17 pseudokibiców zatrzymanych i to nie koniec. "Zapukamy do kolejnych drzwi"

Warszawa

Policja zatrzymała 17 osóbTVN24
wideo 2/7

Podczas niedzielnego meczu Lecha Poznań z Legią Warszawa wtargnęli na boisko i przerwali mecz. W sumie na murawie znalazło się około 50 osób. 17 z nich już jest w rękach policji. Zapowiadane są kolejne zatrzymania.

Pierwszych sześciu mężczyzn zatrzymano w poniedziałek późnym popołudniem i wieczorem.We wtorek w rękach policji znalazło się kolejnych 11 pseudokibiców. Na tym nie koniec zatrzymań. "Od 6.00 zapukamy do kolejnych drzwi..." - zapewnił na Twitterze Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Siedmiu z zarzutami

Siedmiu z nich już usłyszało zarzuty związane z naruszeniem ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych poprzez wtargnięcie na murawę. Za ten czyn grozi im nawet pobyt za kratkami. Pięciu z nich, którzy weszli na płytę stadionu zamaskowani - w szalikach czy koszulkach zasłaniających twarz, grozi jeszcze wyższa kara - nawet 5 lat pozbawienia wolności.- Prokurator doszedł do wniosku, że osoby te działały po prostu w sposób chuligański, stąd zapis o lekceważącym podejściu do prawa. Powoduje on, że dolna granica kary podwyższana jest automatycznie o połowę - podkreślała we wtorek Magdalena Mazur-Prus, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Jeden z zakazem stadionowym

Zatrzymani to osoby w wieku od 18 do 35 lat. - Większość z nich nie była karana, ale mamy kartę karną jednego z nich, gdzie są zapisy o siedmiu wyrokach sądowych za przestępstwa kryminalne - wymienia Andrzej Borowiak.

Jedna z nich osób miała orzeczony wcześniej zakaz stadionowy. - Mężczyzna miał dwuletni zakaz stadionowy z ubiegłego roku, nałożony w związku z incydentem w Białymstoku. Zakaz obejmuje mecze Lecha z Jagiellonią do czerwca 2019 roku - tłumaczy.

Wszyscy zatrzymani, którzy jeszcze nie usłyszeli zarzutów, mają mieć je postawione dzisiaj.Prokuratura sprawdza też, czy organizator imprezy dopełnił wszelkich formalności. - Na organizatorach ciąży obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa. Z przykrością muszę stwierdzić, ze nie jest to pierwszy przypadek, gdzie kibice zachowują się w taki sposób. Chodzi tu o bezpieczeństwo nie tylko uczestników, ale też zawodników - podkreśliła Mazur-Prus.

Kolejne zatrzymania niebawem

Jak poinformował na antenie TVN24 Maciej Święcichowski, policjanci pracują nad ustaleniem tożsamości stadionowych chuliganów od momentu zakończenia spotkania. Analizowane są zapisy monitoringu, które pozwolą zidentyfikować osoby, które w niedzielę wtargnęły na murawę Inea Stadionu w Poznaniu.Zatrzymanie kolejnych osób jest tylko kwestią czasu, zapowiada policja.

- Mamy zabezpieczone nagrania z kamer monitoringu, na których widać około 50 osób, z których 30 jest do identyfikacji. To nad nimi pracujemy - przekazał Święcichowski.

Przypomina, że część osób, która weszła na murawę, była zamaskowana. Mimo to - twierdzi policjant - wielu z nich już udało się zidentyfikować na podstawie wcześniejszych nagrań. - W innych momentach spotkania nie mieli na twarzach żadnych masek czy szalików. Dzięki temu jesteśmy w stanie, mozolnie przeglądając monitoring minuta po minucie, porównać, czy to ta sama osoba, która znalazła się potem na murawie - wyjaśnia Święcichowski.

Policja na podstawie nagrań z monitoringu ustala też tożsamość osób, które odpalały na trybunach race i rzucały je na murawę stadionu.

"Ciągła dyskusja i kolejne kary to za mało"

Do niedzielnych zajść odniósł się także Zarząd Wojewódzki NSZZ Policjantów w Poznaniu. W specjalnym oświadczeniu napisano, że "ciągła dyskusja i kolejne kary po incydentach i zadymach na stadionach piłkarskich to za mało, by policjantki i policjanci mogli realizować bardziej potrzebne mieszkańcom ziemi wielkopolskiej zadania w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego".

W oświadczeniu podkreślono również, że ostatnie wydarzenia w Poznaniu pokazują, jak ważną rolę spełnia policja.

"Bez policji nie może się odbyć w Polsce praktycznie żaden mecz piłkarski, podczas których nierzadko funkcjonariusze doznają uszczerbku na zdrowiu nie wspominając już o szkodach w sprzęcie i mieniu. Powstaje w tym miejscu retoryczne pytanie, czy jako Państwo stać nas na takie marnotrawstwo ludzkiego wysiłku i publicznych środków?" – napisali policjanci.

Zarząd Wojewódzki "oczekuje również od władz państwowych wprowadzenia nowych rozwiązań, które pozwolą każdemu na kulturalne i bezpieczne kibicowanie całymi rodzinami, jak to jest w większości krajów europejskich, gdzie jak widać jest to możliwe. Walka z pseudokibicami musi zakończyć się sukcesem w interesie państwa polskiego, które nie może sobie pozwolić, aby grupy chuliganów terroryzowały uczestników zawodów sportowych".

Związek zaapelował także o podjęcie przez właściciela i zarząd klubu Lech Poznań "radykalnych i systemowych działań w celu zaprzestania używania podczas meczów rasistowskich i wulgarnych transparentów, rac oraz petard".

Skandal w 77. minucie

Krótko po zdobyciu przez Legię drugiego gola z trybuny, zajmowanej przez najbardziej zagorzałych fanów "Kolejorza", na murawę poleciały race. Sędzia Daniel Stefański przerwał mecz, a piłkarze w pośpiechu udali się do szatni. Sympatycy Lecha po chwili zaczęli napierać na ogrodzenie i kilkudziesięciu z nich pojawiło się na boisku.

Błyskawicznie do akcji wkroczyło około 200 policjantów, którzy przegonili chuliganów z powrotem na sektor i opanowali sytuację. Wojewoda wielkopolski Zbigniew Hoffmann podjął decyzję o przerwaniu spotkania.

Walkower

Decyzją Komisji Ligi Ekstraklasy poznański klub został ukarany walkowerem, co oznacza, że Legia została mistrzem Polski. Lechowi, oprócz kar finansowych, groziło także zamknięcie stadionu dla publiczności. Wojewoda wielkopolski w poniedziałek zdecydował o zamknięciu stadionu na osiem spotkań: pięć ligowych i trzy w europejskich pucharach. W ostatnich latach piłkarze w Poznaniu kilkakrotnie grali przy pustych trybunach, po raz ostatni w październiku 2016 roku przeciwko Wiśle Kraków w Pucharze Polski.W sprawie przerwanego meczu w Poznaniu głos zabrał w niedzielę premier. "Oczekuję (...) od stosownych służb podjęcia zdecydowanych działań wobec stadionowych chuliganów. Wszystkim prawdziwym kibicom piłkarskim dziękuję natomiast za setki pięknych i pomysłowych patriotycznych opraw meczowych w sezonie 2017/18!" - napisał Mateusz Morawiecki na Twitterze, gratulując jednocześnie Legii Warszawa zdobycia tytułu Mistrza Polski.TAK LEGIA ŚWIĘTOWAŁA ZDOBYCIE TYTUŁU MISTRZA POLSKI

Rzecznik Lecha Poznań: to jest niedopuszczalne

- Mamy świadomość, jakie emocje towarzyszą kibicom. Znamy ich i siebie też. Te emocje są podobne: to ból i rozgoryczenia na to, jak sportowo zakończył się ten sezon. Natomiast nie należy i nie wolno akceptować tego rodzaju zachowań. Sposób, w jaki te emocje zostały upuszczone, jest niedopuszczalny. Będzie się to wiązało z surowymi konsekwencjami - powiedział na antenie TVN24 Łukasz Borowicz, rzecznik klubu Lech Poznań.

Borowicz zapewnił też, że klub dołożył wszelkich starań, by na stadionie nie doszło do żadnych ekscesów. - Zrobiliśmy więcej, niż wymagała tego do nas ustawa. Każdy samochód, który wjeżdżał na stadion, został sprawdzony. Uprzedziliśmy dziennikarzy, że i oni mogą być poproszeni o pokazanie rzeczy, które wnoszą na stadion - wyliczał rzecznik Lecha.

CZYTAJ TEŻ NA TVN24.PL

FC/gp