"Wiele osób zapomina, że to wciąż dzikie i nieprzewidywalne zwierzęta"

Problem z odbiorem śmieci i dziki w Wawrze
Dzik kręcił się w pobliżu wejścia do marketu w Wilanowie
Źródło: Paweł Szymański, radny dzielnicy Wilanów
Stare pieczywo przy karmnikach dla ptaków, porozrzucany chleb przy szkole i w końcu selfie z dzikiem, który podszedł blisko. Według specjalistów dziki to inteligentne zwierzęta, które zapamiętują miejsca, w których ktoś zostawia im pożywienie. I choć wyglądają na potulne, w chwili zagrożenia mogą zaatakować.

Okolice stacji metra Służew, duży punkt przesiadkowy w sercu Mokotowa. Wychodząc z metra na przystanek autobusowy można natknąć się na karmnik dla ptaków, a przy nim stary chleb porozkładany w plastikowych szufladach z lodówki. Może nie tylko zaszkodzić ptakom, ale zachęcić dziki. Podobny widok można zastać przy Szkole Podstawowej numer 368 na Białołęce. W słoneczny weekend, przy ogrodzeniu, ktoś porozrzucał stary chleb.

Chleb i bułki porozrzucane przy Szkole Podstawowej numer 368
Chleb i bułki porozrzucane przy Szkole Podstawowej numer 368
Źródło: tvnwarszawa.pl

Na osiedlowych grupach na Facebooku widok zwierząt jest już normą. Mieszkańcy pokazują, jak dziki wylegują się pod ich balkonami czy kręcą przy śmietnikach. Chętnie robią sobie z nimi zdjęcia i chwalą się, że właśnie je dokarmiali.

Przyzwyczajają się do miejsc "stałego karmienia"

Czy takie pożywienie może zaszkodzić? - Pozostawianie resztek pokarmów przy blokach kusi te zwierzęta, przyzwyczaja się je do miejsc "stałego karmienia". One się oswajają i przychodzą częściej. Prawo mówi, że można dokarmiać dzikie zwierzęta, ale tylko w przypadku prowadzenia gospodarki łowieckiej przez wyspecjalizowanych fachowców - przypomina radny dzielnicy Wilanów dr inż. Paweł Szymański, który z wykształcenia jest leśnikiem i doktorem nauk leśnych. W przeszłości pracował jako nadleśniczy Nadleśnictwa Jabłonna.

Radny przypomina, że w przypadku ptaków można wystawiać karmniki, zwłaszcza jeśli jest taka sroga zima jak w tym roku, ale warto skonsultować się z fachowcem: ornitologiem, zoologiem, który mógłby wskazać, jaką mieszankę ziaren zastosować.

Nie wszystkie produkty, które je człowiek, mogą jeść także zwierzęta. Szczególnie te przetworzone czy mocno doprawione lub solone. - Są bardzo niebezpieczne dla ich organizmów. Na przykład chleb pęcznieje w żołądku ptaków i dokarmiając je w ten sposób, można bardziej im zaszkodzić, niż pomóc - zauważa Szymański.

Dziki są inteligentnymi zwierzętami. Pamiętają, jeśli coś złego je spotkało. - Pułapka, jakiś hałas - mogą się do tego przyzwyczaić, ponieważ w końcu skojarzą, że dany dźwięk nie był zagrożeniem. Podobnie jeśli chodzi o pokarm. Jeżeli w jakimś miejscu regularnie pojawiało się jedzenie, będą przychodziły i sprawdzały, czy ono jest, czy też nie. Po jakimś czasie mogą się odzwyczaić, ponieważ znajdą na przykład inną bazę pokarmową - ocenia nasz rozmówca.

Dziki w Warszawie
Dziki w Warszawie
Źródło: Justyna/ Kontakt24
W Warszawie czują się bezpiecznie

Radny zauważył w swojej dzielnicy, iż "wiele osób zapomina, że to wciąż dzikie i nieprzewidywalne zwierzęta". - Niektórzy mieszkańcy sami deklarują i chwalą się, że dokarmiają dziki. Twierdzą, iż "one są takie potulne". Nic bardziej mylnego. Po pierwsze: samym pokarmem mogą im zaszkodzić, a po drugie: dziki mogą przychodzić i sprawdzać, czy jedzenie nadal znajduje się w miejscu dokarmiania i przy okazji mogą zarażać się między sobą afrykańskim pomorem świń - ASF, o czym większość (nielegalnie) dokarmiających może sobie nie zdawać sprawy. Takie miejsce może stać się ogniskiem choroby ASF, która jest bardzo zaraźliwa - przestrzega.

