Tunezja

Tunezja

- Nie udało się uzyskać zgody na wylot Polaków z Tunezji w dniu 15 stycznia - poinformowała w sobotę wieczorem przedstawicielka Biura Podróży Triada. 34 polskich klientów Triady, przebywających na wczasach w Tunezji, wróci do kraju dopiero w poniedziałek.

- Kategorycznie odradzamy Polakom w tej chwili wyjazd do Tunezji do czasu uspokojenia się sytuacji politycznej - oświadczył w piątek minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Sytuacja w Tunezji jest bardzo napięta - wprowadzono stan wyjątkowy, a prezydent Zin el-Abdin Ben Ali wyjechał z kraju.

Sprzeczne informacje z Tunezji. Według prywatnej telewizji Nessma TV aresztowano kilku członków rodziny prezydenta Tunezji, który w piątek uciekł za granicę. Jednak doradca zięcia prezydenta (wymieniany przez Nessma TV) zaprzeczył, że jego szef został zatrzymany. Wcześniej w piątek prezydent rozwiązał rząd i zapowiedział przeprowadzenie wyborów za pół roku. Teraz jednak to zdymisjonowany premier Mohammed Ghannuszi ogłosił, że głowa państwa nie jest w stanie wypełniać swoich obowiązków, a on tymczasowo przejął władzę. Główne partie we wspólnej deklaracji zapowiedziały utworzenie rządu tymczasowego i nowe wybory w ciągu 6 miesięcy. Gdzie uciekła prezydent? - nie jest wciąż jasne, jednak prawdopodobnym miejscem docelowym jest Francja.

Gwałtowne starcia w Tunezji. W walkach, do jakich doszło w stolicy zginęła jedna osoba. Dzień wcześniej władze zdecydowały się na wprowadzenie w Tunisie nocnej godziny policyjnej. Ludzie najwyraźniej wpadli w panikę, bo - jak wynika z relacji świadków - zaczęli gromadzić zapasy.

W ciągu ostatniej doby w Tunezji z rąk służb porządkowych zginęło sześciu protestujących, wynika z informacji Reutera, który powołuje się na świadków. Według zagranicznych obserwatorów, protesty na taką skalę są możliwie w despotycznym państwie, tylko dzięki internetowi, zwłaszcza Facebookwowi i Twitterowi. Władze starają się odciąć obywateli od tych stron, ale bez skutku.

Tunezyjski rząd zdecydował o wprowadzeniu godziny policyjnej - poinformowała agencja Reutera. Wcześniej władze nakazały wojsku wyjść na ulicę Tunisu. Sytuacja w stolicy kraju jest napięta, ponieważ dotarła do niego społeczna rewolta młodych i bezrobotnych ludzi. Od połowy grudnia w gwałtownych protestach w Tunezji według władz zginęły 23 osoby.

Społeczna rewolta w Tunezji dotarła do stolicy kraju. Setki młodych ludzi plądrują sklepy, podpalono bank - informują świadkowie. Demonstranci od połowy grudnia atakują budynki rządowe i podpalają samochody w różnych częściach kraju w proteście przeciwko wysokiemu bezrobociu i niskiemu standardowi życia. Według oficjalnych danych, tylko od ostatniej soboty zginęło 21 osób.

Bezprecedensowe zamieszki w Tunezji pochłaniają coraz więcej ofiar. Tylko podczas ostatniego weekendu w trzech miastach na środkowym zachodzie kraju - Al-Kajruanie, Thala i Regueb - na ulicach zginęło ponad 20 według opozycji, a według władz - 14 osób. Do protestów skłania młodych ludzi wysokie bezrobocie. Po poniedziałkowej manifestacji licealistów i studentów władze Tunezji zamknęły szkoły i uczelnie w całym kraju.

Mohamed Bouazizi, który 17 grudnia podpalił się na znak protestu przeciwko bezrobociu w Tunezji, zmarł we wtorek wieczorem z powodu odniesionych ran - poinformował w środę szef Międzynarodowej Federacji Praw Człowieka (FIDH) z siedzibą w Paryżu.