Węgry

Węgry

Węgry będą rejestrować wszystkich imigrantów, którzy przedostali się przez granicę UE, ale imigrantów ekonomicznych odeślą do kraju pochodzenia - oświadczył we wtorek węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto. Wcześniej służby wyrzuciły wszystkich imigrantów z okupowanego przez ostatnie tygodnie głównego dworca kolejowego w Budapeszcie. Na miejscu jest specjalny wysłannik TVN24 Marcin Kwaśny.

- Żaden normalny człowiek nigdy by tutaj nie przyszedł, ale my musimy - opowiada Nasim, jeden z bohaterów reportażu reportera magazynu "Czarno na białym", Sebastiana Wasilewskiego. Nasim, jak tysiące innych uchodźców, koczuje na serbsko-węgierskiej granicy i ma nadzieję na spokojne życie w Europie, z dala od wojny. Jego historia zostanie przedstawiona w poniedziałkowy wieczór. "Czarno na białym" w TVN24 o godz. 20.30.

Stary Kontynent doświadcza prawdziwej wędrówki ludów. Uciekających przed wojną Syryjczyków, Irakijczyków czy Afgańczyków będzie napływało więcej i więcej. Na razie Bałkany – najbiedniejszy rejon Europy – powstrzymują setki tysięcy imigrantów przed dotarciem do serca Unii Europejskiej. Ale tylko na razie, bo "miękkie podbrzusze Europy" pęcznieje i jest pozostawione same sobie. Prawdopodobne scenariusze malują się w ciemnych barwach. Nadchodzi czas, w którym Zachód będzie musiał w końcu zacząć działać, jeżeli chce uniknąć katastrofy.

Rząd Węgier rozważa wykorzystanie armii do zabezpieczenia południowej granicy kraju, przez którą tysiące imigrantów przedostają się na terytorium Unii Europejskiej - oświadczył rzecznik Zoltan Kovacs. Więcej o problemie uchodźców i imigrantów na antenie TVN24 Biznes i Świat.

Policja i straż graniczna - te dwie służby są odpowiedzialne za kontrolowanie i zatrzymywanie na granicy z Serbią imigrantów z Azji i Afryki. Po węgierskiej stronie od kilku tygodni trwa budowa muru mającego utrudnić uchodźcom dostawanie się na terytorium tego kraju, a zarazem Unii Europejskiej. W rozmowie z wysłannikiem TVN24 na Węgrzech jeden ze strażników nie ukrywa, że uważa napływającą ludność za "zagrożenie".

Wielu z nich pokonało piechotą kilka tysięcy kilometrów. Innym udawało się chwilami znaleźć transport. Wszyscy przybyli jednak do Serbii i Węgier po podróży kosztującej ich dużo sił i zdrowia. Imigranci z Bliskiego Wschodu i Afryki nie mają ze sobą prawie nic. Węgrzy próbujący powstrzymać ich napływ stawiają tymczasem od tygodni zasieki na granicy z Serbią. Relacja reportera TVN24.

Żeby dostać się do lepszego świata, muszą niejednokrotnie przejść wielotygodniowe, kosztowne męczarnie podróży. Ale to i tak lepsze niż niejednokrotnie wojenne piekło w ich ojczyznach. Tylko w tym roku granicę węgiersko-serbską nielegalnie przekroczyło ok. 100 tysięcy imigrantów. Większość z nich to Syryjczycy, Afgańczycy i Pakistańczycy. Węgry to coraz częściej jeden z głównych przystanków na ich drodze do Europy. Rząd w Budapeszcie ma dość fali nielegalnych migracji. Właśnie buduje na swojej granicy płot, który ma ją powstrzymać. Na granicy węgiersko-serbskiej był Maciej Krawczyk.

Premier Viktor Orban powiedział w sobotę, że imigranci "z głębi Afryki", którzy uciekają przed nędzą, stanowią zagrożenie dla Europy i Węgier. - Chcemy Europy, która będzie należała do Europejczyków, i chcemy zachować Węgry dla Węgrów - mówił. Wg niego ogrodzenie na granicy z Serbią będzie gotowe już 31 sierpnia.