Przypomina też, że niedługo pojawią się warchlaki, które jako młode pokolenie może stanowić realne zagrożenie - locha będzie broniła młodych. - Niektórzy nie zdają sobie z tego sprawy i myślą, że dzik będzie się zachowywał tak, jak do tej pory. Gdy tylko wyczuje zagrożenie, będzie atakował, szarżował na daną osobę. Nie tylko, żeby odgonić intruza, ale może mieć chęć unieszkodliwienia danego osobnika, czyli człowieka. Na drodze może mu stanąć dorosły, dziecko lub pies - podkreśla.

Problem z odbiorem śmieci i dziki w Wawrze
Problem z odbiorem śmieci i dziki w Wawrze
Źródło: Artur Węgrzynowicz / tvnwarszawa.pl

Trzy tysiące dzików w mieście

Według stanu na marzec, w Warszawie jest około trzech tysięcy dzików. Zdaniem radnego, zaraz będzie ich więcej, bo wkrótce będą nowe mioty. - Jest ich za dużo, tutaj w Warszawie mają dużo pożywienia, czują się bezpiecznie i skutecznie chronią się przed zimą. Poprzez racjonalną gospodarkę łowiecką wokół Warszawy zmniejszyłaby się populacja także w stolicy - stwierdza Szymański.

Dziki przy muzeum i w pobliżu marketu

23 marca w Wilanowie zebrały się komisje ochrony środowiska, ekologii i rolnictwa, a także spraw społecznych, zdrowia i bezpieczeństwa publicznego. Byli też przedstawiciele straży miejskiej, Lasów Miejskich oraz Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. - Pracownicy muzeum próbowali ochronić teren przed zniszczeniami od dzików na przykład pastuchami elektrycznymi, ale to nic nie dawało. Przeganiali też dziki pojazdami elektrycznymi typu Melex, ale nie czuli się przy tym bezpiecznie. Próbowali różnych sposobów, ale bez wyraźnych skutków - relacjonuje spotkanie radny.

Pokazuje nam też nagranie z Alei Rzeczypospolitej, gdzie dzik kręci się przy wejściu do jednego z marketów. Była szansa, że otworzą się przed nim automatyczne drzwi i zwierzę mogłoby wejść do środka. Skąd taka śmiałość tych zwierząt? - Dziki są już przyzwyczajone do trąbienia i szumu samochodów, psów, które szczekają. One sobie już z tego nic z tego nie robią. Nie boją się żadnych odstraszaczy dźwiękowych, zapachowych - wylicza.

Klatka kluczowa-340051
Dzik kręcił się w pobliżu wejścia do marketu w Wilanowie
Źródło: Paweł Szymański, radny dzielnicy Wilanów

Jak zauważa, próbowano już stosować takie odstraszacze, jak są przy liniach kolejowych. - To dosyć głośne dźwięki, ale są one nieprzyjemne również dla człowieka - są to dźwięki gatunki ptaków i zwierząt leśnych, które wydają w obliczu zagrożenia. Dziki mogłyby na to reagować, ale z drugiej strony przeszkadzałoby to mieszkańcom - stwierdza radny.

Zagrożenie na drogach

Zdaniem radnego dziki stwarzają też zagrożenie na torach tramwajowych, w ruchu samochodowym czy pieszym. - Przytaczałem na komisji dane statystyczne samych Lasów Miejskich. Z poprzedniego roku było 8804 zgłoszeń takich incydentów i 341 kolizji samochodowych z dzikami. Podczas komisji zapytałem dyrektora Lasów Miejskich, jakie są statystyki bieżące na ten kwartał. W tym roku, do marca, zgłoszeń jest około 2000, a kolizji 25 - jak stwierdził dyrektor Karol Podgórski. Jest to więcej niż za ten sam kwartał rok temu - podsumowuje.

"Musi być ich mniej"

- Jedyny sposób to redukcja populacji w sposób humanitarny. Musi być ich mniej, żeby wszystko wróciło do normy. Jeśli chodzi o uśmiercanie, trzeba to robić na miejscu, nie poprzez odstrzał bronią palną, tylko poprzez podanie środka farmakologicznego. Przez ASF wywóz tych zwierząt jest absolutnie niemożliwy. Dziki nie mają żadnego naturalnego wroga, zwłaszcza w mieście. Wręcz się go dokarmia, ma obrońców, ma ciepło - wylicza Szymański.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: