W Kalifornii trwa walka ze skutkami katastrofalnych powodzi i lawin błotnych wywołanych przez intensywne opady deszczu. Kataklizm dotknął zarówno północne, jak i południowe regiony stanu położonego na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Lokalne media informują o co najmniej trzech ofiarach śmiertelnych. Zniszczonych zostało wiele domów, a ulice zamieniły się w potoki wody i błota.
"Nie mogę dostać się do garażu"
Powodzie wystąpiły między innymi w jednostce osadniczej Wrightwood, będącej częścią hrabstwa San Bernardino. Na opublikowanych przez stację CNN nagraniach widać przysypane domy. Błota i gruzu jest tak dużo, że ze stojących przed posesjami samochodów widać tylko dachy. San Bernardino było jednym z miejsc, gdzie lokalne władze ogłosiły ewakuacje.
Inne z nagrań, zaprezentowane przez agencję informacyjna Reuters, pokazuje wnętrze jednego z mieszkań. Przez pomieszczenia płyną masy wody zmieszanej z ziemią i kamieniami, a meble są całkowicie zniszczone.
- Jakieś rzeczy jeszcze zostały. Piętro wygląda dobrze. Nie mogę dostać się do garażu - mówi autorka nagrania. - To jest zamrażarka sąsiadów - opisuje po wyjściu na zewnątrz budynku.
Z powodu niebezpiecznej pogody w sześciu hrabstwach Kalifornii obowiązuje stan wyjątkowy.
Autorka/Autor: Franciszek Wajdzik
Źródło: CNN, Reuters
Źródło zdjęcia głównego: Reuters