15, 80 czy 200 tysięcy? Spór o manifestację KOD

Warszawa

TVN24Kolumna marszu na moście Poniatowskiego

Manifestacja KOD skończyła się po godzinie 17 i - jak zawsze - chwilę później zaczął się spór o liczbę jej uczestników. Oliwy do ognia dolał wiceprezydent Jarosław Jóźwiak, który podał trzy różne liczby. Za każdym razem większą.

Manifestacja Komitetu Obrony Demokracji pod hasłem "My Naród" odbyła się w sobotę. W tłumie pojawiały się transparenty solidarności z Lechem Wałęsą, zbierano też podpisy pod ustawą dotyczącą Trybunały Konstytucyjnego.

Rosnące dane ratusza

Pierwszy liczby dotyczące uczestników zgromadzenia zaczął podawać Jarosław Jóźwiak, wiceprezydent Warszawy. Gdy marsz ruszył, czyli około godziny 14, napisał na Twitterze, że uczestników jest około 17 tysięcy.

Marsz ruszył dalej, a wraz z nim zaczęła rosnąć liczba. Po godzinie 15 wiceprezydent poinformował, że w marszu bierze udział już 55 tysięcy osób i "ciągle przybywa".

Kilka minut po 17 podsumował całą manifestację. – W marszu KOD "My Naród" wzięło udział ponad 80 tysięcy ludzi. Nie odnotowaliśmy żadnych incydentów – napisał na Twitterze.

A może pińcset?

Zupełnie inne dane przedstawiła Komenda Stołeczna Policji. - Z raportu sporządzonego na wewnętrzne potrzeby policji wynika, że w demonstracji uczestniczyło ok. 15 tys. osób – poinformowała KSP.

Za to zdaniem lidera Komitetu Obrony Demokracji Mateusza Kijowskiego ostateczna liczba uczestników mogła sięgnąć nawet 200 tys. osób.

Te różnice wzbudziły spore kontrowersje w internecie. Prawicowi publicyści i politycy wyszydzali dane podawane przez ratusz. - Proszę się nie ograniczać. Czemu nie 800 tysięcy. Albo pińcset? – napisała na Twitterze posłanka Prawa i Sprawiedliwości, Joanna Lichocka.

Kolejny raz

To nie pierwszy raz, gdy szacunkowe są tak różne. Podobna sytuacja miała miejsce w grudniu ubiegłego roku. Według danych policji, w marszu Obywatele dla Demokracji uczestniczyło 17-20 tysięcy uczestników, a w Marszu Wolności i Solidarności 40-45 tysięcy osób (tuż po jego zakończeniu informowano o 35 tysiącach). Natomiast urząd miasta podał odpowiednio: 50 tysięcy i 15 tysięcy uczestników (potem tę drugą liczbę zweryfikowano na 30 tysięcy).

Jak informowała policja, ich sposób liczenia opiera się na wieloletnim doświadczeniu w zabezpieczaniu zgromadzeń publicznych. Z kolei pracownicy ratusza opierają się na przeliczniku - oglądając marsz na ekranach monitoringu przyjmują, że na jednym metrze kwadratowym stoją dwie osoby. - Widząc, jaki obszar zajmują uczestnicy, mogą oszacować ich liczbę – tłumaczył wówczas wiceprezydent Jóźwiak.

jb/r