Mieszkańcy Alpeny mają dosyć smrodu w części miasta. "Ludzie wymiotują, bolą ich głowy"

Autor:
anw
Źródło:
wbkb11.com, thealpenanews.com

Mieszkańcy amerykańskiej Alpeny w stanie Michigan nie pierwszy raz skarżą się na nieprzyjemny zapach w północnej części miasta. Kiedyś stwierdzono, że "winowajcą" jest studnia z wodą, którą wielu uważało za leczniczą. Tegoroczny problem, według władz miasta, spowodował przede wszystkim zakład produkujący boazerie. - Pachnie jak śmierć - twierdzą miejscowi.

W piątek 5 sierpnia mieszkańcy Alpeny w stanie Michigan zebrali się przed ratuszem, aby wyrazić niezadowolenie w związku z nieprzyjemnym zapachem, który utrzymuje się od dłuższego czasu w północnej części miasta.

Różnie jest opisywany: "jak śmierć, jak coś, co jest martwe", "zgniła kapusta, która przez wiele dni leżała na kuchennym stole w upale", "cokolwiek to jest, jest zgniłe". - Ludzie wymiotują, bolą ich głowy, nie można tego znieść. Z tego wszystkiego wynajęłam sobie pokój w hotelu - powiedziała jedna z mieszkanek, Barb Woodham.

2019 - źródło "leczniczej" wody

Miasto najwyraźniej ma pecha do brzydkich zapachów. Już w 2019 roku problem ten pojawił się na łamach miejscowej prasy. Wówczas za "winowajcę" uznano studnię z wodą, uważaną przez wielu za posiadającą właściwości lecznicze.

Zapach wody - jak stwierdzono - pochodził od siarczanów i węglanów wypłukanych z dawnych pokładów morskich. W wodzie - jak zbadali naukowcy z Grand Valley State University - zadomowiły się bakterie, które intensywnie rozwijają się w siarczanach i powodują wyraźny zapach zgniłych jaj. - W okolicy śmierdziało coś jak psie odchody - wspominała Woodham.

2022 - zakład produkujący boazerie

Nie wiadomo, jak wówczas miejscowi poradzili sobie z problemem, ale w Alpenie znowu śmierdzi. - W 2021 roku ponownie poczułam zgniły zapach, ale w tym roku to już jest przerażające - oceniła mieszkanka.

Według władz miasta istnieje wiele potencjalnych źródeł nieprzyjemnego zapachu. Jednym z nich ma być zakład produkujący drewniane panele, w tym boazerie. Powstałe w czasie produkcji odpady - stwierdził burmistrz Matt Waligora - mogą wydzielać w czasie rozkładu właśnie taki odór. - To jest to, co ludzie czuli - przekonywał.

Po tym, jak mieszkańcy zorganizowali protest, firma dostała 30 dni na uporanie się z problemem.

Nie wszyscy w mieście są jednak przekonani, że smród na dobre zniknie i nigdy już nie wróci.

Autor:anw

Źródło: wbkb11.com, thealpenanews.com