10 tysięcy za nieobecność na komisji. Jest grzywna dla Gronkiewicz-Waltz

Warszawa

Ratusz zawiadamia prokuraturęTVN24
wideo 2/2

Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz nie przyszła na komisję weryfikacyjną, za co została ukarana grzywną w wysokości 10 tysięcy złotych. Tym razem posiedzenie nie było poświęcone żadnej konkretnej nieruchomości, ale sprawom ogólnym, mającym wyjaśnić uchybienia w reprywatyzacji. Wezwano także przewodniczącą rady miasta Ewę Malinowską-Grupińską, która się stawiła i odpowiadała na pytania członków komisji. Posiedzenie relacjonowaliśmy na tvnwarszawa.pl.

To było pierwsze posiedzenie komisji weryfikacyjnej na nowych zasadach. Po nowelizacji, która weszła w życie na początku marca, członkowie zespołu Patryka Jakiego mogą nakładać wyższe grzywny za nieobecność, czego doświadczyła we wtorek prezydent Warszawy. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie przyszła i dlatego będzie musiała zapłacić 10 tysięcy złotych grzywny.

Zgodnie z nowym prawem za kolejną nieobecność może grozić jej nawet 30 tysięcy złotych grzywny.

Wtorkowe posiedzenie nie było poświęcone żadnej konkretnej nieruchomości. Dotyczyło spraw ogólnych, mających na celu wyjaśnić nieprawidłowości w działaniach organów i osób, które uczestniczyły w wydawaniu decyzji reprywatyzacyjnych w stołecznym ratuszu. Oprócz prezydent miasta wezwano także przewodniczącą Rady Warszawy.

Ewa Malinowska-Grupińska (PO) stawiła się na posiedzeniu i przez około sześć godzin odpowiadała na szereg pytań członków komisji. W odpowiedzi na zarzuty o zbyt słaby nadzór rady nad działaniami ratusza mówiła, że "rada nie ma kompetencji", by działać w tym zakresie.

Na wiele pytań przewodnicząca nie potrafiła udzielić odpowiedzi - zasłaniała się niewiedzą lub niepamięcią.

Całe posiedzenie relacjonowaliśmy na tvnwarszawa.pl na bieżąco:

16.50 Przewodniczący Patryk Jaki zakończył posiedzenie komisji weryfikacyjnej.

16.46 Komisja weryfikacyjna ukarała prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz za nieobecność na posiedzeniu. Grzywna wynosi 10 tysięcy złotych.

- Pani prezydent jest urzędnikiem publicznym i sprawowała bezpośredni nadzór nad Jakubem R. Konsekwentnie nie chce się podzielić wiedzą, jak ten nadzór wyglądał - mówił Patryk Jaki.

- Jest pan przewodniczący wyjątkowo srogi, bo grzywna może wynosić maksymalnie do 10 tysięcy złotych - skomentował poseł PO Robert Kropiwnicki. Przypomniał, że Hanna Gronkiewicz-Waltz skierowała do komisji pismo, w którym przedstawiła swoją opinię. Argumentowała w nim, że "nie ma możliwości przesłuchania piastuna organu Prezydenta m.st. Warszawy w charakterze świadka" (o czym była szerzej mowa na początku relacji).

- Nie można mieszać ról. Jeśli ktoś jest organem, nie można go wzywać na świadka, a tym bardziej do osobistego stawiennictwa - przekonywał Kropiwnicki. - W zapalczywości i kampanii wyborczej atakujecie panią prezydent i depczecie porządek prawny - dodał.

Z posłem PO nie zgodził się wiceprzewodniczący Sebastian Kaleta (PiS). Przekonywał, że grzywna jest odpowiednia, bo - jak mówił - pani prezydent "konsekwentnie lekceważy prawo". - Mało tego, uważam, że komisja już jutro powinna wyznaczyć nowy termin posiedzenia z Hanną Gronkiewicz-Waltz tak, aby pani prezydent mogła zaplanować sobie czas - powiedział.

Grzywna dla prezydent Warszawy
TVN24

16.30 Zakończyło się przesłuchanie Ewy Malinowskiej-Grupińskiej.

16.25 Dobiega końca przesłuchanie Ewy Malinowskiej-Grupińskiej. Ostatnie pytanie zadał Patryk Jaki. - Jakie są najważniejsze zadania przewodniczącej rady miasta? - zagaił nieoczekiwanie.

