Przygotuj się na:

Protest, koncert i dwa biegi. Objazdy i zakazy parkowania

Weekendowe utrudnienia rozpoczną się od piątkowego protestu klimatycznego. Kierowcy powinni też przygotować się na zmiany w parkowaniu związane z sobotnim koncertem kolęd na placu Zamkowym. Na Bielanach odbędą się w niedzielę dwa biegi. Spowoduje to zamknięcie części ulic.

    Nie ma formy, nie będzie Ligi Mistrzów. Legia gorsza od Kazachów

    TVN Warszawa


    Szybko, bo już na III rundzie eliminacji zakończyła się przygoda Legii Warszawa w tej edycji Ligi Mistrzów. Rewanżowy mecz z kazachską FK Astana mistrzowie Polski wprawdzie wygrali 1:0, ale w dwumeczu byli gorsi o jedną bramkę.

    Przed tygodniem na sztucznej murawie w Astanie legioniści zaprezentowali się bardzo słabo. Zasłużenie przegrali 1:3 i przed rewanżem w Warszawie stali pod ścianą. Awans do fazy play off, ostatniej przed fazą grupową Ligi Mistrzów, dawało im zwycięstwo co najmniej 2:0. Nikt w stolicy nie dopuszczał możliwości, że może się nie udać.

    - Po dokładnej analizie tego spotkania wiemy, gdzie popełniliśmy błędy i będziemy starali się je naprawić. Na pewno zagramy zupełnie inaczej niż w pierwszym meczu - zapowiadał buńczucznie trener Jacek Magiera.

    Legioniści tradycyjnie mogli liczyć na swoich kibiców. Ci tuż przed pierwszym gwizdkiem zachęcili do boju piłkarzy odśpiewaniem Mazurka Dąbrowskiego - ku czci powstańców warszawskich.

    Mało powtarzalni

    Nie minął kwadrans gry, a Legia wciąż czekała na pierwszą dogodną sytuację. Mieli ją za to jej rywale. Po rzucie rożnym spod opieki obrońcy uwolnił się Iwan Majewskij, ale nieczysto trafił głową w piłkę i ta nieznacznie minęła słupek. Arkadiusz Malarz odetchnął.

    Dopiero wtedy Legia się ocknęła. Jakub Czerwiński skutecznie wyłączał z gry tego, który napsuł legionistom sporo krwi przed tygodniem, Juniora Kabanangę a ponadto zaczęła częściej utrzymywać się przy piłce i to na połowie Astany. W 25. minucie mogła prowadzić. Po świetnej wrzutce Adama Hlouska, strzał głową Armando Sadiku obronił jednak z trudem Aleksandr Mokin. Niestety, była to dla gospodarzy jedyna okazja w pierwszej połowie.

    Legioniści nie chcieli pozwolić, aby przed nimi było ostatnie 45 minut w tej edycji Ligi Mistrzów. Po przerwie zaatakowali z jeszcze większym impetem. Szanse były. Próbował po rzucie rożnym Czerwiński, potem po wolnym Thibault Moulin. Brakowało skuteczności, spokoju, dokładności, a przede wszystkim pomysłu.

    Nadzieja

    Magiera robił co mógł. Wpuścił na murawę Kaspera Hamalainena, Krzysztofa Mączyńskiego i Sebastiana Szymańskiego. I to za sprawą tego ostatniego nadzieja wróciła. W 76. minucie. Po jego dośrodkowaniu z rożnego bramkę dla Legii zdobył Czerwiński.

    Kibice na Łazienkowskiej poderwali się z miejsc. Do awansu Legii brakowało zaledwie gola. W 87. minucie mógł go strzelić Michał Pazdan, ale pomylił się. Szansę gospodarzy przedłużył sędzia, doliczając do podstawowego czasu gry aż pięć minut. Nie pomogło.

    Po ostatnim sezonie, w tym apetyty były jeszcze większe. Niestety, nie będzie nawet fazy play off. Na pocieszenie, Legii pozostanie walka o dużo mniej prestiżową fazę grupową Ligi Europy. Swojego rywala pozna w piątek.

    sport.tvn24.pl/lukl