Powodzie w Michigan są skutkiem fali burz i opadów deszczu, jaka przetacza się przez ten stan. Ulewy doprowadziły do wylania lokalnych rzek, co zmusiło część mieszkańców do opuszczenia swoich domów. W poniedziałek gubernator Michigan Gretchen Whitmer ogłosiła stan nadzwyczajny w sektorze energetycznym. Decyzja zapadła po przerwaniu wału w dorzeczu rzeki Little Black w hrabstwie Cheboygan.
Tamy mogą nie wytrzymać
Jak podał amerykański portal Detroit News, służby monitorują stan kilku kluczowych zapór. Jedna z nich - Buck's Pond - już uległa uszkodzeniu, niszcząc drogę przebiegającą przez tamę. Synoptycy ostrzegają, że kolejne dni przyniosą dalsze intensywne opady deszczu oraz burze. Wśród zagrożonych miejsc jest południowa, gęściej zaludniona, część Michigan (Lower Peninsula). Miejscami może tam spaść nawet 750 l/mkw. Inżynierowie stanowi kontrolują sześć zapór uznanych za krytyczne, a władze apelują o śledzenie komunikatów i przygotowanie się na możliwe ewakuacje.
Z uwagi na pogarszającą się sytuację gubernator Gretchen Whitmer wprowadziła nadzwyczajne ułatwienia w transporcie produktów naftowych, aby zapewnić ciągłość dostaw paliw oraz umożliwić służbom ratunkowym i lokalnym społecznościom sprawną walkę ze skutkami żywiołu.
Zagrożenie w Wisconsin
Trudne warunki występują także po drugiej stronie jeziora Michigan, w stanie Wisconsin, gdzie kilka rzek osiąga lub przekracza stany ostrzegawcze. W miejscowości Green Bay służby wezwały mieszkańców do przygotowania się do ewakuacji, a w hrabstwie Waupaca wydano ostrzeżenie o możliwej awarii tamy.
Strażacy poinformowali, że ze względu na ryzyko przerwania tego obiektu rozpoczęli ewakuację z terenów wzdłuż rzeki Wolf. Zaapelowali o natychmiastowe opuszczenie zagrożonych obszarów. Według ekspertów firmy AccuWeather kulminacja powodzi może nastąpić pod koniec tygodnia, zanim nadejdzie bardziej suchy okres.
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: 2026 Cable News Network All Rights Reserved