Malinowska-Grupińska wskazała dwa: zwoływanie i prowadzenie sesji oraz organizowanie pracy rady. - W kontekście tego ostatniego, czy nie czuje pani chociaż części odpowiedzialności za to, że rada powinna poświęcić reprywatyzacji taką ilość czasu, jaka tej sprawie się należy? - zapytał.

- Wydaje mi się, że zrobiliśmy w tej sprawie dużo, choć zawsze można zrobić więcej. Jako radni będziemy oceniani przez mieszkańców. Ta ocena jest przed nami, już niedługo - odpowiedziała Malinowska-Grupińska.

Zobowiązała się jednak, że po posiedzeniu komisji uważnie przeanalizuje całe spotkanie i wraz z prawnikami poszuka aspektów, w których rada mogłaby działać bardziej efektywnie.

15.45 Kolejną turę pytań do przewodniczącej Rady Warszawy rozpoczął Paweł Rabiej z Nowoczesnej. Pytał m.in. o stanowisko radnych z 2008 roku, w którym postulowano o przeprowadzenie kontroli reprywatyzacji nieruchomości z lat 2002-2006 (była o nim mowa we wcześniejszej części relacji). Rabiej przypomniał, że Prawo i Sprawiedliwość było wówczas przeciwko przyjmowaniu tego dokumentu i pytał Malinowską-Grupińską dlaczego.

- To jest chyba oczywiste, bo to dotyczyło rządów radnych PiS. To było polityczne głosowanie - odpowiedziała przewodnicząca.

Wiceprzewodniczący komisji Bartłomiej Opaliński (PSL) pytał z kolei przewodniczącą, czy radni miasta apelowali do Najwyższej Izby Kontroli, by sprawdziła decyzje podejmowane przez urzędników ratusza w związku z reprywatyzacją. - Być może to byłoby dobre rozwiązanie, ale nigdy nie ośmieliłabym się wpływać na NIK co do tego, co ma kontrolować - odpowiedziała Malinowska-Grupińska. - Ale NIK może przecież działać na wniosek - skomentował Opaliński. - Nawet nie wiedziałam - odpowiedziała mu przewodnicząca.

15.15 Pytania do przewodniczącej rady zaczął zadawać poseł Prawa i Sprawiedliwości Jan Mosiński. Chciał wiedzieć, czy i kiedy Ewa Malinowska-Grupińska składała do organów ścigania zawiadomienie o możliwych nieprawidłowościach w sprawie reprywatyzacji. Świadek przyznała, że nie składała takich zawiadomień. Argumentowała, że kiedy zaczęły do niej docierać informację o możliwych uchybieniach, sprawami tymi prokuratura już się zajmowała.

Dalej Mosiński pytał, czy politycy Platformy Obywatelskiej (wymienił tu Marcina Kierwińskiego, Rafała Trzaskowskiego i Marcina Święcickiego) zgłaszali się do przewodniczącej z prośbą o informacje dotyczące reprywatyzacji w Warszawie. Malinowska-Grupińska zapewniła, że do niej nikt nie kierował zapytań w tej sprawie. - Może do komisji rozwoju gospodarczego - spekulowała.

Adam Zieliński (członek komisji z ramienia Kukiz'15) chciał z kolei wiedzieć, czy świadek była kiedykolwiek w Biurze Gospodarki Nieruchomościami - Malinowska-Grupińska odpowiedziała, że nie.

Dalej pytał, czy zna Macieja M. i jego adwokata Andrzeja M. (są oskarżeni o oszustwa związane z reprywatyzacją). Malinowska-Grupińska powiedziała wprost, że "nie wie, o kogo chodzi".

W tym momencie wtrącił się Sebastian Kaleta (wiceprzewodniczący komisji z ramienia PiS). - Pani naprawdę nie wie, kto jest beneficjentem decyzji reprywatyzacyjnej w sprawie Twardej? - nie krył zdziwienia. - Nie - powiedziała świadek. Doprecyzowała, że kluczowy był dla niej fakt, że są roszczenia (i dlatego trzeba było przenieść szkołę z Twardej na Mokotów), a nie to, kto jest ich właścicielem.

Przewodnicząca o sprawie Twardej
TVN24

14.50 Po przerwie przewodniczący wznowił posiedzenie komisji. Pytania zaczął zadawać poseł Platformy Obywatelskiej Robert Kropiwnicki. Na wstępie chciał wiedzieć, czy radni mieli świadomość problemów związanych z reprywatyzacją w Warszawie. Malinowska-Grupińska potwierdziła, że świadomość problemu była od dawna, czego dowodem były i są prośby o szybkie uchwalenie dużej ustawy reprywatyzacyjnej.

Dalej Kropiwnicki pytał o Marcina Bajkę - byłego szefa Biura Gospodarki Nieruchomościami. Dopytywał, czy radni mieli do niego zaufanie i dlaczego. - Miał nieprawdopodobną wiedzę. Był bardzo dobrze przygotowany do wszystkich pytań. Radni nie mają takich kompetencji, by móc sami to ocenić [sprawy związane z reprywatyzacją - red], bo to są bardzo skomplikowane procesy - odpowiedziała przewodnicząca rady.

Poseł PO pytał także o nieruchomość przy Kazimierzowskiej (budynek odzyskał były wiceszef BGN Jakub R.). Kropiwnicki chciał wiedzieć, kiedy świadek dowiedziała się o tej sprawie.

- To była dość medialna informacja. Dowiedzieliśmy się, że Jakub R. odszedł z ratusza i został właścicielem tej kamienicy - odpowiedziała Malinowska-Grupińska. Dopytywana, czy radni miasta podejmowali w tej sprawie działania przyznała, że nie pamięta. - Ale wiem, że prezydent Warszawy interweniowała w tej sprawie i składała zawiadomienie do prokuratury - dopowiedziała. - A czy pan radny Maciej Wąsik jakoś interweniował w tej sprawie? - dociekał dalej Kropiwnicki. - Nie pamiętam - powiedziała krótko przewodnicząca.

14.35 Wiceprzewodniczący Sebastian Kaleta ogłosił 10 minut przerwy.

14.15 Już blisko czwartą godzinę trwa przesłuchanie Ewy Malinowskiej-Grupińskiej. Pytania zaczął zadawać członek komisji z ramienia PiS - Paweł Lisiecki.

Pytał między innymi o to, czy do przewodniczącej (na dyżurach) zgłaszają się osoby poszkodowane reprywatyzacją. Świadek powiedziała, że nie. - Ja jestem radną z Ochoty. U nas nie ma tego problemu, więc pewnie dlatego do mnie nie przychodzono - stwierdziła. - Zasmucę panią, bo na Ochocie problem też jest, choć nie wiem, w jakiej skali - skomentował Lisiecki.

Dalej poseł PiS poruszył wątek komisji, która miała być powołana w radzie miasta po wybuchu afery reprywatyzacyjnej w sierpniu 2016 roku. Jej powołanie zapowiedziała podczas pamiętnej konferencji na ulicy Czerskiej sama Hanna Gronkiewicz-Waltz. A jej celem miało być zbadanie spraw reprywatyzacyjnych. Malinowska-Grupińska powiedziała podczas przesłuchania na komisji, że powołania takiego zespołu odmówili radni Prawa i Sprawiedliwości.

Lisiecki przypomniał w tym momencie, że radni PO mają w radzie 33 mandaty (na 60 miejsc), a co za tym idzie - gdyby chcieli, powołaliby taką komisję i bez wsparcia PiS. W rzeczywistości komisji nie udało się powołać, bo część radnych PO wyszła z sali.

Dalej Lisiecki pytał przewodniczącą rady, czy znała i rozmawiała z byłymi wiceszefami Biura Gospodarki Nieruchomościami: Jakubem R. i Jerzym M. (obaj mają zarzuty, dlatego nie podajemy nazwisk), a także samym szefem Marcinem Bajką. W przypadku dwóch pierwszych - Malinowska-Grupińska zaprzeczyła. Co do Bajki - powiedziała, że rozmawiała z nim tylko raz. - Chciałam dowiedzieć się, na jakim etapie jest odzyskiwanie budynku Skry - poinformowała.

Related content

13.20 Po Łukaszku Kondratko pytania przewodniczącej rady miasta zaczął zadawać wiceprzewodniczący komisji Sebastian Kaleta.

