Tunezja

Tunezja

W środę 23-letni Saifedin Rezgui spotkał się z przyjaciółmi przy kawie i papierosach. Rozmawiał o swojej ulubionej drużynie piłkarskiej, dziewczynach i tańcu breakdance, który trenował. W czwartek - korzystając z przerwy w studiach magisterskich - pojechał do wuja omówić sprawy rodzinne. Dzień później spokojnym krokiem z kałasznikowem w ręku przyszedł na plażę przed hotelem Imperial Marhaba w Susie i z zimną krwią zastrzelił 39 osób. W imię Państwa Islamskiego.

W jednym z hoteli w tunezyjskiej Susie dwa dni po zamachu, w którym zginęło 39 osób, zostali sami Polacy. To grupa około 100 osób - mówi w rozmowie z TVN24 pan Maciej, który przebywa w Tunezji. Polak tłumaczy, że przez rodzinę kontaktował się z MSZ w Warszawie, bo chciałby wrócić wcześniej do kraju, ale resort odesłał Polaków do kontaktowania się z biurem organizującym ich wakacje. Biuro z kolei każe czekać Polakom na wylot do czwartku - przekonuje rozmówca TVN24.

Szedł brzegiem morza, trzymając w prawej ręce opuszczony karabin. Widzący to Tunezyjczycy byli przerażeni. Gdy zaczął strzelać, „cały czas zachowywał spokój”, twierdzą świadkowie, do których dotarła Sky News. Mówią, że część osób próbowała odwrócić jego uwagę. Były krzyki i błagania o to, by nie zabijał turystów. Gdy zamachowiec opuścił plażę i pojawił się na ulicach wokół hoteli, z dachów Tunezyjczycy zaczęli rzucać w niego kamieniami i cegłami. Zabójca zginął jednak dopiero od kuli policjanta.

Ellie Makin, tenisistka z Wielkiej Brytanii, była świadkiem początku ataku zamachowca z Tunezji. Z jej relacji wynika, ze sprawca przyszedł na plażę niczym turysta, z parasolem plażowym. Następnie ubrany na ciemno mężczyzna wyjął broń ukrytą w parasolu i zaczął strzelać do wypoczywających na plaży turystów.

- Rzucił się na mnie, osłonił mnie swoim ciałem. Gdy kazał mi uciekać, cały był we krwi. Zawdzięczam mu życie - relacjonuje wczorajszy zamach na hotele w tunezyjskiej Susie ocalała z masakry Sarah Wilson. Aby ją ocalić, jej narzeczony osłaniał ją własnym ciałem. Walijczykowi mimo kilku ran postrzałowych udało się przeżyć.

- Jeśli zdecydujemy się odpuścić Tunezję, to będziemy mieć kolejny kraj, który jest zdestabilizowany. Do tego nie możemy dopuścić - przekonywał we "Wstajesz i weekend" ppłk Krzysztof Przepiórka, były żołnierz GROM.

Atak na plażowiczów w Susie, mieście położonym na wybrzeżu Tunezji. Zgodnie z najnowszymi informacjami ministerstwa zdrowia nie żyje co najmniej 37 osób. Wśród nich mają być cudzoziemcy. Polskie MSZ na podstawie dostępnych do tej pory informacji podaje, że wśród ofiar nie było Polaków. W TVN24 i TVN24 Biznes i Świat trwa program specjalny.