120 minut i karne. Kuciak od zera do bohatera

Warszawa

PAP / Leszek SzymańskiLegia wyeliminowała Śląśk

Rewanżowy mecz ćwierćfinału Pucharu Polski między Legią a Śląskiem zakończył się tak samo jak pierwszy - remisem 1:1. Rozstrzygnięcia nie przyniosła również dogrywka i do wyłonienia zwycięzcy konieczne były rzuty karne, które lepiej egzekwowali warszawianie.

Po raz pierwszy w tym roku w wyjściowym składzie Legii pojawił się Ondrej Duda. Słowak już na samym początku meczu prostopadłym podaniem obsłużył Michała Kucharczyka, który wykorzystał sam na sam. Niestety dla jego zespołu, chwilę wcześniej w górę poszła chorągiewka asystenta. Słusznie.

Fatalny błąd Kuciaka

Sytuacja chyba podłamała mistrzów Polski, bo kilka minut później już przegrywali. Dusan Kuciak fatalnie wypiąstkował dośrodkowaną w pole karne piłkę wprost pod nogi Petera Grajciara, a ten strzałem z linii "szesnastki" umieścił piłkę w siatce.I to by było na tyle jeśli chodzi o wydarzenia pierwszej połowy. 21464 widzów zebranych na stadionie przy Łazienkowskiej gospodarze nie rozpieszczali swoją grą, z kolei goście swój wynik już mieli i jak łatwo się domyślić nie kwapili się do prowadzenia gry.Henning Berg na drugą połowę w miejsce Orlando Sa wpuścił Michała Żyrę i to opłaciło mu się już po siedmiu minutach. Duda posłał prostopadłą piłkę, Dudu jej nie przeciął i skrzydłowy Legii pięknym strzałem z narożnika pola karnego doprowadził do wyrównania.Chwilę później po raz kolejny nie popisał się będący w tym sezonie w słabiutkiej formie Kuciak. Zza pola karnego uderzył Mateusz Machaj, Słowak znów odbił piłkę przed siebie i tę do bramki głową dobił Marco Paixao. Na szczęście dla Legii, ze spalonego.Mecz zdecydowanie nabrał rumieńców, bo cztery minuty później drugiego gola powinien strzelić Żyro. Michał Kucharczyk fantastycznie dośrodkował w pole karne, ale mający przed sobą tylko Jakuba Wrąbela rezerwowy zamiast uderzać z pierwszej piłki, próbował przyjmować i w efekcie nie oddał nawet strzału

Dossie się upiekło

Od 65. minuty Legia powinna grać w dziesiątkę. Dossa Junior brutalnymi "sankami" wyciął jednego z rywali, ale Szymon Marciniak pokazał mu tylko żółtą kartkę. Co więcej, na trybuny wysłał jednego z asystentów Tadeusza Pawłowskiego, który nie mógł się pogodzić z pobłażliwością arbitra.Rozstrzygającej bramki nikt nie zdobył i konieczne było rozegranie dogrywki. Jej pierwsza połowa należała do gospodarzy, ale ich strzały w 105. minucie zatrzymały się odpowiednio na słupku, Wrąbelu i jednym z obrońców, który interweniował na linii bramkowej.Bracia Paixao zawiedliDziesięć minut później niepilnowany na siódmym metrze Marco Paixao huknął nad poprzeczką. W ostatniej akcji miał piłkę meczową, ale zagotował się i bezsensownie próbował przewrotki z piętnastu metrów.Jeszcze gorzej zachował się w serii karnych. Drobił, drobił, aż w końcu strzelił po ziemi w środek bramki, dokładnie tam, gdzie leżał Kuciak. Chwilę później to samo zrobił jego brat. Po pudle zaliczyli jeszcze Duda z Milosem Lacnym i wszystko skończył Marek Saganowski.Legia Warszawa – Śląsk Wrocław 1:1 (karne 3:1) (pierwszy mecz: 1:1).Bramki: Michał Żyro (53) - Peter Grajciar (12)Żółte kartki: Dominik Furman, Dossa Junior - Peter Grajciar.

Więcej na sport.tvn24.pl