Na kampusie Akademii Wychowania Fizycznego przez dwa dni - 29 i 30 maja - rozbrzmiewały dźwięki koncertów w ramach WAWA Student Festiwal. To biletowane juwenalia siedmiu uczelni, w tym AWF-u oraz Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Akademii Pożarniczej czy Uniwersytetu Civitas, organizowane przez agencję eventową.
Wydarzenie wzbudziło obawy o sytuację pobliskiego rezerwatu przyrody Las Bielański. Przyrodnicy, podobnie jak w przypadku imprezy techno na terenie Pałacu w Wilanowie, ostrzegali przed poważnymi konsekwencjami hałasu dla zwierząt.
Kilka godzin przed rozpoczęciem festiwalu organizatorzy otrzymali decyzję Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie. Odmówiła ona wydania zezwolenia na odstępstwo od zakazu zakłócania ciszy w rezerwacie przyrody.
RDOŚ o negatywnych skutkach imprezy masowej
Zdaniem RDOŚ, organizacja festiwalu niosła "ryzyko wielu negatywnych skutków dla bardzo cennego przyrodniczo terenu". W komunikacie czytamy, że Las Bielański jest obszarem lęgowym dla ponad 40 gatunków ptaków, które obecnie są w szczycie sezonu rozrodczego.
"Ciągła, dwudniowa emisja głośnej muzyki, w tym w szczególności w porze nocnej, spotęgowana przez hałas powodowany przez kilka tysięcy uczestników, stwarza realne ryzyko porzucenia lęgów przez liczne gatunki ptaków. Opuszczenie przez dorosłe osobniki gniazd, nawet na stosunkowo krótki czas, naraża jaja i pisklęta na atak drapieżników, zagrożeniem jest także nadmierne wychłodzenie. Niepokojone ptaki mogą także tracić orientację, rozbijać się o bariery w terenie" - wyliczał RDOŚ.
Dalej wskazywał, że głośna muzyka może też doprowadzić do porzucenia siedlisk przez nietoperze, czyli ssaki objęte ścisłą ochroną. Zauważył też ryzyko związane z położeniem rezerwatu: jest on otoczony ulicami, więc wypłoszone zwierzęta mogą wtargnąć pod auta lub stanowić zagrożenie dla pieszych.
"Brak zezwolenia RDOŚ nie zepsuł zabawy"
Mimo zastrzeżeń juwenalia odbyły się zgodnie z planem. "Brak zezwolenia RDOŚ oczywiście nie zepsuł zabawy. Na Wawa Student Festiwal impreza trwa w najlepsze. Mieszkańcy okolicznych osiedli skarżą się, że od basowego dudnienia szyby drżały im już od 13, chociaż według zezwolenia miasta impreza mogła zacząć się o 18.00" - pisali na Facebooku przedstawiciele Ptasiego Patrolu Fundacji Noga w Łapę.
Zabiegali oni o zablokowanie wydarzenia i zwracali się w tej sprawie do RDOŚ. Teraz zapowiadają starania o wyciągnięcie konsekwencji wobec organizatorów.
"Obawy dotyczyły natężenia dźwięku"
Burmistrz Bielan Grzegorz Pietruczuk zapewnia, że przed wydarzeniem kilkanaście razy spotykał się w władzami uczelni.
- Jako burmistrz zgłaszałem swoje uwagi. Nasze największe obawy dotyczyły natężenia dźwięku. Ze strony władz uczelni i samorządu studentów było jak najlepsze zrozumienie i chęć, żeby ta impreza była imprezą dla studentów, a nie imprezą komercyjną i żeby nie szkodzić Lasowi Bielańskiemu. Wielu wykładowców i władze AWF-u są z Bielan i rozumieją te potrzeby. Współpraca z władzami uczelni i studentami była na każdym etapie i mogę ją pochwalić - mówi.
We wcześniejszych latach na terenie kampusu AWF odbywało się inne wydarzenie muzyczne - SBM Festiwal, mieszkańcy zgłaszali wówczas do urzędu dzielnicy wiele skarg na zbyt głośne dźwięki.
