Jezioro Como to jedno z najbardziej popularnych miejsc na turystycznej mapie Włoch. Położony w Lombardii akwen przyciąga przepięknymi krajobrazami Alp i bogactwem natury. Niestety, nawet to malownicze miejsce nie uchroniło się przed falą pożarów, jaka dręczy Europę tego lata. Jak informują włoskie media, od kilku dni na zboczu góry Moregallo płoną setki hektarów lasu i niskiej roślinności. Z powodu suszy żywioł jest trudny do opanowania. W akcji gaśniczej uczestniczy kilka jednostek straży pożarnej.
>>> CZYTAJ TAKŻE: Tu burze będą najgroźniejsze. Mapa i radar
"Dwa różne światy"
Skontaktował się z nami pan Dariusz, który obecnie spędza wakacje w położonym przy jeziorze Como miasteczku Abbadia. Jak opisał, płomienie są widoczne od wtorkowego popołudnia. W czwartek ogień jest gaszony przez samoloty, które "lądują w wodzie" i pobierają ją do zbiorników.
- Pożar cały czas jest w pełni. Jest to w głównej mierze zalesione wzgórze, stąd nie ma tam ludzi. Jednak u jego podnóża znajduje się plaża. Obecnie nie widzę tam żadnych turystów - relacjonował Reporter 24.
Polak dodał, że po drugiej stronie jeziora kwitnie życie turystyczne. Mnóstwo osób kąpie się i pływa łódkami. - Są to dwa różne światy. Z jednej strony widać niewątpliwą tragedię, a z drugiej turyści korzystają z dobrodziejstw jeziora. Na razie nie ma żadnych oficjalnych komunikatów od władz. Rozmawiałem z ludźmi na recepcji w hotelu. Mówią, że są przerażeni obecną sytuacją, a także wysokimi temperaturami - przekazał internauta.
Włoskie media spekulują, że do wybuchu pożaru mogło przyczynić się nieostrożne rozpalenie ogniska. Przyczyna pojawienia się ognia jest badana przez lokalne służby. Stowarzyszenie ekologiczne "Ilaria Alpi" oceniło, że pożar na górze Moregallo oznacza nieocenioną utratę bioróżnorodności dla górskiej flory i fauny.