Afganistan

Afganistan

Prezydent USA nie pozostawia wątpliwości - po zamachu bombowym w Kabulu nie ma zamiaru siadać do rozmów z afgańskimi talibami. Donald Trump przyznał, że pomysł odwołania zaplanowanego na niedzielę spotkania z radykałami i przedstawicielami władz Afganistanu wyszedł wyłącznie od niego. - Te rozmowy są martwe - ocenił we wtorek Trump.

Rozmowy z talibami coraz bardziej przypominały sytuację, w której "wróg negocjuje wycofanie wojsk USA, przygotowując się do całkowitego zwycięstwa militarnego" - ocenia "Wall Street Journal". Amerykański dziennik, chwaląc decyzję o zawieszeniu rozmów z talibami, pisze, że projekt porozumienia z afgańskimi talibami był niepokojący, bo wyglądał raczej jak uzasadnienie wycofania wojsk USA z Afganistanu niż jak umowa na rzecz pokoju.

Decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa o odwołaniu rozmów pokojowych z przywódcami talibów spowoduje poniesienie przez Stany Zjednoczone dalszych strat ludzkich i materialnych - oświadczył przedstawiciel talibów.

Prezydent Donald Trump odwołał spotkanie z przywódcami talibów zaplanowane na niedzielę. Miało ono być poświęcone zakończeniu konfliktu, który trwa w Afganistanie od 18 lat. Trump podjął decyzję o odwołaniu spotkania po zamachu, do jakiego doszło w Kabulu. Prezydent USA planował także spotkanie z prezydentem Afganistanu Aszrafem Ghanim.

W czwartek w Kabulu zamachowiec samobójca zdetonował ładunki wybuchowe umieszczone w samochodzie w dzielnicy dyplomatycznej, gdzie znajduje się między innymi ambasada USA i misja NATO. W zamachu zginęło dwóch żołnierzy, amerykański i rumuński - poinformowała w komunikacie dowodzona przez Sojusz Północnoatlantycki misja Resolute Support. Życie straciło też co najmniej 10 cywilów. Do ataku przyznali się talibowie.

Rosja, Afganistan, Iran, Irak, Turcja. Te państwa niedługo będą musiały stoczyć walkę z tak zwanym Państwem Islamskim - powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump przed Białym Domem. W ostatnich dniach pojawiły się informacje o tym, że dżihadyści w Syrii i Iraku się odradzają.

W zatłoczonej sali weselnej Mirwais Elmi i jego żona odbierali gratulacje i witali uśmiechniętych gości. Godzinę później 63 z nich nie żyło po tym, jak zamachowiec samobójca zdetonował bombę w trakcie przyjęcia. Para młoda przeżyła, jednak wśród ofiar są członkowie ich rodzin oraz przyjaciele. - Straciłem nadzieję. Już nigdy w życiu nie zaznam szczęścia - mówi Mirwais w wywiadzie dla lokalnej telewizji, który w poniedziałek przytacza BBC. Prezydent Afganistanu zapowiedział "zemstę za każdą kroplę krwi".

Co najmniej 34 osoby zginęły, a 17 zostało rannych w wybuchu przydrożnej bomby w środę rano w prowincji Farah na zachodzie Afganistanu - poinformowały lokalne władze. Kilkoro rannych jest w stanie ciężkim. Wśród ofiar są kobiety i dzieci.

"Zło wyrządzone cywilom jest szokujące i niedopuszczalne" - oświadczyła Misja Wsparcia Narodów Zjednoczonych w Afganistanie (UNAMA). W jej raporcie oceniono, że mimo toczących się rozmów pokojowych, mających położyć kres trwającej od blisko osiemnastu lat wojnie w Afganistanie, cywile w tym kraju giną i odnoszą obrażenia "w niedopuszczalnym" tempie.

Sześć osób zginęło, a 27 odniosło obrażenia w wyniku eksplozji bomby przed wejściem na Uniwersytet Kabulski - poinformowały władze Afganistanu. Wśród ofiar znaczną większość stanowią studenci, którzy czekali na egzamin. Policja rozbroiła drugi ładunek wybuchowy, podłożony w pobliżu miejsca pierwszej eksplozji.