Sztorm wywołał jugo, nazywany wiatrem złej pogody. W nocy ze środy na czwartek jego podmuchy sięgały 130 km/h, co doprowadziło do powstania fal o wysokości nawet ośmiu metrów. Jednym z najbardziej poszkodowanych miejsc została Kastela, ale zniszczenia odnotowano też w Splicie i innych miejscowościach położonych w Dalmacji.
"Dwa osuwiska na nabrzeżu"
Lokalne media podają, że w wyniku sztormu zalane zostały między innymi sklepy oraz lokale gastronomiczne. Najbardziej poszkodowane zostały budynki położone blisko linii brzegowej.
- To była ekstremalna sytuacja. Zawsze, kiedy przychodzi sztorm, mamy podtopione budynki, ale nie w takiej liczbie jak tej nocy - mówi jeden z lokalnych strażaków.
- Wydaje mi się, że to, co wydarzyło się wczoraj wieczorem, było bardziej ekstremalne niż cokolwiek, co wydarzyło się tu do tej pory. Mamy dwa osuwiska na nabrzeżu. Nie są one duże, mają około dwóch metrów kwadratowych - dodaje burmistrz Kasteli Denis Ivanovic.
Na miejscu trwa szacowanie szkód. W wielu miejscach leżą połamane gałęzie i kamienie przytargane przez wodę. Pomimo tego, że żywioł miał ogromną siłę, nie odnotowano ofiar śmiertelnych. Solidarność z poszkodowanymi miejscowościami wyraził premier Chorwacji Andrej Plenkovic. Szef rządu zaoferował pomoc wszystkich służb. Według prognoz w kolejnych dniach pogoda znów może się pogorszyć. Na południu kraju obowiązują pomarańczowe ostrzeżenia przed silnym wiatrem, którego prędkość może sięgać 110 km/h.
Autorka/Autor: Franciszek Wajdzik
Źródło: ENEX, HRT, DHMH