Chciał wiedzieć, jakie stanowiska Rada Warszawy podejmowała w sprawie reprywatyzacji (stanowiska, a nie uchwały). Malinowska-Grupińska wymieniła kilka, w tym m.in. stanowisko apelujące o kontrolę reprywatyzacji nieruchomości oddawanych w latach 2002-2006 czy stanowisko dotyczące "małej" ustawy reprywatyzacyjnej. - Uważaliśmy, że ta ustawa nie powinna być kierowana do Trybunału Konstytucyjnego [a była, decyzją byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego - red.] - precyzowała przewodnicząca.

Dalej Kaleta wypomniał przewodniczącej niespójność w zeznaniach. Z jednej strony bowiem świadek przekonywała, że "rada miasta nie ma kompetencji", by kontrolować decyzje reprywatyzacyjne. Z drugiej jednak strony, komisja rewizyjna (działająca przy radzie) zajmowała się takimi nieruchomościami jak Chmielna 70 czy Szara.

- Przedmiotem kontroli nie mogą być sprawy indywidualne, rozstrzygane w drodze decyzji administracyjnej. Tak stanowi prawo - stwierdziła stanowczo Malinowska-Grupińska. - Ale w związku z decyzjami administracyjnymi są skutki decyzji i tymi skutkami rada miasta mogła się już zająć - dodała.

W kolejnej części Kaleta zadał szereg krótkich pytań. Chciał wiedzieć na przykład, czy według przewodniczącej wydawanie decyzji zwrotowych w ratuszu odbywało się "zgodnie z zasadą transparentności". - Dziś wiemy już, że nie - przyznała krótko Malinowska-Grupińska.

Następny problem to odszkodowania za reprywatyzację wypłacane przez ratusz. Kaleta zacytował słowa jednego z radnych (ze stenogramu sesji), wypominającego urzędnikom ratusza, że kancelariom prawnym łatwiej uzyskać takie odszkodowania niż osobom prywatnym. Przewodnicząca zapewniła, że także interweniowała w tej sprawie do dawnego Biura Gospodarki Nieruchomościami i oczekiwała wyjaśnień.

Wiceprzewodniczący komisji dociekał także, dlaczego radni PO wnioskowali o kontrolę reprywatyzacji za czasów Lecha Kaczyńskiego, a za rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz - już nie. Przewodnicząca tłumaczyła, że taka kontrola potem nie była już potrzebna, bo bieżące informacje o procesie reprywatyzacji były udzielane na sesjach rady miasta. Takie tłumaczenia nie satysfakcjonowały członków komisji z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. - Pani przewodnicząca próbuje nam wmówić, że rada nie ma kompetencji do kontrolowania reprywatyzacji. Tymczasem widzimy, że za czasów Lecha Kaczyńskiego potrafiliście to robić. Dopiero potem przestaliście i zajmowaliście się wszystkim, tylko nie reprywatyzacją - skomentował Patryk Jaki.

Między Malinowską-Grupińską i Jakim doszło do ostrej wymiany zdań. - Ja rozumiem, że pan postawił sobie tezę, że rada miasta jest odpowiedzialna za decyzje administracyjne. Otóż nie jest - przekonywała przewodnicząca rady.

Dalej przyznała jednak, że w sprawach reprywatyzacji mogło dochodzić do uchybień. - Uważam, że były nieprawidłowości. Dziś już o tym wiemy - przyznała. Dopytywana jednak, czy jej słowa można traktować jako przyznanie się do błędu - kategorycznie zaprzeczyła.

- Rada nie ma do tego [by interweniować w sprawie reprywatyzacji - red.] stosownych kompetencji - powtórzyła.

Na koniec Kaleta zapytał przewodniczącą, czy podczas swojej działalności w radzie miasta rozmawiała z prezydent Warszawy na temat reprywatyzacji. - Nie przypominam sobie - stwierdziła krótko Malinowska-Grupińska. - Nie pamiętam szczegółowej rozmowy, może ten temat przewijał się przy okazji innych tematów - dodała.