Tym razem urzędnicy postanowili monitorować poziom hałasu. - Wokół AWF-u postawiliśmy czujki służące do pomiaru natężenia głośności. Były rozmieszczone na Szpitalu Bielańskim, przy ogrodzeniu uczelni i w innych kluczowych miejscach. Informowaliśmy organizatora na bieżąco, jakie są wyniki pomiarów. AWF także prowadził pomiary głośności, aby normy nie były przekraczane - dodaje Grzegorz Pietruczuk.
Pomiary wykonywała na zlecenie urzędu dzielnicy zewnętrzna firma. W najbliższych dniach ma ona opracować raport z wynikami.
- Będziemy występować o wynik tych badań i na ich podstawie podejmować dalsze decyzje w tej sprawie - zapowiada Anna Antonowicz, rzeczniczka RDOŚ w Warszawie.
"Zakłócenia spoczynku nocnego"
Przebieg wydarzenia śledzili pracownicy dzielnicowego Wydziału Ochrony Środowiska. - Raz zgłosili organizatorowi, że według nich impreza idzie nie w tę stronę, którą ustalaliśmy. Natychmiast pojawiła się reakcja ze strony operatora dźwięku i przyciszenie nagłośnienia. Więc tutaj naprawdę zrobiono wszystko, co można było - zapewnia Grzegorz Pietruczuk.
Burmistrz pojawił się na rozpoczęciu festiwalu. - Widziałem, jak przebiegało to wydarzenie, widziałem jego organizację i zabezpieczenie. Rozmawiałem z policjantami i strażnikami miejskimi. Po zakończeniu imprezy, przed którą było tyle negatywnych komentarzy, wpłynęła do mnie tylko jedna skarga, przesłana za pośrednictwem mediów społecznościowych - mówi.
Kilka osób skarżyło się w weekend policji na hałas z terenu AWF-u. - Odnotowano siedem zgłoszeń telefonicznych dotyczących zakłóceń spoczynku nocnego - precyzuje podkomisarz Elwira Kozłowska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa V.
Dźwięki przekraczające normy
RDOŚ przypomina, że według planu ochrony rezerwatu Las Bielański na przylegającym do niego terenie nie powinny odbywać się imprezy z nagłośnieniem, które generują hałas powyżej 60 decybeli.
"Podczas zeszłorocznej edycji WAWA Student Festiwal oraz innego wydarzenia muzycznego, były prowadzone pomiary akustyczne. Pomimo starań dokładanych przez organizatorów dźwięk emitowany w wyniku organizacji imprezy przewyższył maksymalny próg wskazany w planie ochrony" - podkreśla RDOŚ.
W efekcie regionalny dyrektor ochrony środowiska skierował zawiadomienie na policję o podejrzeniu popełnienia wykroczenia przez organizatorów imprezy. Mieli oni, zdaniem RDOŚ, naruszyć zakazy wynikające z ustawy o ochronie przyrody.
Z ustaleń "Gazety Wyborczej" wynika, że w lutym sąd ukarał organizatorów karą dwóch tysięcy złotych grzywny za naruszenie spokoju i spoczynku nocnego oraz zakłócenie ciszy w rezerwacie Las Bielański. Wyrok jest nieprawomocny, ponieważ do sądu drugiej instancji wpłynęło odwołanie.
Organizator Wawa Student Festiwal, firma Mexxis, twierdzi, że poprzednia edycja imprezy odbyła się na podstawie wymaganych zgód miasta i RDOŚ oraz zgodnie z wytycznymi dotyczącymi dopuszczalnego poziomu hałasu.
"Stosujemy zaawansowaną technikę estradową, która pozwala tak kierować dźwięk, aby jego natężenie koncentrowało się na placu koncertowym, a nie rozchodziło w stronę Lasu Bielańskiego czy pobliskich osiedli. Pomiary głośności prowadzimy rzetelnie, zarówno przed wydarzeniem, jak i w jego trakcie, aby na bieżąco reagować na wszelkie odchylenia" - przekazała firma "Gazecie Wyborczej" kilka dni przed organizacją imprezy.