opłaty pobierane są na koniec miesiąca, a nie z góry.

Ratusz zapewnia też, że w przedszkolach nie będzie walki o każdą rozpoczętą godzinę. - Jeśli ktoś odbierze dziecko 5 czy 10 minut po równej godzinie, opłata nie musi być egzekwowana z aptekarską dokładnością. Decydować powinien zdrowy rozsądek - mówi Agnieszka Kłąb.

"Premier zwrócił nam uwagę"

Pytana, czemu zdecydowała się na zmiany w toku kampanii wyborczej, Hanna Gronkiewicz-Waltz odpowiedziała, że wcześniej nie pozwalało jej na to prawo. - Premier zwrócił nam uwagę i zmobilizował nas, żeby się tym zainteresować - powiedziała prezydent miasta.

roody//mz