Malinowska-Grupińska przed komisją weryfikacyjną
TVN24

13.05 Komisja wznowiła posiedzenie po 10-minutowej przerwie. Trwa przesłuchiwanie przewodniczącej rady miasta Ewy Malinowskiej-Grupińskiej (PO). Pytania zadaje Łukasz Kondratko, członek komisji z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, który kontynuuje wątek składanych przez radnych interpelacji (opisany we wcześniejszej części relacji). Wiele z nich dotyczyło problemów związanych z reprywatyzacją. Kondratko chciał wiedzieć, czy przewodnicząca jakkolwiek interweniowała w tych sprawach.

Malinowska-Grupińska podkreślała, że interpelacje nie są kierowane do niej, ale do prezydenta miasta. - Ja jako przewodnicząca jestem tylko pośrednikiem - mówiła. Kondratko skomentował to słowami, że przewodnicząca "marginalizuje swoją rolę" i gdyby chciała - wraz z innymi radnymi - mogłaby działać. Na przykład zwołując nadzwyczajne sesje poświęcone właśnie problemom związanym z dekretem Bieruta.

Dalej polityk PiS chciał wiedzieć, ile pieniędzy Warszawa wypłaciła na odszkodowania związane z reprywatyzacją za czasów Hanny Gronkiewicz-Waltz. Przewodnicząca odpowiedziała, że nie pamięta, ale dodała, że może dostarczyć taką odpowiedź pisemnie.

Na koniec Kondratko zapytał, czy do świadka zgłaszały się osoby, które narzekały na wolny tryb zwracania nieruchomości przez urzędników ratusza. Malinowska-Grupińska odpowiedziała, że nikt nie zgłaszał się do niej w takich sprawach.

Related content

12.55 Przewodniczący Jaki ogłosił krótką przerwę w posiedzeniu.

12.20 Trwa przesłuchanie przewodniczącej Rady Warszawy Ewy Malinowskiej-Grupińskiej. Po Patryku Jakim pytania zaczął zadawać Łukasz Kondratko, członek komisji z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Chciał wiedzieć, ile interpelacji miejscy radni złożyli od 2006 roku w sprawach związanych z reprywatyzacją. Świadek wskazała, że było to 191 interpelacji.

Kondratko wrócił też do sprawy Twardej (o którą wcześniej pytał Patryk Jaki). - Nie wydaje się pani, że to nie w porządku przenosić szkołę przed wydaniem decyzji zwrotowej? - pytał. - Naszą troską były dzieci. Jeśli otrzymujemy informację, że w każdej chwili mogą być przekazane, musimy działać - powiedziała.

Dalej członek komisji zadawał pytał o nadzwyczajne sesje rady miasta w sprawie reprywatyzacji i obecność na nich samej pani prezydent. Malinowska-Grupińska odpowiedziała, że takich sesji było kilka. Pierwsza 8 kwietnia 2010 roku. - Jej tematem było budownictwo komunalne i pomoc lokatorom ze zreprywatyzowanych budynków. Prezydent reprezentował jej zastępca Andrzej Jakubiak - doprecyzowała Malinowska-Grupińska. I powtórzyła, że Hanna Gronkiewicz-Waltz wnioskowała o taką nadzwyczajną sesję poświęconą reprywatyzacji raz (w 2016 roku) i wówczas była obecna osobiście.

Dopytywana o reprezentowanie pani prezydent przez Jakuba R. (byłego wiceszefa Biura Gospodarki Nieruchomościami, dziś zasiadającego w areszcie) Malinowska-Grupińska odpowiedziała, że wypowiadał się w imieniu Gronkiewicz-Waltz tylko raz. - Na sesji w lutym w 2008 roku, w sprawie ogródków działkowych przy Waszyngtona - doprecyzowała przewodnicząca rady.

11.45 Komisja przesłuchuje Ewę Malinowską-Grupińską, przewodniczącą rady miasta. Pytania zadaje Patryk Jaki. - Sprawa słynnej kamienicy przy Noakowskiego 16. Co państwo zrobiliście, żeby zbadać reprywatyzację tej kamienicy? - zapytał przewodniczącą. - To 116 rodzin - nadmienił.

- Byłam wnioskodawcą projektu stanowiska rady miasta w sprawie kontroli w zakresie reprywatyzacji nieruchomości w latach 2002-2006. Kontrola się odbyła. Otrzymałam pokontrolną informację z ratusza. Wynikało z niej, że wszystkie te procesy odbyły się prawidłowo. Znaleziono jakieś uchybienia, które miały być naprawione - odpowiedziała Malinowska-Grupińska.

