Węgry

Węgry

W obecności szefa Komisji Europejskiej Jose Barroso węgierski premier Viktor Orban zapewnił, że Węgry mogą zmienić kontrowersyjną ustawę medialną. Zastrzegł jednak, że musi być taki wymóg Unii Europejskiej lub potrzeba wynikająca z praktyki stosowania nowego prawa. Lecz zdaniem Orbana tak nie będzie.

Nowa ustawa medialna ściągnęła na Węgry gromy, jednak Budapeszt odrzuca krytykę. W poniedziałek węgierski rząd zapewnił, że pozostaje oddany wolności prasy, a zagraniczna krytyka wynika ze złych informacji.

- Jestem zachwycony! Świat nadal się mnie boi. Ha ha ha - napisał amerykański raper Ice-T na portalu Twitter po tym, jak dowiedział się, że węgierskie władze wszczęły dochodzenie ws. radia Tilos, które nadało piosenkę artysty przed godz. 21. Według Narodowego Urzędu ds. Mediów i Informacji, który powstał na mocy kontrowersyjnej ustawy medialnej, utwór może "negatywnie wpływać na rozwój małoletnich", dlatego powinien być puszczony później.

Agencja Fitch o jeden stopień obniża długoterminowy rating Węgier - teraz ma on oznaczenie BBB. Na dodatek stwierdzono, że dalsza perspektywa ratingu pozostaje negatywna.

Węgierski parlament przyjął kontrowersyjną ustawę medialną, która zdaniem Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) może ograniczyć niezależność prasy. Dzień wcześniej blisko 1500 osób protestowało przeciwko nowemu prawu w pobliżu budynku parlamentu w Budapeszcie.

Węgierska reforma systemu emerytalnego cofnięta: parlament zdecydował o upaństwowieniu systemu, a rząd zyskał możliwość sięgnięcia po niespełna 11 miliardów euro, jakie Węgrzy zgromadzili na swych kontach w tamtejszych OFE.

Bank centralny Węgier niespodziewanie podwyższył swe stopy procentowe. Podwyżka wynosi 25 pkt bazowych - poinformował bank po zakończeniu posiedzenia.

Około 10 tys. przeciwników zmian w systemie emerytalnym, wprowadzanym przez centroprawicowy rząd, protestowało w sobotę w Budapeszcie. Mają one ograniczyć środki prywatnych funduszy ubezpieczeniowych. W Dublinie nawet 50 tys. ludzi wyległo na ulice. Ci z kolei nie godzą się na zapowiedziane przez rząd Irlandii oszczędności budżetowe.

Rząd Węgier naciska na obywateli, by wrócili z funduszy emerytalnych do publicznego systemu emerytalnego. Teoretycznie na dokonanie wyboru między systemami mają czas do końca stycznia 2011. W praktyce wybór jest tragiczny - resort gospodarki Węgier już ostrzegł, że członkowie funduszy, którzy nie zgodzą się na przekazanie do budżetu aktywów ze swoich kont, stracą prawo do państwowej emerytury. Na to wszystko budapeszteńska giełda reaguje silną przeceną - BUX traci drugi dzień z rzędu. Dziś ok. 3 proc.

Węgrzy realizują pomysły oszczędnościowe podobne do tych, które u nas przedstawia minister pracy Jolanta Fedak. Parlament w Budapeszcie przyjął ustawę, zgodnie z którą na 14 miesięcy wstrzymane zostaną państwowe transfery do prywatnych Otwartych Funduszy Emerytalnych.

Węgierskie władze chcą przedłużyć stan wyjątkowy w trzech komitatach (województwach) na zachodzie kraju po katastrofie w hucie aluminium, do której doszło 4 października. W następstwie wycieku toksycznej substancji zginęło 9 osób, a 150 odniosło obrażenia. Eksperci wojskowi, którzy badali zbiorniki z czerwonym szlamem, wykryli poważne błędy w ich konstrukcji.

Premier i prezydent Węgier, Viktor Orban i Pal Schmitt, wystosowali wspólny list do wszystkich mieszkańców kraju, w którym wzywają do pomocy poszkodowanym w ubiegłotygodniowym wycieku czerwonego, skażonego szlamu.

Zwiększyło się pęknięcie w zbiorniku z czerwonym szlamem w hucie aluminium w Ajka na zachodzie Węgier - poinformował w czwartek węgierski sekretarz stanu ds. środowiska Zoltan Illes. W wyniku wycieku toksycznej substancji, do którego doszło na początku października, zginęło dziewięć osób.

"Kryzysowe" podatki na Węgrzech. Premier Wiktor Orban zapowiedział, że rząd nałoży nowe podatki na sektor telekomunikacyjny, detaliczny i energetyczny, a także częściowo zawiesi publiczne transfery do otwartych funduszy emerytalnych aż do końca przyszłego roku.

Do dziewięciu wzrósł bilans ofiar śmiertelnych wycieku toksycznej substancji z huty aluminium w zachodnich Węgrzech. Rząd ma podjąć w środę decyzję czy wznowić produkcję w zakładzie.

- Ukończono potrójną glinianą zaporę chroniącą mieszkańców Kolontaru przed ewentualnym kolejnym wyciekiem z huty aluminium w Ajka na zachodzie Węgier - poinformował rzecznik służb likwidujących skutki ubiegłotygodniowego wycieku Tibor Dobson. Zapora zostanie teraz obłożona kamieniami. Jej średnia wysokość wyniesie 2,75 m, a długość 620 m.

Węgierski parlament przygniatającą większością głosów wyraził zgodę na przejęcie przez państwo kontroli nad firmą MAL Zrt, z której zakładu w Ajka 4 października wyciekł czerwony szlam. Wcześniej węgierska policja zatrzymała na 72 godziny Zoltana Bakonyia, syna jednego z właścicieli i dyrektora generalnego MAL. W poniedziałek poinformowano też o kolejnej ofierze katastrofy ekologicznej, tym samym jej tragiczny bilans wzrósł do ośmiu osób. Rannych zostało już ponad 120. Powiększające się pęknięcie ściany w uszkodzonym zbiorniku wciąż grozi kolejnym wyciekiem.

Powiększające się pęknięcie ściany w uszkodzonym zbiorniku z toksycznym szlamem grozi kolejnym wyciekiem. - Awaryjna zapora, która ochroni pobliskie miejscowości przed ponownym zalaniem powstanie we wtorek - poinformował rzecznik prasowy premiera Węgier Viktora Orbana, Peter Szijarto.

Istnieje możliwość, że nadniszczona północna ściana zbiornika z toksyczną substancją w hucie aluminium w Ajka na zachodzie Węgier zawali się – oświadczył rano węgierski premier Victor Orban. Wcześniej zdecydowano o ewakuacji kolejnej miejscowości - wsi Kolontar.

Znaleziono siódmą ofiarę toksycznego szlamu, który w poniedziałek wydostał się z pękniętego zbiornika w Ajka na zachodzie Węgier. - Obiekt już w 2006 roku był na liście 150 instalacji przemysłowych grożących zanieczyszczeniem Dunaju - podał piątkowy "New York Times". Wcześniej rzecznik węgierskich służb ratunkowych Tibor Dobson poinformował, że "substancja nie spowodowała szkód w Dunaju".