We Włoszech trwa czwarta już w tym roku fala upałów, która według meteorologów ma potrwać nawet kilkanaście dni. Co więcej, zbiegła się ona ze szczytem wakacyjnych wyjazdów - w związku z intensywnym ruchem samochodowym włoska policja wydała czarny, najwyższy alert na autostradach i wielu drogach.
Upał we Włoszech. Ponad 40 stopni na termometrach
W piątek skwar utrzymuje się w wielu regionach Włoch. Ministerstwo zdrowia wydało najwyższy, czerwony stopień alertu z powodu upału w 11 miastach - na baczności muszą się mieć mieszkańcy i turyści między innymi w Rzymie, Florencji i Turynie. W najgorętszym momencie dnia termometry mogą pokazać nawet 41 stopni Celsjusza.
Jakby tego było mało, sobota zapowiada się jeszcze bardziej upalnie. Tego dnia najwyższy stopień alertu z powodu upału będzie obowiązywać w 19 z 27 codziennie monitorowanych miast. Do tych, w których skrajnie gorąco jest już w piątek, dojdą między innymi Mediolan, Neapol czy Wenecja.
Choć wartości na termometrach są ekstremalnie wysokie, to z powodu wysokiej wilgotności powietrza odczuwalna temperatura jest jeszcze wyższa - w niektórych rejonach Włoch sięga aż 44 st. C. Najbliższy czas będzie szczególnie trudny w Rzymie, gdzie najwyższy stan zagrożenia ma się utrzymać przez co najmniej 10 dni.
>>> CZYTAJ TAKŻE: Upał i burze. Czerwone alarmy IMGW w wielu województwach
Susza problemem dla mieszkańców i rolników
Czwarta fala upałów pogarsza sytuację związaną z suszą na całej Nizinie Padańskiej, rozciągającej się w północnych Włoszech. Jak informuje włoski nadawcy publiczny Rai, ponad 100 miejscowości w Piemoncie i Lombardii doświadcza niedoborów wody. W niektórych z nich już od wielu dni wykorzystywane są cysterny.
Susza nie pozostaje bez wpływu na rolnictwo. W związku z brakiem opadów i upałami stowarzyszenia rolnicze z miasta Pawia nieopodal Mediolanu poinformowały, że brakuje wody, a wiele upraw jest zagrożonych, zwłaszcza ryż. Z suszą boryka się także dolina Aosty na północno-zachodnich krańcach Włoch.