Dalej Jaki pytał przewodniczącą rady o kilka spraw proceduralnych, związanych ze zwracaniem nieruchomości, jak na przykład ustalanie kręgu spadkobierców dawnych właścicieli czy przydzielanie kuratorów. Malinowska-Grupińska nie kryła irytacji. - Pan koniecznie chce ubrać radę miasta w to, że była odpowiedzialna za decyzje administracyjne. Otóż nie była za to odpowiedzialna i nie brała w tym udziału. Nie będę odpowiadała na takie pytania, bo są tendencyjne - stwierdziła.

Jaki poruszył więc wątek poszkodowanych reprywatyzacją lokatorów. - Jednej starszej osobie oblano sufit czy drzwi fekaliami, a innej podniesiono czynsz o 600 procent. To są sprawy, które były szeroko opisywane przez prasę. Jak pani słyszała takie przypadki, to podjęła jakąś inicjatywę, by pomóc takim ludziom? - pytał przewodniczący komisji.

- A tu ma pan rację. Rada musi zajmować się mieszkańcami - odpowiedziała Malinowska-Grupińska. I dodała, że w 2009 roku radni przyjęli uchwałę, dzięki której ułatwiła poszkodowanym lokatorom dostęp do zastępczych mieszkań komunalnych. - Mi chodzi o to, co zrobiliście, by pomoc tym ludziom zostać na miejscu, a nie wyrzucać ich z mieszkań, by potem handlarze mogli je dalej sprzedawać - skwitował Jaki.

Dalej dodał: "Co jeszcze musiałoby się wydarzyć, żebyście państwo jako rada miasta potraktowała problem poważnie?". - To bardzo dobre pytanie do prokuratury i CBA, a nie do rady miasta - odpowiedziała mu Malinowska-Grupińska.

Długim wątkiem przesłuchania była sprawa nieruchomości przy Twardej. Jaki chciał wiedzieć, dlaczego rada miasta zgodziła się przenieść stamtąd szkołę na Mokotów jeszcze przed wydaniem decyzji reprywatyzacyjnej. Przewodnicząca tłumaczyła, że placówka była w fatalnym stanie technicznym, a przez roszczenia nie można było jej remontować. Zdecydowano więc przenieść uczniów do nowego budynku przy ulicy Żywnego.

Po drugie, jak powiedziała Malinowska-Grupińska, informacja o konieczności przekazania nieruchomości przy Twardej pochodziła od ratusza. Nie było podstaw, by ją kwestionować.

Przewodnicząca do Jakiego: pytania są tendencyjne
TVN24

11.20 Trwa przesłuchanie Ewy Malinowskiej-Grupińskiej, przewodniczącej Rady Warszawy. Pytania zadaje Patryk Jaki, który dopytuje o działającą w radzie komisję rewizyjną (kontrolującą prezydenta Warszawy w wybranych aspektach). Jej przewodniczącym jest radny Platformy Obywatelskiej Maciej Wyszyński. Jaki zapytał Malinowską-Grupińską, czy nie przeszkadza jej ten fakt: PO ma większość w radzie miasta, prezydent także jest z Platformy Obywatelskiej. - Dlaczego nie można było oddać stanowiska przewodniczącego komisji rewizyjnej w ręce kogoś z opozycji? - pytał.

Malinowska-Grupińska oświadczyła, że kilka lat temu Platforma złożyła taką propozycję politykom Prawa i Sprawiedliwości. Chodziło o to, by Prawo i Sprawiedliwość zrezygnowało z przewodniczenia komisjom rewizyjnym w różnych jednostkach samorządowych na Mazowszu (tam, gdzie sprawuje władzę). Platforma z kolei miała oddać przewodniczenie komisji rewizyjnej w Warszawie komuś z Prawa i Sprawiedliwości. Propozycja - jak powiedziała Malinowska-Grupińska - nie została przyjęta.

- Pragnę też podkreślić, że zwyczaj ten [obsadzania przewodniczącego komisji z partii mającej większość w radzie - red.] został zapoczątkowany za czasów Lecha Kaczyńskiego, więc my to tylko utrzymaliśmy - dodała przewodnicząca.

