184 osoby zatrzymane. Burdy przez całą noc

Warszawa

Do 184 osób wzrosła liczba polskich i rosyjskich pseudokibiców zatrzymanych przed, w trakcie i po meczu Polska-Rosja. Według policji w Warszawie jest już spokojnie, nadal trwają jednak zatrzymania. - W tym ponad 150 Polaków, ponad 20 obywateli Rosji, a także jednego Hiszpana i jednego Węgra. 33 osoby zostały przewiezione do izby wytrzeźwień. Dawno nie pamiętam żebyśmy tyle osób zatrzymali i w ten sposób działali - powiedział o godz. 6 rano na antenie TVN24 Maciej Karczyński, rzecznik Komendy Stołecznej Policji, komentując wczorajsze zamieszki.Ranni też policjanci

- 33 osoby zostały przewiezione do izby wytrzeźwień. Z naszych wstępnych szacunków wynika też, że w zamieszkach ucierpiało 10 policjantów, którym udzielono pomocy medycznej - dodał rzecznik .

Burdy rozpoczęły się podczas marszu rosyjskich kibiców, którzy spod dworca kolejowego Warszawa-Powiśle przechodzili na Stadion Narodowy. W czasie meczu grupy pseudokibiców przeniosły się w okolice strefy kibica, którą odgradzała policja. Po zakończeniu spotkania chuligani przemieścili się w okolice Starego Miasta i Ronda de Gaullea. Utarczki między pseudokibicami a policją trwały jeszcze po godz. 1 w nocy.

15 osób w szpitalachWedług wstępnego bilansu rannych zostało w sumie kilkanaście osób.- Pogotowie udziela pomocy w przypadku wezwań do poszkodowanych w incydentach, 15 osób zostało przewiezionych do szpitali najbliższych miejscu zdarzenia, gdzie przechodzą dalsze badania i są opatrywani. Część z nich już opuściła szpitale - powiedziała PAP rzeczniczka prasowa wojewody mazowieckiego Iwetta Biały. Dodała, że wśród tych osób jest pięciu Polaków, dziewięciu Rosjan i jeden Niemiec. Jak zaznaczyła, pełna liczba interwencji medycznych oraz osób hospitalizowanych będzie znana rano. W centrum Warszawy było bardzo dużo policjantów. Nie odstępowali na krok grup chuliganów.

Policja analizuje monitoringPolicjanci wylegitymowali też m.in. grupę rosyjskich pseudokibiców, która po meczu znalazła się w okolicach Ronda de Gaullea. Według nieoficjalnych informacji PAP ze źródeł zbliżonych do służb chuligani przygotowywali tam ustawkę. Policja analizuje też zapis z monitoringu by ustalić wszystkie osoby, które wzięły udział w burdach. Po meczu spiker poprosił kibiców rosyjskich, by zostali na stadionie w pierwszej kolejności wypuszczono Polaków. Wzdłuż całej trasy ze stadionu do centrum ustawiły się kordony policji. Z ruchu wyłączono także drugi most - Świętokrzyski.

Większość kibiców spokojnie opuszczała po zakończeniu meczu strefę kibica i Stadion Narodowy. śpiewali i wznosili okrzyki Polska, biało-czerwoni i biało-czerwone to barwy niezwyciężone. Powoli wypełniały się kawiarnie i ogródki piwne na Nowym Świecie, Piwnej i Foksal. Grupki kibiców komentowały przebieg spotkania z Rosją. Gdzieniegdzie wznoszono okrzyki na cześć strzelca wyrównującej bramki dla Polski, Jakuba Błaszczykowskiego. Kibiców zmierzających Alejami Jerozolimskimi w kierunku mostu Poniatowskiego kordon policyjny oddzielił od tych wracających ze stadionu. Część rzucała petardy i wznosiła obraźliwe okrzyki. Od strony Krakowskiego Przedmieścia do Ronda de Gaulle'a, gdzie ustawili się policjanci, przeszła grupa ponad stu pseudokibiców - niektórzy mieli zamaskowane twarze. Krzyczeli Polska kibolska i Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę. Przed hotelem Bristol, gdzie mieszka rosyjska reprezentacja, policjanci ustawili barierki. Policja zatrzymała także dwóch Rosjan, którzy w trakcie spotkania odpalili race. Pod Galerią Centrum, gdzie w czasie meczu trwały zamieszki, po zakończeniu spotkania było już spokojnie. Służby porządkowe sprzątały potłuczone szkło i inne śmieci, a kibice szli na Plac Defilad na wieczorny koncert T.Love.

Wszystko zaczęło się na mościeZamieszki zaczęły się już podczas przemarszu rosyjskich kibiców sprzed dworca kolejowego Warszawa-Powiśle na Stadion Narodowy. Rosyjscy kibice poinformowali o nim miasto i poprosili o jego zabezpieczenie. Od początku podkreślali też, że jest to jedynie przejście w zorganizowanej grupie na stadion i nie ma podtekstu politycznego. W trakcie przemarszu grupa ok. 100 pseudokibiców obu drużyn próbowała doprowadzić do konfrontacji. Nie dopuściła do tego policja. Zakończyło się na bójkach, rzucaniu kamieniami, butelkami, odpalaniu petard i rac. Do kolejnych burd doszło w pobliżu Galerii Centrum, gdzie przeniosła się część pseudokibiców. Chuligani starli się z policjantami, których obrzucili butelkami, petardami i kamieniami. Tuż po rozpoczęciu meczu Polska-Rosja zamieszki przeniosły się w okolice Hotelu Polonia przy Al. Jerozolimskich.

Chuligani demolowali centrumPod koniec pierwszej połowy meczu policja zaczęła spychać agresywnych kibiców z Al. Jerozolimskich w kierunku ul. Emilii Plater. Kilkudziesięciu najbardziej agresywnych chuliganów miało zasłonięte twarze. Zdemolowali śmietniki. Rzucali m.in. butelkami, także w kierunku postronnych osób, w tym dziennikarzy. Co najmniej kilkanaście osób zostało wyciągniętych z agresywnego tłumu przez policjantów ubranych po cywilnemu. Osoby te zostały doprowadzone do policyjnych furgonów. Kilkudziesięciu pseudokibiców otworzyło też jedno z wejść technicznych do strefy kibica i wdarło się do środka. Wejście zostało ostatecznie zamknięte przez ochronę i zabezpieczone przez kordon policji. Ochroniarze pilnowali wszystkich wejść - ubrali się w kaski, mieli tarcze. W samej strefie było spokojnie.

Marsz i bójki na moście Poniatowskiego (wideo archiwalne)
Dawid Krysztofiński /tvnwarszawa.pl

PAP//ec