Włoskie media podały, że płomienie pojawiły się w kilku miejscach na terenie gminy Agerola w poniedziałek wieczorem. Ogień, wzniecany przez silne podmuchy wiatru, pochłaniał suche zarośla śródziemnomorskie i zbliżał się do domów. W nocy z poniedziałku na wtorek władze gminy Agerola podjęły decyzję o ewakuacji części mieszkańców, a w miejscowości San Lazzaro ewakuowano gości jednego z ośrodków wypoczynkowych.
Ogień na malowniczym wybrzeżu
Według agencji ANSA we wtorek akcja gaśnicza była prowadzona w okolicy popularnych wśród turystów miejscowości Amalfi, Positano i Sorrento. W uwagi na kierunek przemieszczania się ognia, odcinek drogi nr 163 na wybrzeżu Amalfi między Piano di Sorrento a Vico Equense został tymczasowo zamknięty w obu kierunkach. Zamknięta była również malownicza trasa Agerolina.
- Przez jedenaście lat nie widziałem czegoś podobnego - powiedział burmistrz Amalfi Daniele Milano, który objął urząd w 2015 roku. - Nie wiem, kto stoi za tymi pożarami, ale z pewnością nie wybuchły naturalnie - dodał.
Do wtorkowego wieczora większość pożarów znalazła się pod kontrolą. Lokalne władze podkreśliły jednak, że wyrządzone przez ogień szkody mogą nieść zagrożenie dla mieszkańców regionu. Burmistrz Ageroli Tommaso Naclerio wyjaśnił, że utrata roślinności sprzyja powstawaniu osuwisk lub lawin błotnych, co jest szczególnie groźne w umiejscowionych na zboczach miasteczkach, z których słynie wybrzeże. Obszar jest wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.