Dalej Jaki pytał o słynne zarządzenie prezydent Warszawy z 2008 roku, które pozwalało na oddawanie nieruchomości w prywatne ręce jeszcze przed formalnym wydaniem decyzji reprywatyzacyjnej. - Co rada miasta zrobiła z tym? - dociekał Jaki. - Nie znam tego zarządzenia - odpowiedziała przewodnicząca Rady Warszawy. - Natomiast my od 2008 roku zaczęliśmy szukać rozwiązań, jak zmienić przepisy lokalne by ratować ludzi z oddawanych kamienic - dodała.

Dalej Malinowska-Grupińska mówiła o dobrych skutkach "małej" ustawy reprywatyzacyjnej. Wymieniła między innymi budzenie kamienic-śpiochów czy odmowę zwracania nieruchomości przeznaczonych do użytku publicznego (szkoły czy przedszkola). Podkreśliła też konieczność uchwalenia dużej, kompleksowej ustawy w sprawie reprywatyzacji.

Jaki wiele razy zarzucał przewodniczącej, że gdyby rada, którą kieruje, przyglądała się procesowi reprywatyzacji tak jak dziś komisja weryfikacyjna, to wiele zwrotów można by powstrzymać. - Gdyby moja rada otrzymała od ustawodawcy takie specjalne możliwości, to mogłaby się tym zajmować - skomentowała to Ewa Malinowska-Grupińska.

Related content

10.50 Rozpoczęło się przesłuchanie przewodniczącej Rady Warszawy Ewy Malinowskiej-Grupińskiej (PO).

- Staję przed państwem jako przewodnicząca rady miasta. Obecność swoją traktuję jako powinność, bo sprawuję publiczny mandat i mam obowiązek odpowiadać na publiczne pytania - powiedziała na wstępie.

Dalej podkreśliła, że rada miasta jest kolegialnym organem kontrolnym miasta, a głównym narzędziem kontrolnym jest komisja rewizyjna. - W jej skład wchodzą przedstawiciele wszystkich klubów - podkreśliła. Dalej Malinowska-Grupińska wymieniła kilka sposobów kontrolowania prezydenta miasta przez radę. Wspomniała m.in. o rozstrzyganiu o absolutorium dotyczącym budżetu czy interpelacje i zapytania składane do prezydenta przez poszczególnych radnych. - Od 2006 roku radni przygotowali łącznie 191 interpelacji i zapytań dotyczących reprywatyzacji - zaznaczyła Malinowska-Grupińska. Podkreśliła też, że jej rolą - jako przewodniczącej - jest organizowanie pracy rady i prowadzenie obrad.

Po swobodnym oświadczeniu przewodniczącej, członkowie komisji rozpoczęli zadawanie pytań. Jako pierwszy - Patryk Jaki. Chciał wiedzieć, ile razy informacji o reprywatyzacji (podczas sesji) udzielała prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz osobiście. - Odpowiedzi udzielali urzędnicy mający pełnomocnictwa pani prezydent - odpowiedziała Malinowska-Grupińska. Jaki dociekał jednak o osobiste stawiennictwo.

Malinowska-Grupińska odpowiedziała w końcu, że Hanna Gronkiewicz-Waltz taką informację osobiście składała tylko raz. - Nie wydaje się pani, że jak na 12 lat to trochę mało - skomentował Jaki. - Nie jestem od oceniania zachowania pani prezydent. Była ona zawsze reprezentowana i wysyłała przedstawicieli, którzy mieli wiedzę i upoważnienia - odpowiedziała przewodnicząca rady miasta.

Dalej przewodnicząca kilkakrotnie podkreśliła, że rada miasta nie może kontrolować postępowań administracyjnych. Jaki się z tym nie zgodził i przypomniał sprawę nieruchomości przy ulicy Szarej, którą Rada Warszawy się zajmowała. Malinowska-Grupińska odpowiedziała, że w sprawie Szarej chodziło o zachowanie w tym miejscu przedszkola, więc tym (jako funkcją oświatową) radni mogli się zajmować.

