Lawina porwała narciarza. W odnalezieniu pomogła aplikacja w telefonie

Z pomocą aplikacji żona wskazała ratownikom miejsce pobytu męża przysypanego przez lawinę
Z pomocą aplikacji żona wskazała ratownikom miejsce pobytu męża przysypanego przez lawinę
Źródło: 2026 Cable News Network All Rights Reserved
Lawina w amerykańskich górach porwała narciarza. Jego żona, która nie mogła się z nim skontaktować, za pomocą aplikacji w telefonie wskazała ratownikom ostatnie znane miejsce pobytu mężczyzny.

W czwartek 26 lutego w rejonie przełęczy górskiej Stevens Pass położonej w Górach Kaskadowych w Stanach Zjednoczonych, na granicy hrabstw King i Chelan w stanie Waszyngton, zeszła potężna lawina.

Porwała go lawina. Żona nie mogła się z nim skontaktować

Lawina porwała narciarza Michaela Harrisa, który został zagrzebany pod kilkumetrową warstwą śniegu. Jak podają lokalne media, mężczyzna miał pecha, bo stało się to podczas jego ostatniego zjazdu.

- Zacząłem rozmawiać z Bogiem - opowiadał Harris. - Czułem się tak, jakbym został zabetonowany, nie mogłem się ruszyć - dodał. Uwięziony w śniegu mężczyzna bał się, że nikt nie będzie go szukał.

W tym czasie żona narciarza, Penny, próbowała się z nim skontaktować. Gdy nie odpowiadał, zaczęła się martwić.

- Zaczęłam panikować. Wysyłałam coraz więcej SMS-ów, a potem zaczęłam dzwonić - relacjonowała.

Z pomocą aplikacji żona wskazała ratownikom miejsce pobytu męża przysypanego przez lawinę
Z pomocą aplikacji żona wskazała ratownikom miejsce pobytu męża przysypanego przez lawinę
Źródło: 2026 Cable News Network All Rights Reserved

Z pomocą aplikacji wskazała ratownikom lokalizację męża

Kiedy Penny sprawdzała telefon, wciąż widziała, że jej mąż znajduje się na stoku. Za pomocą jednej z aplikacji w telefonie pokazała ratownikom, w którym miejscu ostatnio pojawił się sygnał obecności męża. W ten sposób patrol wraz z psem tropiącym odnalazł Michaela. Narciarz spędził pod śniegiem cztery godziny.

- Gdy mnie odkopywali, byli zdumieni, że jestem przytomny - przyznał uratowany.

Michael był w stanie głębokiej hipotermii, miał złamaną nogę, która wymagała operacji, a także doznał innych obrażeń. Po pobycie w szpitalu wrócił do domu, do żony i czwórki swoich dzieci.

Opracowali Anna Bruszewska i Krzysztof Posytek

Czytaj także: