TVN Meteo | Świat

Wypadek w Dolomitach w rejonie masywu Marmolada. Pięć zaginionych osób prawdopodobnie nie żyje

TVN Meteo | Świat

Aktualizacja:
Autor:
kw/dd
Źródło:
PAP, tvnmeteo.pl
Sytuacja w Dolomitach
Sytuacja w DolomitachTVN24
wideo 2/3
Dolomity

We włoskich Dolomitach, w masywie Marmolada, zginęło siedem osób, osiem zostało rannych, a pięć uznaje się za zaginione. To najnowszy bilans niedzielnej katastrofy. Władze prowincji Trydent podały we wtorek, że liczba poszukiwanych zmniejszyła się z 13 do pięciu. Te osoby najprawdopodobniej nie żyją.

W ciągu jednego dnia karabinierzy wraz z innymi służbami nawiązali kontakt z ośmioma osobami, które figurowały na liście zaginionych. Wszystkie są bezpieczne, całe i zdrowe.

Na liście poszukiwanych pozostało pięciu alpinistów, wszyscy to Włosi, którzy nie wrócili do domów ze wspinaczki na Marmoladę. O tę liczbę zwiększy się niemal na pewno ostateczny bilans ofiar śmiertelnych.

Ustalono także tożsamość właścicieli samochodów zaparkowanych w rejonie masywu; to osoby, które zginęły lub są poszukiwane.

W szpitalach przebywa jeszcze siedem osób, jedna już została wypisana. W sztabie kryzysowym, powołanym w Canazei, poinformowano, że utrzymuje się ryzyko dalszego oberwania się bloku lodu i dlatego wszelka aktywność pogotowia górskiego uwzględnia to zagrożenie.

"Czuję się trochę przerażony"

Osoby wędrujące po Dolomitach w północnych Włoszech czują niepokój.

- Po tym, co się stało, czuję się trochę przerażony, ponieważ dwa dni temu mieliśmy zamiar przejść tuż obok tego lodowca. To mogło się nam przydarzyć - powiedział Mikael Bouchard, 29-latek z Lyonu. - Planowaliśmy iść w pobliżu lodowca, ale w tej chwili zamierzamy zrobić inną trasę, aby go ominąć. Więc tak, to naprawdę przerażające - dodał Bouchard.

Kanadyjski turysta Oscar Wong, który mieszka w Seattle, powiedział, że będzie kontynuował swoją podróż, ale stara się być świadomy zagrożeń. - Z pewnością uważam, że ryzyko jest podwyższone, muszę wziąć to pod uwagę, kiedy planuję swoje trasy - powiedział 28-latek.

Ofiary śmiertelne

Bilans niedzielnej tragedii to siedem potwierdzonych ofiar śmiertelnych i osiem osób rannych. Burmistrz miejscowości Canazei Giovanni Bernard podjął decyzję o całkowitym zamknięciu masywu Marmolada. Ma to ma celu zapewnienie spokoju pracującym tam ekipom i niedopuszczenie osób, które przybywają tam z ciekawości, by zobaczyć miejsce katastrofy.

Do katastrofy doszło w niedzielę po południu na drodze prowadzącej na szczyt. W poniedziałek w akcji ratunkowej znacząco przeszkadzała burzowa pogoda.

Premier Włoch Mario Draghi powiedział, że katastrofa była związana z czynnikami środowiskowymi. - Włochy płaczą za tymi ofiarami - mówił w poniedziałek na spotkaniu z ekipami ratunkowymi. - Rząd musi przemyśleć to, co się stało, i podjąć kroki, aby zapewnić, że to, co się stało, raczej się nie powtórzy, a nawet będzie można tego uniknąć - dodał.

Wśród zabitych zidentyfikowano trzech Włochów oraz obywateli Czech, Niemiec i Rumunii.

Wina klimatu

Agencja ANSA podała także, że identyfikacja ofiar jest bardzo trudna ze względu na stan ciał zmiażdżonych przez kawałki bloku lodu, który runął wraz z fragmentami skał w prędkością około 300 kilometrów na godzinę. W niektórych przypadkach potrzebne będą badania DNA.

Według wstępnych doniesień za oderwanie mas mogła odpowiadać temperatura, gdyż dzień wcześniej termometry na wysokości ponad 3300 m n.p.m. szczycie Marmolady wskazywały około 10 stopni Celsjusza.

"Eksperci nie mają wątpliwości: przyczyną tragedii jest klimat, który wyrwał się spod kontroli" - podkreślił w poniedziałek dziennik "La Repubblica".

Autor:kw/dd

Źródło: PAP, tvnmeteo.pl