Jaki wyciągnął więc kolejny przykład - Chmielnej 70, której reprywatyzacja była kontrolowana w 2016 roku przez komisję rewizyjną rady miasta. - Nie znam tej sprawy, bo nie działam w komisji rewizyjnej - odpowiedziała Malinowska-Grupińska.

- Rada miasta nie jest organem uprawnionym do kontrolowania decyzji reprywatyzacyjnych - upierała się dalej konsekwentnie jej przewodnicząca. - Pan to dobrze wie, bo pan był radnym - dodała.

10.07 Przewodniczący komisji Patryk Jaki otworzył posiedzenie. Rozpoczął tradycyjnie od sprawdzenia listy obecności.

Już w tym momencie wiadomo było, że głównego świadka - Hanny Gronkiewicz-Waltz - nie będzie. O godzinie 10 Agnieszka Kłąb z biura prasowego ratusza wysłała krótką informację w tej sprawie oraz pismo wysłane przez prezydent miasta do komisji weryfikacyjnej dzień wcześniej.

Gronkiewicz-Waltz oświadczyła, że "kwestionuje dopuszczalność i legalność jej przesłuchania w charakterze świadka". Ratusz zaapelował też do komisji, aby uznała prezydenta Warszawy za stronę postępowania.

W związku z pismem głos na posiedzeniu zabrał poseł Robert Kropiwnicki (członek komisji z ramienia PO). Chciał, aby "wyjaśnić status miasta" w dzisiejszym postępowaniu, odnieść się do wysłanego pisma i w konsekwencji - uznać miasto stołeczne Warszawa za stronę.

Zdecydowanie zaoponował temu Sebastian Kaleta (wiceprzewodniczący komisji, PiS). Stwierdził, że kiedy komisja chciała - przy poprzednich postępowaniach - uznać miasto za stronę, ratusz nie chciał. Teraz zmienia zdanie. - Kiedy my mówimy "a", pani prezydent mówi "b". Kiedy my mówimy "b", pani prezydent mówi "a". Nie możemy się na to zgodzić - mówił Kaleta. - Hanna Gronkiewicz-Waltz konsekwentnie unika odpowiedzi na pytania, których już są setki - dodał.

Podobnego zdania był sam przewodniczący Patryk Jaki. Przekonywał, że skoro postępowanie nie dotyczy żadnej konkretnej nieruchomości, ale spraw ogólnych i systemowych - miasto nie ma tu bezpośredniego interesu.

Nie zgodził się z nim Adam Zieliński (członek komisji z ramienia Kukiz’15). - Miasto stołeczne nie powinno być wykluczone z postępowania. Fakt, to dzisiejsze postępowanie nie kończy się żadną decyzją, ale będziemy gromadzili materiał dowodowy potrzebny do szeregu innych spraw, w których miasto stołeczne Warszawa jest przecież stroną. Zachowajmy więc spójność w tej sprawie - apelował.

Jaki oponował. - Miasto mówi, że chce wszystko wyjaśnić. Proszę bardzo. Tu jest miejsce dla Hanny Gronkiewicz-Waltz. Niech przyjdzie i wszystko wyjaśni. Ma możliwość złożenia swobodnego oświadczenia na początku, a później odpowiadać na pytania - mówił. - Warszawiakom należy się, by pani prezydent w końcu zasiadła na miejscu dla niej przeznaczonym. Aby nie stawiała się ponad prawem - dodał Łukasz Kondratko, członek komisji z ramienia PiS.

Ostatecznie w głosowaniu komisja odrzuciła wniosek, aby uznać miasto za stronę. Za było cztery osoby, przeciwko - pięć.

Kaleta o nieobecności prezydent miasta
TVN24

Pierwsze postępowanie ogólne

To pierwsze takie posiedzenie komisji Patryka Jakiego. Postępowanie ogólne ma na celu wyjaśnić wszelkie nieprawidłowości w działaniach organów i osób, które uczestniczyły w wydawaniu decyzji reprywatyzacyjnych w stołecznym ratuszu.

Zwołanie takiego posiedzenia umożliwiła nowelizacja ustawy o komisji weryfikacyjnej, która weszła w życie na początku marca. Zakłada ona też możliwość nałożenia wyższych kar finansowych za nieobecność na posiedzeniu. Za pierwszą jest to 10 tysięcy złotych, za kolejną - 30 tysięcy.

kw/b