"W sprawie dotychczas przeprowadzono oględziny miejsca zdarzenia oraz ujawnionych zwłok, przesłuchano bezpośrednich świadków zdarzenia. Podjęto działania zmierzające do ustalenia tożsamości pokrzywdzonych - gdyż zwłoki znajdowały się w stanie zwęglenia i jedynie zdołano ustalić płeć zmarłych, nadto planowane jest przeprowadzenie sekcji zwłok" - przekazał rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba.
Do katastrofy doszło w ubiegły czwartek w okolicy lotniska na Bemowie. Na teren Automobilklubu Polskiego spadł samolot, który natychmiast zapalił się i spłonął. Wypadku nie przeżyły dwie osoby, które siedziały w awionetce. Na miejscu poszkodowana została osoba postronna.
Śledczy ustalili, że samolot Cirrus SR22 wystartował z lotniska Wrocław-Strachowice. Według świadków zdarzenia, gdy przelatywał nad wieżą, silnik pracował normalnie, zaś pilot nie zgłaszał żadnej awarii ani problemów.
"Widoczne było, że samolot kołował nad lotniskiem, co mogło wskazywać na podejście do lądowania. W trakcie tego manewru, według relacji obecnych osób, samolot skręcił nad płytą lotniska, zahaczając o podłoże koło wiaty. Doszło do dużej eksplozji" - opisał prok. Skiba.
Na terenie automobilklubu w tym czasie znajdowali się kursanci jednodniowego szkolenia z kierowania pojazdami uprzywilejowanymi.
Zginęły dwie osoby
W awionetce zginął pilot oraz młody mężczyzna - uczestnik kursu. Jak podała prokuratura, prawdopodobnie był to żołnierz jednej z warszawskich jednostek. "Wśród pokrzywdzonych jest też mężczyzna - kolejny uczestnik szkolenia - który został przewieziony do szpitala. Przebywające na miejscu zdarzenia osoby, za pomocą gaśnic usiłowały gasić pożar" - zaznaczył prok. Skiba.
Na miejsce poza służbami medycznymi, strażą pożarną i funkcjonariuszami policji, przyjechali również pracownicy Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.