Afganistan

Afganistan

Biały Dom poinformował, że Barack Obama przeprosił Lekarzy bez Granic za atak amerykańskich sił powietrznych na prowadzony przez tę organizację szpital w Kunduzie. W rozmowie z prezydentem Afganistanu Obama wyraził z kolei kondolencje z powodu tragicznej śmierci 22 ofiar.

Organizacja Lekarze bez Granic (MSF) ogłosiła, że zbombardowanie podczas weekendu szpitala w Kunduzie na północy Afganistanu uważa za "zbrodnię wojenną". Amerykanie tymczasem przyznali, że "decyzję o ataku podjęto w ramach hierarchii dowodzenia sił USA", ale podkreślili, iż szpital zaatakowano omyłkowo.

Siły afgańskie poprosiły Stany Zjednoczone o wsparcie z powietrza w walkach z talibami w Kunduzie, na krótko przed zbombardowaniem szpitala prowadzonego przez Lekarzy bez Granic (MSF) - poinformował dowódca wojsk USA w Afganistanie generał John Campbell.

Do akcji w afgańskim mieście Kunduz weszły zachodnie oddziały specjalne, choć oficjalnie jedynie broniły się przed atakiem talibów. Żołnierze sił specjalnych mają wspierać afgańskie wojsko i policję w walkach o Kunduz, który kilka dni temu zajęli rebelianci. To pierwsze tak duże miasto zdobyte przez talibów od początku wojny i jego odbicie ma kluczowe znaczenie dla rządu.

Bojownicy talibscy usiłowali we wtorek wieczorem przejąć kontrolę nad lotniskiem w położonym na północy Afganistanu mieście Kunduz. Dzień wcześniej talibowie opanowali to miasto po raz pierwszy od 14 lat.

Talibowie wdarli się do centrum Kunduzu, stolicy prowincji o tej samej nazwie na północy Afganistanu - podaje agencja Reutera. Dla islamistów zdobycie miasta byłoby dużym sukcesem w trwającym od 14 lat konflikcie zbrojnym, ale samo wdarcie się do centrum i zdobycie go to największy tego typu sukces bojowników od 2001 r., czyli początku zachodniej inwazji na Afganistan.

Nie będzie pokoju w Afganistanie, póki obce siły go nie opuszczą, a układy wojskowe Kabulu z jego partnerami nie zostaną unieważnione - oświadczył przywódca afgańskich talibów mułła Achtar Mohammed Mansur z okazji muzułmańskiego święta Id al-Adha.

Pedofilia, seksualni niewolnicy i milczenie amerykańskich żołnierzy wobec tego wszystkiego - tak sytuację na misjach w Afganistanie opisywał "New York Times", pisząc, że Amerykanie mieli nakazane nie zwracać uwagi na przestępstwa Afgańczyków. Pentagon, po publikacji artykułu, zaprzeczył, by nakazywał komukolwiek odwracanie głowy od naruszeń praw człowieka.

Amerykańscy żołnierze musieli milczeć, gdy opłacani przez wojsko USA lokalni watażkowie i dowódcy policji notorycznie uprawiali pedofilię i trzymali kilkunastoletnich „niewolników seksualnych” - pisze „New York Times”. Co więcej, ci Amerykanie którzy nie wytrzymali i np. w przypływie furii skatowali gwałciciela, mogli pożegnać się z karierą.

Afgańskim talibom udało się zażegnać grożące schizmami kłótnie o schedę po zmarłym emirze i założycielu ruchu mulle Omarze. Rywalizujące frakcje niemal bez wyjątku zgodziły się uznać za nowego przywódcę dotychczasowego zastępcę emira, mułłę Achtara Mohammeda Mansura.