huragan

huragan

"Łowcy Huraganów", grupa doskonale wyszkolonych pilotów pracujących dla NOAA, to ludzie, przed którymi stawia się ekstremalnie trudne zadanie: lot w samo serce huraganu. W okresie od czerwca do października, kiedy w USA trwa sezon huraganów, zbierają dane, dzięki którym można m.in. przewidzieć ścieżkę niszczycielskiego żywiołu.

Huragan Ernesto zmierza w stronę południowej części Zatoki Meksykańskiej, na popularne i przepełnione o tej porze roku kurorty. Ewakuowano już 1500 osób ze wschodniej części Półwyspu Jukatan, gdzie żywioł uderzył we wtorek wieczorem. Towarzyszą mu obfite opady deszczu, mogące przynieść lawiny błotne.

Tysiące połamanych drzew, 45 tys. hektarów zniszczonych lasów, kilometry zerwanych linii telefonicznych i wysokiego napięcia. Największa klęska w historii powojennego leśnictwa. Minęło 10 lat od huraganu, który zniszczył ogromną część Puszczy Piskiej. Jak sytuacja wygląda dziś?

Nowy huragan rozwinął się w zeszłym tygodniu nad wschodnimi obszarami Oceanu Spokojnego i przemieszcza się w kierunku meksykańskiej Kalifornii Dolnej. Chociaż początkowo Fabio szybko przybierał na sile, nie powinien spowodować problemów na wybrzeżu. Według prognoz dotrze tam mocno osłabiony - już jako burza tropikalna.

Huragan Daniel, niebezpieczny żywioł, który szaleje nad otwartymi wodami wschodniego Pacyfiku, może niebawem znacząco popsuć pogodę w turystycznym raju - na Hawajach. - Choć dotrze tam już jako obszar niskiego ciśnienia, przyniesie ze sobą podtopienia - uważają amerykańscy meteorolodzy.

Burza tropikalna Debby spowodowała wystąpienie tornad, ulewnych opadów i porywistego wiatru na wybrzeżach Zatoki Meksykańskiej. Na morzu powstała wysoka fala, która wymusiła czasowe zamknięcie około jednej czwartej platform naftowych na zatoce. Zjawisko okazuje się jednak mniej groźne, niż prognozowano, bo mimo wcześniejszych zapowiedzi nie przerodzi się w huragan.

W nocy w Zatoce Meksykańskiej narodziła się Debby - tropikalna burza, która już na początku tygodnia może przeistoczyć się w huragan. Debby to zjawisko wyjątkowe - jest pierwszym w historii czwartym czerwcowym cyklonem na tyle silnym, aby otrzymać własne imię.

Na Atlantyku pojawił się już pierwszy huragan. Otrzymał imię Chris, ale meteorolodzy wolą mówić o nim "zombie". Skąd to nietypowe określenie? Otóż specjaliści twierdzą, że Chris żyje, choć nie powinien.

Carlotta, która od piątku przechodzi nad południowo-zachodnim Meksykiem, zdążyłajuż zabić dwoje dzieci. Po dotarciu nad ląd cyklon osłabł, co nie oznacza, że niebezpieczeństwo minęło. Meteorolodzy ostrzegają przed intensywnym deszczem, który może doprowadzić do powodzi i zejścia lawin błotnych w stanach Guerrero i Oaxaca.

Huragan Carlotta w piątkowy wieczór dotarł nad meksykańskie wybrzeże Oceanu Spkojnego. Towarzyszył mu wiatr o prędkości rzędu 145 km/h, przez który tworzyły się wysokie fale. W nocy osłabł jednak - teraz jest to sztorm tropikalny.

Meksykanie mieszkający wzdłuż wybrzeża Pacyfiku przygotowują się na nadejście burzy tropikalnej o imieniu Carlotta. Według meteorologów, żywioł jeszcze dzisiaj przyniesie ulewne deszcze i mocny wiatr. Może dojść do poważnych zniszczeń. Trwa usuwanie łódek z portów i zabezpieczanie domów.

Jeszcze nigdy tak wcześnie człowiek nie zaobserwował tak silnego huraganu na Oceanie Spokojnym. Bud, bo nim mowa, w środę otrzymał trzecią kategorię w skali Saffira-Simpsona. Poprzedni rekordzista osiągnął ten poziom 29 maja w 1981 roku.

Ulewy i silny wiatr dochodzący do 115 km/h towarzyszą tropikalnemu sztormowi, w jaki przekształcił się huragan Bud, który uformował się w tym tygodniu na Pacyfiku. W piątek po południu dotarł on do południowo-zachodnich wybrzeży Meksyku. Z powodu pogorszenia pogody zamknięto lokalne szkoły i port Manzanillo, a lokalne władze przygotowały się do ewakuacji mieszkańców i turystów.

Do wybrzeży Meksyku zbliża się pierwszy w tym sezonie huragan na Oceanie Spokojnym. W międzyczasie znacznie się wzmocnił. Bud - bo tak nazwano zjawisko - otrzymał trzecią kategorię w skali Saffira-Simpsona.

40 ofiar, setki tysięcy ewakuowanych, 6,5 miliona domów bez prądu, zniszczone budynki, zwalone drzewa, powodzie, silne wiatry, wzmożone opady deszczu, ponad 20 miliardów dolarów strat w samych USA - to bilans strat po przejściu huraganu Irene w 2011 roku. I właśnie z tego powodu postanowiono usunąć słowo "Irene" z bazy imion nadawanych cyklonom na Atlantyku. Już nigdy więcej nie będzie huraganu o tym imieniu.

Amerykańskie centrum monitorujące aktywność cyklonów zmienia skalę siły huraganów. Poprawki wydają się niewielkie, ale zmiany granicznych danych mają ogromne znaczenie dla precyzji w określaniu tych gwałtownych zjawisk. Mają wyeliminować rozbieżności w określaniu zagrożenia.

Powodzie powodowane przez huragany i sztormy tropikalne będą w niedalekiej przyszłości znacznie większe i mogą występować nawet dziesięciokrotnie częściej niż teraz - donoszą amerykańscy naukowcy. Nadmorskie, nisko położone miasta będą znacznie bardziej narażone na zniszczenia.

Kilka ofiar, w tym dwie śmiertelne, zebrał do tej pory huraganowy wiatr towarzyszący głębokiemu niżowi o nazwie Ulli. W Wielkiej Brytanii wiało z prędkością nawet 164 km/h, silnie wiało też w Belgii, Niemczech, Francji, Holandii. Wichury spowodowały spore utrudnienia komunikacyjne - zamknięto kilka lotnisk, odwołano przeprawy promowe przez kanał La Manche, a powywracane drzewa spowodowały chaos na drogach.

Rok 2011 r. obfitował w wiele kataklizmów, które czarnymi literami zapiszą się w historii świata. Pożary w Australii, Stanach Zjednoczonych i Portugalii, najtragiczniejsze powodzie w Tajlandii i Brazylii, tornada niszczące całe miasta i huragan Iren, który odważył się zaatakować Nowy Jork. Co jeszcze się wydarzyło?

W nadchodzącym roku na Atlantyku spodziewanych jest 12 tropikalnych burz i siedem huraganów. Trzy z nich mają być "poważne". Taką prognozę opublikowała amerykańska agencja meteorologiczna Weather Services International.