O wyroku poinformował portaloko.press.
24 kwietnia tego roku, koło południa. Ulica Szareckiego 6 na warszawskim Bemowie. To właśnie tam pojawili się funkcjonariusze policji - zostali wezwani przez jednego z księży tamtejszej parafii w sprawie dzika. Zwierzę znajdowało się na placu zabaw mieszczącym się na terenie przykościelnym.
Mieszkańcy i aktywiści w obronie Henia
Dzik był znany okolicznym mieszkańcom, którzy nadali mu nawet imię - Henio.
Sytuacji na placu zabaw przy kościele pw. Matki Bożej Królowej Aniołów przyglądał się Mateusz Mżyk, reporter tvnwarszawa.pl. - Na miejsce przyjechali policjanci, którzy zabezpieczyli plac zabaw. Dzik spał w liściach, nie zachowywał się agresywnie, nie był pobudzony. Plac zabaw był zamknięty, więc dzik nie mógł go opuścić - relacjonował w kwietniu reporter. Potem zwierzę spało w piaskownicy. - Dwie panie próbowały otworzyć plac zabaw, żeby dzika wypuścić. Kłóciły się o to z policją, która nie pozwalała na wypuszczenie zwierzęcia. Argumentowały, że dzik nie jest agresywny - dodał Mżyk.
Mieszkańcy zorganizowali zgromadzenie w obronie dzika. Wieści o sprawie poniosły się na dużą skalę w portalach społecznościowych. Do mieszkańców szybko dołączyli aktywiści. Wśród nich była mieszkanka Otwocka - Katarzyna Trzaskowska. Kobieta, gdy dowiedziała się, że w planach jest uśmiercenie zwierzęcia, a funkcjonariusze zamknęli furtkę placu zabaw, uniemożliwiając Heniowi ucieczkę, skontaktowała się z lekarką weterynarii i prawniczką, prosząc o rady.
Jak podaje oko.press, mecenas poradziła broniącym dzika, aby protest miał charakter spontanicznego zgromadzenia. Kiedy kobieta poinformowała policjantów, o spontanicznym zgromadzeniu, ci uznali ją za osobę odpowiedzialną za jego organizację. Funkcjonariusze zaczęli domagać się od niej rozwiązania zgromadzenia. Jak podkreśliła portalowi prawniczka Karolina Kuszlewicz, policja nie miała podstaw, by żądać zakończenia zgromadzenia, gdyż stanowi ono realizację konstytucyjnego prawa do pokojowych zgromadzeń.
Na miejscu w tym czasie zaczęło przybywać funkcjonariuszy - także tych nieumundurowanych. Policjanci otoczyli teren placu zabaw taśmą.
Uśmiercili znanego na osiedlu dzika
Z relacji oko.press.pl wynika, że najpierw pracownik Lasów Miejskich wystrzeloną strzykawką uśpił Henia, a następnie zwierzę zostało przez weterynarza uśmiercone.
- Nie mogliśmy już nic zrobić. Bardzo szybko załadowali Henia do samochodu i odjechali, świetnie się przy tym bawiąc, widziałam uśmiechy, słyszałam komentarze. Złożyłam oficjalną skargę na działania policji, ale oczywiście odpowiedź brzmiała, że działali zgodnie z prawem - skomentowała Katarzyna Trzaskowska, cytowana przez portal.
Wyrok za obronę dzika
Dla aktywistki z Otwocka przegrana walka i uśpienie dzika nie było jednak końcem tej historii. Katarzyna Trzaskowska została poproszona przez policję o złożenie zeznań. Kobieta wówczas nie podejrzewała, że sprawa trafił do sądu.
- Pod koniec czerwca przyszło pismo, wyrok nakazowy - poinformowała portal działaczka społeczna.
Wyrok, który został wydany przez Sąd Rejonowy Warszawa-Wola, dotyczy wydarzeń z 24 kwietnia i głosi, że kobieta "nie stosowała się do poleceń określonego zachowania wydawanych na podstawie prawa przez funkcjonariuszy Policji i w ten sposób, że nie opuściła strefy zagrożenia wydzielonej taśmą z napisem Policja - przez co istotnie utrudniała wykonywanie czynności służbowych". Chodzi o o wykroczenie z art. 65a Kodeksu wykroczeń.
Finalnie aktywistka - jako jedyna osoba, która tego dnia brała udział w zgromadzeniu na Bemowie - wyrokiem nakazowym została ukarana grzywną w wysokości 300 zł. Kobieta ma także ponieść koszty postępowania, wynoszące 100 zł.
Wobec wyroku został złożony sprzeciw.