Martwe dziecko w mieszkaniu. Prokuratura ujawniła przyczynę

Służby interweniowały przy ulicy Modzelewskiego
Śledztwo dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci
Źródło: TVN24
Przeprowadzono sekcję zwłok kilkumiesięcznego dziecka znalezionego w mieszkaniu przy ulicy Modzelewskiego. - Przyczyną śmierci była wada genetyczna mózgu i zatrzymanie akcji serca - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jak zapewnił, nie ma podstaw, by uznać, że rodzice przyczynili się do śmierci niemowlęcia.

We wtorek w jednym z mieszkań na warszawskim Mokotowie znaleziono zwłoki kilkumiesięcznego dziecka. Rodzice dziecka byli pijani. Zostali zatrzymani.

W środę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba poinformował, że w tej sprawie zostało wszczęte śledztwo w zakresie nieumyślnego spowodowania śmierci. Podkreślił, że jest to standardowa kwalifikacja w przypadku ujawnienia zwłok, gdy nieznana jest przyczyna śmierci.

Odniósł się do okoliczności wezwania służb przez sąsiadów. - Na tym etapie możemy potwierdzić, że podniesione głosy, wymiana zdań, krzyki, które były przyczyną wezwania policji przez sąsiadów, nie były wynikiem awantury, tylko paniki związanej z ujawnieniem zwłok dziecka - zaznaczył.

Sekcja zwłok dziecka

W środę przeprowadzona została sekcja zwłok dziecka. - Biegły stwierdził nagłe ustanie krążenia, a także wrodzoną wadę mózgu, która mogła być za to odpowiedzialna - powiedział prok. Skiba.

Przekazał, że również w środę przesłuchany w charakterze świadka został ojciec dziecka. Matka, z uwagi na silne reakcje psychiczne spowodowane śmiercią dziecka, została przewieziona do szpitala.

- Na tym etapie śledztwa, biorąc pod uwagę wynik sekcyjny, zeznania ojca i sąsiadów oraz dotychczasowe wywiady dotyczące tej rodziny, brak jest podstaw, by uznać, że doszło do spowodowania śmierci dziecka przez osoby trzecie, zwłaszcza rodziców - powiedział.

"Wielka rodzinna tragedia"

Potwierdził też, że rodzice byli pod wpływem alkoholu, ale byli także bardzo "spanikowani i wstrząśnięci" tym, co się wydarzyło. - Jeśli chodzi o opinię o tej rodzinie, nie było żadnych zgłoszeń, awantur czy interwencji policji. Mówimy tu o wielkiej rodzinnej tragedii - podkreślił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Przekazał, że śmierć dziecka została stwierdzona przez matkę, gdy ta wstała, by sprawdzić, co się z nim dzieje.

- Rodzice wiedzieli, że dziecko jest chore, że ma wadę. Na tym etapie zakładamy, że dalszy tok tego postępowania będzie zmierzał jeszcze do uzyskania finalnej opinii na piśmie w sprawie przesłuchania matki. Biorąc pod uwagę dotychczasowe ustalenia, jest duże prawdopodobieństwo, że w kolejnych miesiącach to postępowanie zostanie ukończone - podsumował Piotr Antoni Skiba.

Interwencja policji i straży pożarnej w mieszkaniu

W nocy z poniedziałku na wtorek służby interweniowały w mieszkaniu przy ulicy Modzelewskiego po tym, jak sąsiedzi zawiadomili o krzykach, dochodzących z lokalu. Do mieszkania straż i policja weszły siłowo.

- Wezwana policja próbowała dostać się do mieszkania, jednakże było to niemożliwe z uwagi na postawę rodziców, mieszkańców tego lokalu - opisał we wtorek Skiba. - Po wyważeniu drzwi w lokalu zastano dwójkę rodziców w stanie po silnym spożyciu alkoholu - informował wówczas prokurator.

W jednym z pomieszczeń znaleziono siedmiomiesięcznego chłopca bez oznak życia. Przybyli na miejsce ratownicy medyczni stwierdzili śmierć dziecka.

Jak podała prokuratura, wstępne wnioski nie wskazują, by "do śmierci dziecka doszło w wyniku celowego i zamierzonego działania".

Czytaj także: